Kawa i czekolada królują w ten weekend w hali dawnej zajezdni przy ul. Tramwajowej. Zobaczcie zdjęcia z tej wyjątkowo smacznej i pachnącej imprezy...

Jeszcze dziś do godz. 20 można smakować wyjątkowe gatunki kaw i niespotykane smaki czekolad. W ten weekend trwa Wrocławski Festiwal Kawy i Czekolady. Wystawcy pojawili się licznie w hali starej zajezdni przy ul. Tramwajowej i przyciągnęli tłumy odwiedzających.

Na cała imprezę składają się trzy wydarzenia: punkt główny to z pewnością Wrocławski Festiwal Kawy i Czekolady. Amatorzy słodyczy przepadną podczas wrocławskiej edycji Najsłodszego Festiwalu Świata, a poszukujący oryginalnych, wyjątkowych prezentów po odwiedzeniu Wrocławskiej Manufaktury Prezentów poczują się jak w raju.

Wśród wystawców są m.in. producenci i dystrybutorzy biżuterii, ceramiki, słodyczy, świec, szali i czapek, alkoholi oraz dość oryginalnych w tym zestawieniu serów i naturalnych gąbek. Jednak główne role festiwalu należą oczywiście do kawy i czekolady. A można znaleźć prawdziwe perełki, zniewalające smakiem i aromatem.

- Oczekiwaliśmy od kawy dużo więcej. Niestety, komercyjne kawy kupowane w sklepach są wypalane dość ciemno, bo to pozwala ukryć wady kaw niższej jakości. W naszym przypadku zaczęło się z ciekawości. Kupiliśmy na własne potrzeby mały, kilogramowy piec do wypalania kawy. Okazało się, że to tak zainteresowało ludzi, że w tej chwili mamy 4 duże piece. I chociaż staliśmy się dość dużą firmą, to wciąż najistotniejsza jest jakość – mówi Bartłomiej Kędra z wrocławskiej Małej Czarnej – Lokalnej Palarni.


Pytany o to, jaka metoda parzenia kawy jest najlepsza odpowiada, że ta, która daje kawę najlepiej smakującą określonej osobie: - W moim przypadku to zależy od pory dnia i pory roku. Nie mam też jednego ulubionego gatunku kawy. W wakacje piję kawy z Afryki, bo są bardziej cytrusowe, orzeźwiające, a jesienią i zimą piję kawy z Ameryki Południowej i Środkowej, bo są bardziej zbalansowane, z wyczuwalnymi aromatami czekolady, cynamonu, migdałów – tłumaczy Kędra.

Do Czasoprzestrzeni trafił też szef Gangu Czekoladożerców: - Moje czekolady są wyjątkowe, ponieważ składają się tylko z trzech składników: miazgi kakaowej, tłuszczu kakaowego i ksylitolu. Wyeliminowałem wszystkie inne, niepotrzebne w czekoladzie składniki, czyli cukier, emulgatory. Ta czekolada jest zdrowa, wiem co jem – opowiada Sebastian Blaumann i podobnie jak inni autorzy podobnych przedsięwzięć przyznaje, że na początku robił słodkie tabliczki tylko dla siebie: - Własną recepturę opracowuję od 4 lat i stale ją modyfikuję. Kiedy rozdawałem czekoladę znajomym, mówili mi „słuchaj stary, mógłbyś tę czekoladę spokojnie sprzedawać”. I faktycznie wyszedłem do ludzi i od roku można ją kupować w internecie.


Produkt zupełnie wyjątkowy prezentują na festiwalu dziewczyny z Tajszy: - Są to jadalne szyszki z Syberii, na które trafiłyśmy przypadkiem, kiedy jadąc Koleją Transsyberyjską zatrzymałyśmy się w jednej z miejscowości. Okazało się, że popularne tam szyszki syberyjskie są w ogóle nie znane w Polsce. Dziś importujemy je do kraju, a także wysyłamy do Niemiec i Wielkiej Brytanii – mówią.

Ciekawych wystawców w starej zajezdni jest znacznie więcej. Warto wybrać się tam, by samemu sprawdzić, co najlepiej smakuje. Impreza potrwa do niedzieli, do godz. 20, wstęp kosztuje 5 zł, a ceny na stoiskach są zróżnicowane – od tradycyjnie astronomicznych, jak to bywa na tego typu wydarzeniach, to naprawdę okazyjnych.

Wiadomości Wrocław, Wydarzenia Wrocław

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!