Zobacz Wrocław z góry!

Marcin Torz
Z wieży katedry pw. św. Jana Chrzciciela podziwiamy piękne widoki
Z wieży katedry pw. św. Jana Chrzciciela podziwiamy piękne widoki Polskapresse
Nasze miasto jest zupełnie inne, gdy patrzy się na nie z wysokości kilkudziesięciu (i więcej) metrów. Wrocław oferuje kilka punktów widokowych. Na wycieczkę po nich zaprasza Państwa Marcin Torz.

Na nasze miasto wysoko z góry lubili patrzeć już jego niemieccy mieszkańcy. Popularne (podobnie, jak i teraz) były wzgórza: Polskie (świetny widok na Ostrów Tumski) i Partyzantów (okolice fosy miejskiej). W tym drugim miejscu (wtedy zwanym Wzgórzem Liebecha) stała nawet wieżyczka. W 1945 roku Niemcy wysadzili ją, aby nie ułatwiać Rosjanom zadania przy ostrzale tej części miasta.

Niemcy wybudowali też wieżę widokową z prawdziwego zdarzenia. W Lesie Osobowickim stanęła Wieża Cesarza Wilhelma. Widać z niej było prawie cały Wrocław, bo oglądać go można było z wysokości aż 42 metrów. Dzisiaj miałaby równo 110 lat. Niestety, również została zniszczona podczas oblężenia Wrocławia w 1945 roku.

Przetrwały za to, na szczęście, zabytkowe kościoły. Z wież trzech z nich możemy Wrocław oglądać do woli. Najwyżej z wieży kościoła garnizonowego, przy ulicy świętej Elżbiety (obok Rynku). Wysokość 75 metrów (cała wieża ma ponad 90 m) sprawia, że widać nawet odległe zakątki miasta. Podobnie jest na puncie widokowym katedry św. Jana Chrzciciela na Ostrowie Tumskim.

Nieco inne atrakcje estetyczne oferuje katedra św. Marii Magdaleny przy ulicy Szewskiej. Panoramę miasta (świetnie widać zwłaszcza Stare Miasto) obejrzymy tu z mostu Pokutnic, który jest zawieszony pomiędzy wieżami. Został on zrekonstruowany 10 lat temu. Legenda głosi, że setki lat temu zrzucano z niego niewierne żony, prostytutki i wiedźmy. Obyczajowości dawnych mieszkańców Wrocławia komentować nie chcemy. Natomiast fakt jest taki, że podobno do tej pory na moście straszy.

Strasznie jest też w akademiku Kredka na placu Grunwaldzkim. Tam co prawda duchów nie ma, ale za to są groźne portierki. - Teraz mamy remont, więc i tak nie wolno wchodzić - powiedziała nam pani z recepcji. - A tak w ogóle, to i tak nie wolno wchodzić do środka, bo to akademik. Chętni czasami się zdarzają, ale ich przeganiamy. Żeby wejść, trzeba mieć pismo z pozwoleniem - nie pozostawia złudzeń nasza rozmówczyni.

My dodamy jednak, że niewiele tracą te osoby, którym nie udaje się wejść do Kredki. Z korytarza jest dobry widok na park Szczytnicki i to... właściwie tyle.

Oczywiście, można zapukać do pokojów i liczyć, że któryś student nas wpuści. Ale ewentualnym śmiałkom przypominamy, że i tak teraz jest remont, no i do tego strażniczka na portierni...

O to, aby zobaczyć Wrocław z cudzego mieszkania, możemy też poprosić lokatorów tzw. Manhattanu, również z placu Grunwaldzkiego. - Mieszkam tutaj niecały rok. A przynajmniej raz w miesiącu ktoś dzwoni i prosi o wpuszczenie. Raz czy dwa się zgodziłem, ale teraz już nie otwieram - mówi Marek Szewczyk, student, który wynajmuje mieszkanie na ostatnim piętrze wieżowca. - Przyznaję jednak, że widok jest świetny. Właściwie to był główny powód, dla którego zdecydowałem się tu zamieszkać: ta wysokość.

Najwyżej będą jednak mieszkali lokatorzy Sky Tower. Wieżowiec przy ul. Powstańców Śląskich jest najwyższym budynkiem mieszkalnym w Polsce (212 metrów). Jednak przeciętni wrocławianie nie mają co marzyć, żeby z okien oglądać piękną panoramę Wrocławia (gdy jest ładna pogoda, można zobaczyć nawet Śnieżkę). Bo żeby zamieszkać w wieży, trzeba mieć gruby portfel. A do tego im wyżej, tym drożej. Na pocieszenie możemy zdradzić, że na szczycie Sky Tower powstanie punkt widokowy. Wstęp będzie płatny. Ceny jeszcze nie ustalono. O tym, jakie są widoki z góry, mogli się przekonać nasi Czytelnicy. Około 50 wrocławian zostało zaproszonych przez nas na szczyt Sky Tower.

Z cenami podobnie jest w innym wysokim budynku Wrocławia. Odra Tower (ok. 60 metrów) powstaje przy ul. Sikorskiego, za placem Jana Pawła II. Obiekt ma być gotowy na przełomie roku.

W przyszłym roku możliwe, że otwarty zostanie hotel w wieży ciśnień przy al. Wiśniowej. Teraz na niższych kondygnacjach działa tam z powodzeniem restauracja. Niestety, nie można wejść na mostek, który łączy dużą wieżę z mniejszą. Zostanie on udostępniony w momencie otwarcia hotelu. Kładka jest zawieszona na 42 metrach.
O tym, jak popularne są wrocławskie punkty widokowe, świadczy to, że turyści tłumnie odwiedzają wymienione miejsca.

Ale właściwie co nas tak ciągnie na górę? Czy wyłącznie chęć zobaczenia miasta? - Czasami mam wrażenie, że ludzie przede wszystkim chcą pokonać schody i traktują to w kategoriach sportu - śmieje się Maciej Osika, młody wrocławski artysta fotografik. - Ale, rzecz jasna, wchodzimy na punkty widokowe, żeby zobaczyć miasto z innej, niż na co dzień, perspektywy. Czasami można dostrzec bardzo ciekawe budynki, na które nie zwracamy uwagi, gdy koło nich przechodzimy. Z góry wyglądają inaczej, można też dostrzec ciekawe elementy architektoniczne, których z dołu kompletnie nie widać. Sam uwielbiam obserwować kamienice na Starym Mieście, idealnie je widać z wieży kościoła św. Elżbiety - wyjaśnia Maciej Osika.

Od października zmiany przy wjeździe do Wielkiej Brytanii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie