Nie będzie wspólnego biletu na MPK i kolej. Mieszkańcy zapłacą więcej

Andrzej Zwoliński
Andrzej Zwoliński
Pociąg Polregio na Dworcu Głównym we Wrocławiu.
Pociąg Polregio na Dworcu Głównym we Wrocławiu. Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
Radni Jacka Sutryka odrzucili projekt, który pozwoliłby na jednym bilecie podróżować koleją po Wrocławiu.

Wrocławscy radni odrzucili obywatelski projekt uchwały w sprawie reaktywacji kolei miejskiej. Projekt zgłosiło stowarzyszenie Akcja Miasto, apelując o dogadanie się ze spółkami kolejowymi i przywrócenie wspólnego biletu na podróż koleją i komunikacją miejską.

W projekcie, zgłoszonym przez miejskich aktywistów, zobowiązującej prezydenta Jacka Sutryka do budowy Wrocławskiej Kolei Miejskiej, zawarto wprowadzenie wspólnego biletu na przewozy komunikacji zbiorowej we Wrocławiu oraz kolejowe przewozy regionalne na biletach MPK okresowych i części czasowych, a także szybkie uruchomienie przewozów miejskich na osiedla Leśnica, Psie Pole i Brochów.

- Realizacja tej uchwały sprawi, że prezydent kompleksowo zajmie się Koleją Miejską. Urząd bardzo się chwali programem Nasz Wrocław Kolej, ale teraz mieszkańcy płacą dwukrotnie więcej za możliwość korzystania z kolei. Dla mieszkańców Pawłowic to jeszcze wyższa kwota. Od trzech lat robimy tylko ruchy wstecz w sprawie kolei w mieście - mówił Jakub Nowotarski, przedstawiciel Akcji Miasto, referując projekt uchwały. Podkreślił, że poprzez tę uchwałę, podają rękę prezydentowi by wreszcie wspólnie stworzyć kolej aglomeracyjną, która tak naprawdę w tej chwili nie działa.

Aktywiści identyczny projekt uchwały złożyli też w dolnośląskim sejmiku i wszystko wskazuje na to, że przy poparciu radnych PiS z rządzącej regionem koalicji uda się go uchwalić.

Rządzący miastem nie zostawili na projekcie suchej nitki

Radni skupieniu w klubie Forum Jacka Sutryka odrzucili projekt Akcji Miasto.

- Uchwała jest nie do przyjęcia, przede wszystkim ze względu na rażące błędy prawne - powiedział Paweł Karpiński radny Forum Jacka Sutryka. Jak argumentował, w tekście projektu mylone są kompetencje samorządu Wrocławia z kompetencjami przewoźników kolejowych. Wrocławski węzeł jest przeciążony od lat i to nie prawda, że wystarczy tylko dogadać się ze spółkami kolejowymi i wpuścić je na trasy we Wrocławiu. To po stronie spółek kolejowych i samorządu województwa jest upłynnienie i usprawnienie ruchu w obrębie wrocławskiego węzła. To nie prawda, że to, że nie mamy porozumienia z przewoźnikami winny jest prezydent Jacek Sutryk – mówił Karpiński. Wtórował mu klubowy kolega Bartłomiej Ciążyński, podkreślając, że sami autorzy projektu wskazali w kilku miejscach, że kolej miejska powinna być współtworzona przez samorząd miasta, marszałka województwa i przewoźników i że fałszywym jest wskazywanie na magistrat, jako stronę, po której leży największa wina, że tego porozumienia nie ma.

Radny Dominik Kłosowski z prezydenckiego klubu stanowczo zaprzeczył twierdzeniom, że Wrocław nic nie robi w sprawie rozwoju połączeń kolejowych, wskazując przykłady dofinansowania odbudowy tras kolejowych w kierunku Sobótki, czy Jelcza Laskowic.

Radni opozycji zaapelowali do prezydenta o powrót do negocjacji z kolejarzami

- Apeluję, by wrócić do rozmów. Mieszkańców nie interesują spory między urzędnikami, a to czy będą mogli szybko i sprawnie podróżować po mieście bez marnowania całych godzin w korkach i pieniędzy wydawanych na o wiele droższe bilety – komentował Piotr Uhle z klubu Nowoczesnej w radzie miasta. Jego zdaniem tak stanowcze odrzucenie projektu przez radnych Jacka Sutryka, to kolejny przejaw zwalczanie przez miasto wszelkich przejawów samodzielnego myślenia. Łata, którą wprowadzono, czyli Nasz Wrocław kolej jest dziurawa i nie obejmuje całych grup mieszkańców na przykład nauczycieli. Poza tym podróżni, posługując się tym nowym biletem, mogą się poruszać tylko na określonych liniach, a nie jak było wcześniej po całym Wrocławiu – dodał Piotr Uhle.

Pewnie, że w projekcie są rzeczy do poprawienia, ale byliśmy przeciwko zrywaniu współpracy z Kolejami Dolnośląskimi i z Polregio. Podkreślam, że to miasto musi podjąć decyzję powrócić do rozmów z przewoźnikami – podkreślił Michał Kurczewski, przewodniczący klubu PiS w radzie miasta.

Przypomnijmy, w czerwcu wygasła umowa między gminą Wrocław a Kolejami Dolnośląskimi i Polregio. Od 1 lipca podróżni z pociągu nie mogą już jeździć na podstawie jednego biletu również autobusami i tramwajami MPK. Argumentem za nieprzedłużaniem umowy były zdaniem urzędników zbyt duże żądania finansowe kolejowych przewoźników, co do ryczałtów płaconych przez samorząd za korzystanie z pociągów przez osoby z biletami MPK Wrocław. Obecnie podróżny muszą mieć dwa bilety i płacą za podróż znacznie więcej niż przed wakacjami, a poza tym mogą korzystać tylko ze ściśle określonych połączeń kolejowych, a nie ze wszystkich w granicach miasta. Jak wyliczyli przedstawiciele Akcji Miasto, do lipca wrocławianie mogli płacić 68 zł miesięcznie (przy bilecie rocznym) za możliwość podróży pociągami po całym mieście. Teraz jest to co najmniej 105 zł i to na jednej, wybranej linii, jeśli odległość między przystankami kolejowymi nie jest większa niż 5 km. Jednak dla połączeń Leśnica-Główny lub Psie Pole-Główny miesięczny koszt to aż 159 zł, co oznacza ponad dwukrotną podwyżkę.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie