Włodarczyk: wrocławianie potrzebują koszykówki

Mateusz Wierzgacz
Mateusz Wierzgacz
Udostępnij:
Śląsk zagra w PLK w przyszłym sezonie, jeśli będzie 10 mln zł.

Z Andrzejem Włodarczykiem, prezesem Dolnośląskiego Związku Koszykówki rozmawiamy o wrocławskim baskecie, powrocie Śląska do Polskiej Ligi Koszykówki i drużynie WKK.
Turniej o Puchar Śląska przyciągnął rzeszę wrocławskich fanów koszykówki. Jako organizator imprezy jest pan zadowolony z turnieju?

Wysoka frekwencja odpowiada na to pytanie. Śląsk przestał istnieć dwa lata temu i szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się sytuacji zupełnie odwrotnej. Nasze obawy na szczęście się nie sprawdziły. Komplet publiczności zasiadł w Orbicie i nie byli to tylko wrocławianie. Turniej miał dwa oblicza. Pierwsze to przypomnienie wielkiego Śląska, a drugie to ukazanie poziomu rozgrywek, który w Polsce nie jest i nigdy nie był normą. Piekielnie mocno obsadzony turniej i kawał dobrej, europejskiej koszykówki.

No właśnie. Dobór zespołów niewątpliwie był strzałem w dziesiątkę.

Ostatni raz Wrocław gościł takie firmy dobrych kilka lat temu, kiedy Śląsk występował w pucharach. Takie mecze wyrastały ponad przeciętność i szarzyznę ligową. Na naszej imprezie było podobnie. Byłem w Turcji na niedawno skończonych mistrzostwach świata i mogę powiedzieć, że wrocławscy fani obejrzeli 19 i 20 września basket na wysokim i zbliżonym poziomie do wyżej wymienionych rozgrywek.

Są już plany stworzenia kolejnego koszykarskiego święta we Wrocławiu?

Akcja przez nas podjęta miała na celu głównie przypomnienie o WKS-ie. Teraz nie ma większego sensu organizowania kolejnych imprez, jeżeli nie pojawi się realna szansa na stałą koszykówkę we Wrocławiu. Turniej o Puchar Śląska był niewątpliwe wielkim świętem. Problem polega na tym, że nie samymi świętami człowiek żyje. Kibicie chcieliby mieć możliwość co tydzień oglądać swoich ulubieńców w akcji. To jest pewnego rodzaju rytuał. Każde sobotnie popołudnie poświęcać na mecz Śląska. Oczywiście rozgrywki można oglądać w telewizji, lecz to nie jest to, czego potrzebują wrocławianie.

WKK i Śląsk Wrocław przegrały swoje pierwsze spotkania w II lidze koszykówki. Są to jednak młode i perspektywiczne zespoły. Stworzą podwaliny wielkiego Śląska?

Na pewno tak. WKK jest budowany z myślą o stworzeniu wielkiej koszykówki w przyszłości. Są do tego solidne podstawy organizacyjne i dobry pomysł. Śląsk również posiada dużo utalentowanych, bardzo młodych graczy. Jednak to pytanie skierowałbym do działaczy i szefów tych klubów, gdyż tak naprawdę oni są w stanie w sposób bardziej sprecyzowany na nie odpowiedzieć.

Adam Wójcik przyciągnął tłumy na mecz WKK, a na Śląsku było się prawie pięć razy mniej kibiców. Wrocławianom brakuje gwiazd koszykówki?

Adam Wójcik jest nadal jednym z niewielu rozpoznawanych koszykarzy nie tylko we Wrocławiu, ale także w Polsce. Wobec tego będzie przyciągał tłumy. Wójcik jest gwiazdą, która grając na poziomie II ligi, nie robi tylko akcji promocyjnej. Po pierwszym spotkaniu należy być wstrzemięźliwym w ocenach. Życie zweryfikuje.

Kibice przestaną się interesować jego drużyną?

Na następne mecze ludzie przyjdą albo nie przyjdą. To jest II liga, czyli dopiero trzecia klasa rozgrywkowa w Polsce. Nie oszukujmy się. Niedawno Wrocław gościł Maccabi Tel Aviv czy Asseco Prokom Gdynia. To niebo a ziemia. Dla WKK ciężko będzie przez cały sezon zapełniać halę kompletem publiczności. Analogiczna sytuacja mogłaby się wydarzyć, gdyby Maciej Zieliński zdecydował się występować teraz w Śląsku.

A co z koszykówką kobiet w naszym mieście?

Myślę, że jest to kwestia organizacyjna. Musi się też pojawić zapotrzebowanie. Natomiast głównym powodem braku żeńskiej koszykówki we Wrocławiu jest brak wsparcia finansowego. Wszystko kręci się wokół pieniędzy. Były próby reaktywowania koszykówki w stolicy Dolnego Śląska, ale łatwiej jest stworzyć drużynę w mniejszym mieście. Przykładami mogą być drużyny Odry Brzeg, Utexu Rybnik czy Lideru Pruszków.

Czy po turnieju o Puchar Śląska Wrocław zgłosił się ktoś zainteresowany wsparciem finansowym klubu?

Naszym celem było pokazanie potencjału, który ciągle drzemie w Śląsku i jego kibicach. Jedna impreza nie sprawia, że nagle pojawia się podmiot, który kładzie pieniądze na stół. Teraz dopiero rozpoczyna się czas działań w stronę wskrzeszenia WKS-u. To jest jakieś kilka miesięcy wytężonej pracy i rozmów.

Ale takich imprez było już kilka w naszym mieście, na przykład Mecz Gwiazd czy Eurobasket2009.

Wspomniane akcje nie były bezpośrednio wycelowane w stronę samego Śląska. One ukazywały koszykówkę i zapotrzebowanie na nią w naszym mieście.

Można było zobaczyć wtedy potencjał wrocławskiej publiczności.

Jednak był to potencjał wymagający pewnych nakładów marketingowych. Takich jak media, sprzedaż biletów kilka miesięcy przed imprezą czy billboardy. Po prostu wielka promocja tych przedsięwzięć. Natomiast Turniej o Puchar Śląska tych nakładów według nas - organizatorów nie wymagał, ponieważ chcieliśmy zobaczyć czy istnieje autentyczny potencjał. Okazało się, że istnieje.

Jaka jest najlepsza ścieżka na wprowadzenie zespołu do PLK? Powolny rozwój, szkolenie młodzieży i awanse kolejno do I ligi i ekstraklasy czy zakup nowych graczy i wprowadzenie klubu od razu do PLK?

Tu znowu pojawia się kwestia pieniędzy. Obserwowałem rozwój Polonii 2011 Warszawa, która zdecydowała się na budowę organiczną. Ciekawy pomysł, natomiast przyglądałem się również Basketowi Poznań, który z miejsca wykupił dziką kartę i również bez problemu zaaklimatyzował się w PLK. Zwróćmy uwagę, że budowanie organiczne jest bardzo czasochłonne. Jeżeli dziś byśmy zdecydowali w ten sposób tworzyć nowy Śląsk, to jego rozbrat z ekstraklasą potrwa w najlepszym wypadku 4-5 lat (Śląsk nie istnieje od sezonu 2007/2008).

Czy we Wrocławiu jest miejsce dla dwóch klubów w najwyższej klasie rozgrywkowej?

Wcześniej już mieliśmy taką sytuację. Grała Gwardia (ASPRO) i Śląsk. Zwykle jeden z klubów jest bardziej popularny. Rzadko się zdarza, by oba kluby miały równą markę i taką samą liczbę kibiców. Ważnym elementem jest też hala, gdzie rozgrywa się mecze. Sądzę, iż nie ma przeciwwskazań do tego, abyśmy mieli dwie drużyny we Wrocławiu. W takiej sytuacji miasto też musi podjąć decyzję, czy będzie w stanie wspierać finansowo oba kluby.

Na razie Wrocław wydaje się być zajęty piłkarskim Śląskiem.

To prawda, lecz cały czas są deklaracje ze strony miasta. Mało tego. One były nawet w momencie, gdy Śląsk miał problemy. Miasto było gotowe partycypować w kosztach, jednak w nie chciało zostać właścicielem. Taki był wtedy plan. Radni i prezydent w tej chwili są zajęci i finansowo, i mentalnie piłką nożną. W głównej mierze chodzi o Euro 2012 i rozwój klubu z ulicy Oporowskiej. Wracając do koszykówki, Wrocław czeka na możnego sponsora i w każdej chwili jest gotowy wesprzeć Śląsk.

Można w takim razie powiedzieć, że sezon 2011/2012 będzie przełomowy dla koszykarskiego WKS-u?

Każdy sezon może być przełomowy, jeśli tylko znajdą się pieniądze. Rozmowy są prowadzone ciągle, prawdopodobnie wszystko będzie wiadomo w pierwszym kwartale przyszłego roku. Jeżeli będą mocne fundamenty finansowe, budżet około 10 mln złotych, to powinniśmy zobaczyć Śląsk w PLK w następnym sezonie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie