Zbiórka dla Matyldy Wodzickiej - Leczenie siatkówczaka w USA , przeloty, koszty okołomedyczne.

Materiał informacyjny Siepomaga.pl
Koszt: 1 129 900 zł

https://www.siepomaga.pl/matylda-wodzicka

Nowotwór wrócił i sieje zniszczenie! Ostatnia szansa, by ratować oczko Matyldy

Wierzyliśmy, że największy koszmar za nami, że nowotwór już nie wróci, że dość już strachu i cierpienia w życiu naszej 4,5-letniej córeczki. Podczas kontroli usłyszeliśmy słowo, którego tak bardzo się baliśmy – wznowa! Nasz świat zatrzymał się w miejscu, wszystkie plany i marzenia okazały się bez znaczenia!

Wszystkie straszne wspomnienia wróciły w jednej chwili. Mieliśmy nadzieję, że trzy lata temu na zawsze zamknęliśmy za sobą drzwi oddziału onkologicznego! Niestety – walka zaczyna się od nowa!

Błysk w oczku objawił prawdę!

Charakterystyczny błysk w oczku Matyldy dostrzegły panie w żłobku. Dzięki ich czujności od razu trafiliśmy do szpitala, z którego nie wróciliśmy do domu przez długie miesiące...

7 września 2017 roku otrzymaliśmy koszmarną diagnozę – nowotwór złośliwy oka – siatkówczak. Rozpoczęliśmy leczenie w Centrum Zdrowia Dziecka. Wówczas wiele osób pytało nas o to, czy planujemy założyć konto w fundacji. Uznaliśmy, że skoro leczenie w Polsce przynosi rezultaty, to wolimy, żeby te pieniądze trafiły w ręce osób bardziej potrzebujących. Walcząc o zdrowie, oko i wzrok naszej Mati zaufaliśmy w 100% lekarzom w Polsce.

Podjęliśmy leczenie najbardziej skuteczną i znaną metodą, czyli podanie dotętnicze chemii celowanej. Zaplanowano 3 zabiegi, z których tylko 2 okazały się skuteczne. Podczas trzeciego zabiegu, w związku z nietypową budową anatomiczną oczka i skurczem tętnicy, chemia nie dotarła właściwie do oka. To oznaczało dla 1,5 rocznej dziewczynki przejście na chemię systemową, której otrzymała 2 cykle. Ostatecznie zdecydowano jeszcze o 4 zabiegu chemii dotętniczej oraz 3 zabiegach podania zastrzyków z melfalanu do ciała szklistego. To miało ostatecznie zakończyć proces leczenia. Matylda straciła włoski, szpitalny oddział onkologiczny stał się naszym drugim domem. Z tym, czego człowiek doświadcza w takim miejscu, nie można się pogodzić. Codziennie oczami wyobraźni widzieliśmy ten upragniony dzień, kiedy lekarze powiedzą “jest czysto – wracacie do domu”.

Upragnione słowa – wygraliśmy!

Mati powoli wracała do formy, włoski zaczęły odrastać. Wróciło również widzenie w oczku w prawie 30%. Przez pierwsze miesiące badań kontrolnych niepokój podczas każdego badania dna oka był ogromny. Z każdym kolejnym miesiącem zaczynał się trochę zmniejszać.... W końcu po prawie 3 latach zaczęliśmy wierzyć, że ten koszmar jest już za nami.

Wznowa – słowo, które zabija!

Jeśli można bać się czegoś najbardziej na świecie, to jest to życie i zdrowie dziecka! Nowotwór powrócił, a wraz z nim koszmar onkologii, chemii, niepewności i strachu.

Tym razem również rozpoczęliśmy leczenie w CZD. Tym samym protokołem leczenia. Zaplanowane były 3 melfalany. Już podczas pierwszego zabiegu okazało się, ze nietypowa anatomia oka utrudnia podanie leku, ale lekarze się nie poddali i znaleźli inne dojście. Cieszyliśmy się z wygranej bitwy... Niestety – krótko. Okazało się, że chemia nie działa na guz i on, zamiast maleć, rośnie! Podjęliśmy decyzję, by szukać pomocy u specjalistów, którzy mają największe doświadczenie w skomplikowanym podawaniu melfalanu. Jeśli jest jeszcze jedna szansa, to chcemy ją wykorzystać! Nie możemy dopuścić do tego, by nasza córeczka straciła oczko, jeśli jest choć promyk nadziei.

Błagamy Was o pomoc w dotarciu do Doktora Abramsona. Chcemy jeszcze raz zawalczyć o oczko naszej córeczki. Klinika w Stanach Zjednoczonych ma największe doświadczenia w przypadkach trudnych i beznadziejnych. Wierzymy, że nie wszystko jeszcze stracone…

Rodzice

Materiał oryginalny: Zbiórka dla Matyldy Wodzickiej - Leczenie siatkówczaka w USA , przeloty, koszty okołomedyczne. - Warszawa Nasze Miasto

Dodaj ogłoszenie