Monk Sandals Monk Sandals

(© arch. Aleksandra Łężniaka)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

25-letni Aleksander Łężniak z Sobótki z biegania zrobił swój sposób na życie. Wykonuje specjalne sandały biegowe.

Bieganie w Polsce i na świecie jest coraz bardziej modne. Miliony ludzi startuje w maratonach, półmaratonach lub wykonuje każdego dnia krótkie przebieżki. Aleksander Łężniak biega od wielu lat. Jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej na wydziale Elektroniki i Telekomunikacji, ale nad siedzeniem przed komputerem czy przy kablach, zawsze preferował sport. Zdobył zimą Mont Blanc (4810 m n.p.m.), wszedł na gruziński Kazbek (5033 m n.p.m.) czy ukończył Tour de Pologne dla amatorów oraz triathlon w Mietkowie na dystansie olimpijskim. Przebiegł także Półmaraton Ślężański - w sandałach własnego wyrobu.

Czytaj: Świdniczanin wystartuje w balonowych mistrzostwach świata


- Wszystko co robimy zawsze trzeba wykonywać z głową. Przez lata biegania i uprawiania sportów doznałem wielu kontuzji spowodowanych przede wszystkim złą techniką oraz za dużym przeciążeniem wynikającym ze złego treningu. W końcu powiedziałem "dość" i po przeczytaniu książki "Urodzeni biegacze" postanowiłem zmienić styl oraz obuwie biegowe. Ta książka oraz historyczne plemiona udowadniają, że można biegać nawet boso, ale oczywiście we wszystkim trzeba mieć umiar i zdrowy rozsądek. - opowiada Aleksander Łężniak z Sobótki.

Sandały zamiast butów górskich

To właśnie wtedy postanowił założyć firmę Monk Sandals, której jest właścicielem oraz jedynym pracownikiem. 25-latek jedną parę obuwia wykonuje przez kilka godzin. Korzysta przede wszystkim z gumowej podeszwy włoskiej firmy Vibram, która charakteryzuje się dużą przyczepnością, trwałością oraz odpornością.

- Te podeszwy wykorzystywane są w praktycznie wszystkich butach górskich. Guma jest bardzo wysokiej jakości i po pewnym czasie profiluje się do każdej stopy. Dzięki braku różnicy wysokości pomiędzy palcami a piętą możemy naturalnie stawiać kroki. Do tego sandały są lekkie, bo jeden waży 90-100 gramów - tłumaczy Łężniak.

Twórca Monk Sandals wyjaśnia, że bieganie w sandałach jest niezwykle wygodne. Specjalny pasek przytrzymujący sandały pozwala rozłożyć siłę wokół kostki, dzięki czemu pasek między palcami ma być stosunkowo luźny, co zapobiegnie obtarciom. Sam podkreśla, że sandały są idealne w przypadku w bieganiu techniką tzw. "wysokiej kadencji" ok. 180 kroków na minutę. W świecie biegaczy kadencja oznacza częstotliwość stawianych kroków na minutę.

- Ludzie dorośli mają wypaczony krok z powodu korzystania z butów, które w oczywisty sposób ograniczają swobodę ruchu. Natomiast dzieci nawet w najgorszym obuwiu mają naturalną technikę biegu. Monk Sandals pozwalają na bardziej naturalny krok rozpoczynający się od przodostopia, obuwie to wpływa na zmianę techniki biegu, co za tym idzie wykonywanie krótszych kroków, które jest bardziej efektywne.  - opowiada Łężniak.

Wiatr w stopach, czyli kwintesencja biegania

Nie znaczy to jednak, że Monk Sandals nie mają wad. Sam twórca przyznaje, że sandały skierowane są bardziej na bieganie po leśnych ścieżkach oraz traktach. Na gruncie kamienistym np. w Tatrach też sobie poradzą, ale należy je wtedy wykorzystywać jako dodatek, a nie główne obuwie.

- Bieganie w sandałach pozwala na większe czucie podłoża. Wyczuwa się każdą nierówność, każdy kamień i dziurę w ziemi. Do sandałów można także założyć skarpetki pięciopalczaste zapobiegające większy komfort podczas biegania. W takich skarpetkach palce swobodnie układają się podczas nacisku na podłoże - dodaje 25-latek.

Od początku działalności Łężniak wykonał ok. 50 sandałów. Wszystkie są "szyte" na miarę. Nie tylko dla mężczyzn, ale także dla kobiet, które preferują kolorowe sandały. W sklepie Monk Sandals do wyboru są czarne paski, niebieskie, oliwkowe, żółte oraz czerwone. Niemniej w ciągu najbliższych 2-3 tygodni w sklepie pojawi się nowa oferta - przeznaczona do trekkingu oraz spacerowania po mieście. Nowy model będzie charakteryzować się wyściółką skórzaną oraz innym rodzajem wiązania.

- Sandały są bardzo wytrzymałe. Na razie przebiegłem w nich kilka tysięcy kilometrów i nadal bardzo dobrze się trzymają. Najnowszy model przeznaczony jest dla bardziej wymagających - opowiada Łężniak.

Sam mieszkaniec Sobótki przyznaje, że największą frajdą w trakcie biegania jest wiatr w stopach. Wtedy bieganie nabiera zupełnie innego wymiaru.

Zobacz zdjęcia Monk Sandals






Piotr Bera

Wiadomości Wrocław, Wydarzenia Wrocław

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!