Wrocławskie Targi Dobrej Książki mają swoją historię, ale pokazują jedno: książka nie przeżywa kryzysu

Maciej Rajfur
Maciej Rajfur
Anna Morawiecka zaprosiła na jubileuszową edycję Wrocławskich Targów Dobrych Książek wszystkich wydawców, którzy w ciągu tych 30 lat otrzymali Pióro Fredry. Ma dla nich niespodziankę,
Anna Morawiecka zaprosiła na jubileuszową edycję Wrocławskich Targów Dobrych Książek wszystkich wydawców, którzy w ciągu tych 30 lat otrzymali Pióro Fredry. Ma dla nich niespodziankę, Maciej Rajfur/Polska Press
Przed nami jubileuszowe 30. Wrocławskie Targi Dobrej Książki. Jak będzie wyglądać tegoroczna edycja? Czy książka jest dzisiaj produktem pożądanym, a może tkwimy w kryzysie czytelnictwa? Odpowiada Anna Morawiecka, dyrektor Wrocławskich Targów Dobrych Książek.

Maciej Rajfur: Czy książka to relikt i obiekt na wymarciu? Może to pesymistyczne pytanie.

Anna Morawiecka: Bardzo. Uważam, że jest wręcz odwrotnie - książka przeżywa rozkwit.

To dość niepopularna teza.

Jestem głęboko o tym przekonana. Wrocławskie Targi Dobrych Książek organizuję od 17 lat i może był taki krótki czas, kiedy sprzedaż książek spadała, ale uważam, że przez ostatnie lata możemy zdecydowanie mówić o większym zainteresowaniu i czytaniem i zakupami coraz piękniej wydawanych publikacji.

Czyli kryzys książki, którą wypierają filmy, gry, media społecznościowe, generalnie cyfryzacja, już minął?

Myślę, że takie zachłyśnięcie się cyfrowym światem mija i, moim zdaniem, nie spowodowało „książkowego kryzysu”, jak zapowiadano przed laty. Można to zaobserwować na targach, na które przychodzą całe rodziny. Rodzice kupują książki sobie i dzieciom. Wiedzą, jak ważne jest czytanie. Często więc czytają swoim pociechom nawet tym, które jeszcze są w brzuchu swojej mamusi. Wrocławskie targi się rozwijają, przybywa wydawców. W tym roku jest ich ponad 200, z czego bardzo się cieszę, bo tylu we Wrocławiu na WTDK jeszcze nie było. Jest to dowód na to, że sprzedają swoje książki, bo tylko wtedy przyjazd na targi ma sens. Czyli ludzie kupują, a zatem także i czytają. Czytelnictwo się raczej rozwija.

Jak promować dobrze książkę w kulturze cyfrowej, pełnej obrazków, animacji, teledysków, filmików? Jak przekonać do czytania ludzi, którzy tkwią z nosami w smartfonach?

Myślę, że w głównej mierze to kwestia wychowania. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że od dziecka mamy wokół siebie książki, a rodzice dbali o to, byśmy je czytali, to - nawet, jak wtedy nam się to nie podobało - prędzej czy później w swoim bardziej świadomym życiu po nie sięgniemy. U nas w domu książki były zawsze. Pewne nawyki wynosi się z domu. Nie wiem, jak to jest, gdy dla rodziców ważniejsza okazuje się na przykład popularna platforma z serialami, pewno dla ich dzieci też będzie. Chociaż spotkałam się też z sytuacją, w której po rodzicach było widać, że wiele z książkami wspólnego nie mają, ale na targi przychodzili i zależało im na tym, aby ich dzieci czytały. Rozmawiali więc z wydawcami, radzili się, co watro, a czego nie warto kupować. Myślę, że istotny jest odpowiedni dobór książek. Pamiętam lekturę pt. "Wspomnienia niebieskiego mundurka", którą moje dziecko miało przeczytać w szkole podstawowej i nie dziwiłam się, że nie chciało tego robić. Książka Witolda Gomulickiego napisana w 1905 roku może i jest wzruszająca, ale język zupełnie niezrozumiały dla młodego człowieka. Więc takie pozycje, w połączeniu ze szkolnym obowiązkiem mogą być mało skuteczne w wyrabianiu nawyku czytania.

Wrocławskie Targi Dobrej Książki wpisały się już na stałe w kulturalny kalendarz Wrocławia. Wydaje się, że to silna marka w stolicy Dolnego Śląska. Potrzebuje promocji?

Jak wszystko, tak i to wydarzenie potrzebuje promocji, żeby docierać do nowych odbiorców. Jestem jednak przekonana, że wrocławianie dobrze znają nasze targi i wiedzą że w pierwszym tygodniu grudnia (stały termin od 30 lat) w Hali Stulecia goszczą wydawcy z całej Polski i królują książki. Wiemy też, że we Wrocławiu książki sprzedają się najlepiej. Pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że zakupy robi tu też Święty Mikołaj. A wracając do historii, to pamiętam, że jako organizatorzy baliśmy się przenieść WTDK do Hali Stulecia. Martwiliśmy się, że nikt tam nie dojedzie. Ówczesny dyrektor Wydziału Kultury powiedział mi wówczas, żeby się nie martwić, bo ludzie przyjadą wszędzie tam, gdzie warto. Dziś okazuje się, że miał rację. To był strzał w dziesiątkę. Dziś już zresztą nie ma we Wrocławiu innego niż hala miejsca na tak dużą imprezę. Hala ma jeszcze spory potencjał, więc kto wie, może w przyszłym roku może uda się zrobić jeszcze większe targi.

To będą 30. Wrocławskie Targi Dobrych Książek. Jak świętujecie jubileusz?

Zaprosiłam wszystkich wydawców, którzy w ciągu tych 30 lat otrzymali Pióro Fredry. Mam dla nich niespodziankę, którą wręczymy podczas gali. Gościem specjalnym tegorocznej edycji będzie Ukraina. Na targach jest duże stoisko ukraińskie, będą ukraińscy pisarze, m.in.: wieloletni przewodniczący jury Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” Mykoła Riabczuk czy jej laureatka Oksana Zabużko. Oprócz tego na targach spotkamy takie nazwiska jak: Bralczyk, Szczygieł, Wajrak czy Rymanowski. Myślę, że one przyciągną ludzi. Wróciliśmy do dobrej tradycji kącika zabaw dla dzieci. Rodzice tam mogą zostawić dziecko pod opieką profesjonalnych animatorów z Wrocławskiego Klubu Kultury „Anima”. Zajmą się robieniem kartek świątecznych, bukietów, czy ceramiki. Dzieci z pewnością się nie będą nudzić, a rodzice spokojnie mogą buszować po stoiskach z książkami.

Czyli targi mogą być wydarzeniem rodzinnym.

To dobre miejsce na spędzenie czasu z dziećmi, w rodzinnym gronie. Lepsze chyba niż dostępne na co dzień galerie handlowe.

Jaki typ książki najbardziej interesuje ludzi na targach?

Ludzi przyciągają popularni autorzy. Kilka lat temu gościem był Kuba Wojewódzki i przeżywaliśmy prawdziwe oblężenie. W tym roku, i to jest pewnego rodzaju ewenement, jedno z wydawnictw zaprosiło kilka blogerek, które przez kilka godzin na dużej sali będą się spotykały z czytelnikami. Podobno ustawia się gigantyczna kolejka – tak przynajmniej było na targach w Krakowie. Ciekawe zjawisko. Znak naszych czasów.

A po które gatunki Pani sięga najchętniej?

Lubię czytać, choć jak organizuję targi, to nie mam na to czasu.

To trochę tak, jak minister sportu mówił mi, że od kiedy został ministrem, nie ma czasu uprawiać sport.

(śmiech) To prawda. Choć, na szczęście, targów nie organizuje się przez cały rok. Łatwiej mi jednak powiedzieć, czego nie lubię czytać: fantastyki. A na poważnie, to zależy kiedy. Bardzo cenię sobie książki Simona Montefiorego. Chyba tylko jednej jego książki nie przeczytałam do końca "Stalin – dwór czerwonego cara". Ogrom opisywanych tam zbrodni był dla mnie nie do przejścia. Na wakacjach powieści jego żony Santy Montefiore, czy dobre kryminały. Lubię książki historyczne i sensacyjne. Książka musi pasować do czasu i nastroju.

Wrocławskie Targi Dobrych Książek
1-4 grudnia 2022 r.
Hala Stulecia, ul. Wystawowa 1
Godziny otwarcia:
1 grudnia (czwartek): godz. 12-19
2 grudnia (piątek): godz. 11-19
3 grudnia (sobota): godz. 11-19
4 grudnia (niedziela): godz. 11-17

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wystawa "Biczowani" w galerii ORAC

Wróć na wroclaw.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie