Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Lany poniedziałek w dawnych czasach. W ruch szły smoczki, worki, i butelki po płynie do płukania tkanin. Pamiętasz?

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Gdzieś we Wrocławiu...
Gdzieś we Wrocławiu... Wiesław Dębicki/Polska Press
Dzieci wyposażone w kolorowe jajka z dziurką, dorośli w butelki po wodzie. Młodzież odważniej, z wiadrami, 5-litrowymi butlami po Lenorze czy bombami zrobionymi ze smoczków i korków po occie. W lany poniedziałek przed laty nikt nie chodził suchy. Zobaczcie to na zdjęciach!

Aby rozszyfrować nazwę śmigus-dyngus, trzeba sięgnąć do czasów prasłowiańskich. Zwyczajowo chłopcy w ramach śmigusa, smagali dziewczyny rózgami po nogach. Dodatkowo polewali je wodą, aż któraś "zmiękła" i zaproponowała okup za zaprzestanie dręczenia (dyngus). W ramach dyngusa dziewczyny zazwyczaj płaciły... pisankami.

W naszych czasach nikt nikogo nie smagał. Ale bywało ostro

Do naszych czasów nie przetrwał (na szczęście) zwyczaj z rózgami. Ale wiele osób pamięta jeszcze dzikie lane poniedziałki z lat i 90. Tu też nie przebierało się w środkach, choć dziewczyny otrzymywały równe szanse. Chodziło się z workami, wiadrami, butelkami po 5-litrowym płynie do płukania tkanin, a ulice spływały wodą.

Jeśli natomiast cofnąć się do lat 80. wielu ancymonów pamięta jak tworzyło bomby wodne ze smoczków naciągniętych na korki po occie. Zupełnie normalną praktyką we Wrocławiu było zrzucanie ich z balkonów na niewinnych przechodniów.

Z czasem pojawienie się zabawek wyparło zawzięte bitwy. Ograniczony litraż w karabinie na wodę i raczej słaby wyrzut "amunicji" złagodziły obyczaje w drugi dzień świąt.

Dziś podtrzymywanie tradycji grozi mandatem

Warto wspomnieć, że dziś zwyczaj ten wymiera przez kary finansowe, jakie można ponieść za oblanie kogoś woda na ulicy. Wiąże się to z przepisami odnoszącymi się do naruszenia nietykalności cielesnej i niszczenia mienia.

Przypomnijmy więc, że zaoblanie przechodnia można zapłacić do 20 do 500 złotych, szczególnie, gdy w grę wchodzi zniszczenie mienia - zalanie papierów, pieniędzy, zniszczenie ubrań, torebki itp. Za oblanie kogoś w pojeździe, w tym tramwaju czy autobusie, oblewający zapłaci 500 złotych.

Podobnie jest w przypadku oblewania szyb samochodów czy osób na rowerach - tu w grę wchodzi bezpieczeństwo ruchu drogowego i 500 zł mandatu, W skrajnych przypadkach, gdy poza oblaniem naruszymy czyjąś nietykalność cielesną, możemy trafić nawet do więzienia.

Lany poniedziałek przed laty - powspominajmy

Oczywiście nadal możemy oblewać się między sobą i po prostu ustalając między sobą warunki, nie domagać się odszkodowania za zalane ubranie. Młodzież jednak nie jest już dziś tak zainteresowana bitwą na wodę, jak kiedyś.

Najlepiej powspominać dawne lane poniedziałki, oglądając stare zdjęcia. Na tych kadrach nasi fotoreporterzy uwiecznili lane poniedziałki z dawnych lat.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Lany poniedziałek w dawnych czasach. W ruch szły smoczki, worki, i butelki po płynie do płukania tkanin. Pamiętasz? - Gazeta Wrocławska

Wróć na wroclaw.naszemiasto.pl Nasze Miasto