Autor bestsellerowych kryminałów powraca w wielkim stylu! Wywiad z Mieczysławem Gorzką

Materiał powstał we współpracy z wydawnictwem Bukowy Las
Ostatnio publikowany cykl „Cienie przeszłości” niemal natychmiast po premierze trafił na listę bestsellerów. Na najnowszą powieść z komisarzem Zakrzewskim, w której wzbudził tajemniczą aurę Wrocławia, czekało wielu entuzjastów kryminału. Czy „Polowanie na psy” spotka się z równie dobrym odbiorem co poprzednie powieści? O tym w najnowszym wywiadzie z autorem Mieczysławem Gorzką.

Jak przez lata rozwinąłeś się jako pisarz? Co wiesz teraz, czego nie wiedziałeś, kiedy zaczynałeś?

Piszę od bardzo dawna i dopiero kilka lat temu poczułem się na tyle pewny efektów tego pisania, żeby pokazać je światu. W ten sposób światło dzienne ujrzał mój debiut, czyli „Martwy sad”. Potem były kolejne dwie książki z cyklu „Cienie przeszłości” i dopiero kiedy zabrałem się za pisanie „Polowania na psy”, dostrzegłem pewne zmiany w moim podejściu do tworzenia książki. Na pewno trochę dojrzałem i nabrałem pewności siebie. Upewniłem się też, że nie wolno iść na kompromis z samym sobą. Książka ma być taka jaką, ją sobie na początku wymyśliłem.

Co jest pierwsze – lokalizacja, fabuła, postacie?

To zależy od książki. Na pewno najpierw była lokalizacja. Zanim jeszcze zacząłem pisać wiedziałem, że akcja będzie się dziać we Wrocławiu i okolicach, czyli w miejscach dobrze mi znanych i lubianych. W przypadku mojego debiutu najpierw był bohater, czyli komisarz Marcin Zakrzewski. W kolejnych książkach mając lokalizację i bohatera w pierwszej kolejności skupiałem się nad fabułą.

Komu ufasz, jeśli chodzi o obiektywną i konstruktywną krytykę twojej pracy?

Moja żona jest moim pierwszym, bardzo krytycznym recenzentem. Jeśli ona nie znajdzie błędów logicznych i niedociągnięć w fabule książki, mogę być pewien, że ich tam nie ma (śmiech).

Co skłoniło Cię do napisania powieści „Polowanie na psy”?

Pomysł na „Polowanie na psy” zrodził się już trzy lata temu, kiedy jeszcze pisałem cykl „Cienie przeszłości”. Pamiętam bardzo dobrze dzień 13 grudnia 1981 roku, kiedy wprowadzony został stan wojenny i to ciągle gdzieś we mnie tkwi. Zawsze wiedziałem, że akcja jednej z moich książek będzie działa się w tym okresie.

Gdybyś mógł spędzić jeden dzień w świecie którejkolwiek ze swoich książek, którą byś wybrał i dlaczego?

Oczywiście wybrałbym jeden dzień z „Polowania pa psy”, najlepiej zimną 1982. Miałem wtedy trzynaście lat. Mimo, że czasy były trudne i pozbawione nadziei, byłby to nostalgiczny powrót do czasów mojego dzieciństwa.

Starasz się być oryginalny, czy też dostarczać czytelnikom to, czego chcą?

Oczywiście zależy mi żeby mieć swój styl i być w jakiś sposób oryginalnym. Staram się aby każda moja książka była trochę inna niż poprzednie. Czytam krytyczne opinie o swoich książkach, ale za mocno się nimi nie przejmuję. Nie można zadowolić wszystkich. Robię swoje, realizuję własne pomysły i chyba robię to coraz lepiej. Jednak nie zapominam, że książka przede wszystkim powinna zapewnić czytelnikom świetną rozrywkę.

Nie piszesz wyłącznie kryminałów. Czy masz gatunek, w którym wolisz pisać? Czy możesz opowiedzieć o różnicach między gatunkami?

O tym, co akurat najlepiej mi się pisze decyduje nastrój chwili. Nie mam swojego ulubionego gatunku. Pisanie wszystkich sprawia mi taką samą przyjemność. Oczywiście są różnice między kryminałem a science – fiction, fantasy czy horrorem. Najtrudniej pisze mi się kryminały z uwagi na ograniczenia. Trzeba się trzymać pewnych żelaznych zasad, takich jak: zasady prowadzenia śledztwa, stosunki panujące w policji, relacje z prokuratorem, realizm i prawdopodobieństwo opisywanych zdarzeń. W innych gatunkach można w sposób nieograniczony puścić wodze fantazji i dać się ponieść wyobraźni.

Czy możesz opisać swój proces pisania i czy zmienia się w zależności od historii, nad którą pracujesz?

Każda moja książka powstaje inaczej. W przypadku „Martwego sadu” całą fabułę miałem w głowie i wystarczyło kilka punktów na kartce, jako scenariusz. Do „Iluzji” i „Totentanz” miałem szczegółowe scenariusze na kilkanaście stron, dlatego mogłem te książki pisać równocześnie. W przypadku „Polowania na psy” najpierw napisałem fragmenty dziejące się w stanie wojennym, a późnej współcześnie, Największym problemem ich dobre połączenie. Obecnie piszę kontynuację przygód komisarza Zakrzewskiego bez żadnego planu. Dałem mu wolną rękę w śledztwie i sam jestem ciekaw, gdzie mnie to zaprowadzi (śmiech).

Gdzie odnajdujesz energię do tworzenia?

Wszędzie! Pisanie cały czas sprawia mi wielką frajdę.

Co osobiście sprawia Ci największe wyzwanie w pisaniu?

Nie boję się żadnych wyzwań (śmiech). A tak na poważnie, największym wyzwaniem dla mnie jest to, żeby czytelnik nie nudził podczas czytania nawet przez moment. Podchodzę do tego bardzo poważnie.

Jakie było (jak dotąd) najbardziej ekscytujące lub satysfakcjonujące doświadczenie, jakie miałeś jako autor?

Najlepiej wspominam mój pierwszy udział w targach książki jeszcze przed pandemią, pod koniec 2019 roku. Na targach w Krakowie podeszło do mnie pięć osób po autograf, na targach w Katowicach było ich już kilkanaście, a we Wrocławiu kilkadziesiąt. Ciekaw jestem jakby to wyglądało, gdyby targi książki odbywały się teraz (śmiech).

Jest jakiś gatunek, który chciałbyś napisać, ale tylko pod pseudonimem?

Bardzo trudne pytanie. Wydanie książki pod pseudonimem, to taki drugi debiut. Chyba nie ma takiego gatunku, w którym chciałbym być kimś innym (śmiech).

Czy podzieliłbyś się czymś o sobie, czego Twoi czytelnicy (jeszcze) nie wiedzą?

Czasem mam wrażenie, że czytelnicy postrzegają autorów kryminałów jak psychopatów, którym opisywanie okropnych zbrodni sprawia przyjemność. Przeważnie tak nie jest. Ja jestem wrażliwym człowiekiem i każdą opisywaną w książkach zbrodnię mocno odchorowuję, czasem przez kilka dni (śmiech).

Rozmawiała Paulina Kozłowska.

Dodaj ogłoszenie