Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Nie do wiary!!! Malutki piesek Tofik został oskalpowany przez owczarka niemieckiego. To cud, że nadal żyje

Jakub Mielcarz
Jakub Mielcarz
Jerzy Wójcik
Jerzy Wójcik
Do brutalnego ataku na małego Tofika doszło w środę, 7 lutego, przy ulicy Traugutta. Właścicielka owczarka niemieckiego nie trzymała go na smyczy, pies się zerwał i dopadł Tofika. Miało to tragiczne skutki: zwierzę została brutalnie oskalpowane. Pani Laura Kucharzyszyn, która uratowała pieska, napisała do redakcji i poprosiła o nagłośnienie całej sytuacji.

Brutalny atak na małego Tofika

- Wszystko wydarzyło się 7 lutego, wieczorem i zatrzęsło całą kamienicą - pisze do nas Pani Laura. - Nasza sąsiadka, kobieta po 50. nie dopilnowała swego psa owczarka niemieckiego. Słyszałam tylko krzyki sąsiadki, skomlenie i wycie psa. Owczarek oskalpował biednego Tofika, a Pani Teresa (właścicielka psa - przyp. red)SKALPOWAŁ biednego Tofika. została pociągnięta przez psa i upadła - relacjonuje Pani Laura.

Poraniony Tofik został natychmiast zabrany przez mieszkańców i przetransportowany do przychodni dla zwierząt SKVet na Stabłowicach. Pies był w szoku, dlatego uciekł pomagającym mu ludziom. Poszukiwania trwały blisko półtorej godziny, a Tofik został znaleziony w stanie krytycznym.

Według pani Laury, to, że piesek żyje, to jest cud. Atak owczarka niemieckiego to jednak nie jedyny absurd sytuacji. Gdy pies był transportowany do kliniki, na ul. Traugutta wezwano policję. Jak się przekazują mieszkańcy, jedyne co zrobili policjanci, to sprawdzili szczepienia owczarka niemieckiego i nakazali powiadomić straż miejską.

- Zadzwoniliśmy, ale straż miejska odesłała nas z tą sprawą... na policję - pisze do nas Pani Laura. Dodaje, że w tym czasie sąsiadka, która jest właścicielką owczarka niemieckiego, groziła innym osobom, że poszczuje ich swoim psem! - Od dłuższego czasu owczarek niemiecki chodził bez kagańca, baliśmy się cały czas wychodzić na dwór ze swoimi psami. Sąsiadka to nawet wychodziła wieczorem najpierw sama, z latarką, żeby sprawdzić czy owczarka nie ma w pobliżu - opisuje nasza Czytelniczka.

Owczarek niemiecki, który zaatakował Tofika, był już wcześniej agresywny. Policja była wielokrotnie proszona o zabranie psa, który stwarzał niebezpieczeństwo dla innych zwierząt i mieszkańców. Niestety bezskutecznie. W końcu czara goryczy się przelała. W czwartek, 8 lutego, z mieszkańcami skontaktował się Animal Patrol Straży Miejskiej Wrocławia, który zabrał agresywne zwierzę do schroniska.

- Po tym całym zdarzeniu pewna pani zrobiła nam zrzutkę na Pomagamy.pl i dzięki tej zrzutce udało nam się już zebrać pieniądze na uratowanie psa - mówi Pani Laura. - Chciałabym za pośrednictwem Gazety Wrocławskiej podziękować wszystkim za pomoc najpierw w poszukiwaniach Tofika, a także za wpłatę pieniędzy na leczenie psa. Dziękuję również strażnikom miejskim, którzy ostatecznie zabrali psa do schroniska - dodaje Pani Laura.

Celem nagłośnienia tego zdarzenia ma być wzbudzenie wrażliwości i świadomości wśród właścicieli psów. Jak się okazało, właścicielka agresywnego owczarka w ogóle nie poczuwa się do winy.

- Ona ma jeszcze innego psa i kota, których też nie powinna mieć. Czeka ją sprawa w sądzie i mam nadzieję, że odpowie za to, co się stało - podsumowuje Pani Laura.

Zobacz też:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Chcemy żyć wolniej - ciekawa analiza

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wroclaw.naszemiasto.pl Nasze Miasto