Wrocław. Czy w Hali Ludowej powstanie szpital polowy dla zakażonych koronawirusem? Przeczytaj!

Redakcja
Wojewoda dolnośląski sprawdza możliwość uruchomienia tymczasowego szpitala dla chorych na koronawirusa we wrocławskiej Hali Ludowej. Przeczytaj szczegóły

Rzeczniczka obiektu Anna Worsztynowicz przyznała, że w weekend były w tej sprawie pytania z urzędu wojewódzkiego oraz miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Budowa podobnego szpitala już ruszyła na Stadionie Narodowym w Warszawie.

- Byliśmy pytani o kwestie techniczno-organizacyjne dotyczące obiektu. Żadne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły – dodaje rzeczniczka Hali Ludowej. - Trwają ustalenia – dodaje krótko rzeczniczka wojewody Aleksandra Osman.

A dodatkowe miejsca potrzebne są "na już".
- Jesteśmy przyparci do muru – mówił nam w sobotę profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu przy ul. Koszarowej we Wrocławiu. - Żeby przyjąć chorych z koronawirusem, musimy wypisywać do domu część ludzi chorych na inne choroby. A miejsc i tak zaczyna brakować. To jest tragedia - grzmiał ordynator.

Nie ma też miejsc w szpitalu w Bolesławcu. Jego dyrektor Kamil Barczyk mówi, że nowych pacjentów przyjmują tutaj tylko na miejsca opuszczone przez osoby, które są wypisywane do domu. Codziennie takich osób jest kilka. W przyszłym tygodniu zacznie się wyposażanie w łóżka szpitala kontenerowego, który powstaje w Bolesławcu. Ruszy w pierwszym tygodniu listopada. Będzie tam 65 miejsc.

To i tak mało. Tylko ostatniej doby pogotowie zawiozło do szpitali na Dolnym Śląsku 57 osób z podejrzeniem zakażenia koronawirusem.

Na razie wojewoda dolnośląski ratuje sytuację wydając decyzje, nakazujące mniejszym szpitalom w regionie, by tworzyły miejsca dla zakażonych koronawirusem. Wcześniej Narodowy Fundusz Zdrowia polecił placówkom, by odwołały planowe zabiegi i skoncentrowały się na leczeniu chorych z Covid-19.
Z oficjalnych danych, przekazywanych codziennie przez urząd Wojewódzki, wynika, że dziś dla zakażonych jest już ponad 1400 miejsc w szpitalach na Dolnym Śląsku. - Dziś były kolejne takie decyzje – mówi nam nieoficjalnie dyrektor jednego z wrocławskich szpitali. I przyznaje, że miejsca „koronawirusowe” powstają kosztem miejsc dla pacjentów z innymi chorobami. Profesor Krzysztof Simon dodaje jednak, że oficjalne liczby to fikcja. Bo uwzględniają tylko liczbę łóżek. A w praktyce nie każde z nich można zająć. - Gdy na trzyosobowej sali jest osoba z koronawirusem, nie mogę obok położyć kogoś kto dopiero czeka na wynik. Może przecież nie być zakażony - tłumaczy Simon.

Prof. Jacek Drobnik, naczelny epidemiolog wrocławskiego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej krytykuje tworzenie miejsc koronawirusowych we wszystkich szpitalach, bo to „rozpraszanie sił i środków”. - Powinno się przeznaczyć cały szpital na Koszarowej tylko do leczenia koronawirusa. Tak jak było na początku epidemii. Ewentualnie dołożyć drugi taki szpital. Do tego tworzyć sieć izolatoriów. A gdyby to wszystko było za mało, powinien powstać szpital polowy. Tego typu, jak przygotowywany właśnie na Stadionie Narodowym w Warszawie - mówi profesor.

Pandemiczna matura. Uczniowie czują strach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie