Wrocławskie kamienice to trudna miłość

Michał Potocki
Michał Potocki
wrocławskie kaminice blog|ewelina kodzis wrocław|kamienice we wrocławiu historia|kamienice we wrocławiu szcegóły informacje|blog na temat starego wrocławia
wrocławskie kaminice blog|ewelina kodzis wrocław|kamienice we wrocławiu historia|kamienice we wrocławiu szcegóły informacje|blog na temat starego wrocławia Michał Potocki
Zwykle kojarzymy je z brudem, szczurami i patologią, a w rzeczywistości są magiczne - mówi o kamienicach Ewelina Kodzis, wrocławska blogerka.

Ewelina odwiedziła i zrobiła dokumentację fotograficzną prawie stu budynków mieszkalnych we Wrocławiu, pamiętających jeszcze okres przedwojenny. W maju 2010 roku założyła bloga Wrocławskie kamienice, na którym dzieli się swoimi odkryciami i przemyśleniami o kamienicach i jej mieszkańcach.

Miłośniczka starego Wrocławia próbuje walczyć z mitem strasznych i ponurych kamienic, które niejednokrotnie kryją w sobie perełki architektury. Wrocław ma około 8 tys. takich budynków, więc tematów jej nie brakuje.

Zapytaliśmy ją, jak radzi sobie z niebezpieczeństwami podczas zdobywania materiału, dlaczego warto prowadzić bloga i jak polubić stare budynki.

Mieszkasz w kamienicy?

Dzieciństwo spędziłam w kamienicy, bo moja babcia miała mieszkanie w jednym ze starszych wrocławskich budynków. Pierwsze wspomnienia związane z radosnym przedszkolnym dzieciństwem są z nimi związane. A teraz mieszkam w gierkowskim bloku.

Kiedy postanowiłaś przyjrzeć się kamienicom z bliska?

Jako dziecko patrzyłam ze swojego czwartego piętra na wieżyczki i dachy kamienic. Zastanawiałam się, gdzie one są. Gdy wychodziłam z domu, to ich szukałam. Początkowo słuchałam się rodziców i nie zaglądałam w takie miejsca, ale gdy podrosłam zobaczyłam, że kamienice różnią się od mojego bloku i wcale nie jest z nimi tak źle. Ludzie mijają często takie cuda, kojarząc je tylko z brudem, szczurami i patologią.

A tak nie wyglądają?

Nie wszystkie. Często są bardzo zaniedbane, ale kryją dużo niespodzianek.
Dla mnie każda kamienica to jest wielkie odkrycie. Przy Traugutta udało mi się np. znaleźć niezamalowany fragment ściany, na którym wisiała poniemiecka ulotka, którą pomalowano i nikt tego nie zauważył. To są mury z magią. Pomyśl, że tam mieszkali kiedyś inni ludzie i pisali swoje życiowe historie.

Też chciałaś coś opowiedzieć tworząc bloga?

Z pewnością mieli mnie dość najbliżsi. Ciągle im mówiłam, gdzie byłam i co widziałam. Blog jest idealnym rozwiązaniem, bo tam nikogo nie zmuszam, by mnie słuchał. Każdy może wejść i zostać lub zamknąć stronę. Zostają zainteresowani, a ja mam frajdę, że im opowiadam o moich znaleziskach.

Stajesz się specem od kamienic.

Próbuję zdobywać coraz większą wiedzę i się nią dzielę. Często mam pytania od znajomych, którzy fotografują i np. chcą zrobić jakąś sesję ślubną w ciekawym miejscu. Pisali też studenci architektury, którzy potrzebowali danych o konkretnych budynkach. Dostaję również maile od byłych mieszkańców Wrocławia, którzy chcą, żebym zrobiła zdjęcia konkretnej kamienicy. To jest sympatyczne.

Nie boisz się, że ktoś Cię napadnie czy okradnie?

Czasem się boję, szczególnie na Ołbinie. Noszę ze sobą aparat kompaktowy. Jak coś jest bardzo wartościowe, a okolica spokojna, to wracam z lustrzanką. Gdy jest niebezpiecznie, biorę dwóch postawnych kolegów. Informuję też w domu, gdzie idę. Najczęściej zwiedzam rano, bo później zbierają się takie "sejmiki osiedlowe", a wolę ich unikać.


Ewelina odwiedza wyremontowane oraz zapuszczone budynki



Wchodzisz na "listonosza" czy "ulotkarza"?

Nie cierpię dzwonić i prosić ludzi, by mnie wpuścili. Wolę poczekać aż ktoś będzie wchodził lub wychodził z bramy, wtedy przy okazji mogę zapytać o sam budynek. Jeśli dzwonię domofonem, to zawsze mówię, że mam stronę i chcę zrobić zdjęcia. Zwykle mnie wpuszczają.

Odwiedzasz budynki przypadkowo czy masz plan?

Kiedyś myślałam, że podzielę miasto na sektory i zacznę od kamienic na Hubach, ale byłoby to nudne dla oglądających bloga. Dlatego chodzę różnymi drogami i gdy coś mi się podoba, to wchodzę. Niekiedy czatuję przed budynkiem, by trafić na mieszkańca, który opowie mi coś o budynku. Do zamkniętych i opuszczonych kamienic się nie zapuszczam.

Dlaczego boisz się szczurów?

To jest nielegalne i niebezpieczne. Szczury spotkałam tylko w okolicy dworca PKS. W innych kamienicach spotkałam najwyżej koty i gołębie.

Jak mógłbym polubić wrocławskie kamienice, gdzie najpierw iść?

Jeśli jeszcze ich nie polubiłeś, to masz poważne zaległości. Nie da się nikogo zmusić, bo to jest trudna miłość, jak patrzysz na odrapaną kamienicę, z dziurami po kulach. Pomyśl, że tam ktoś mieszka, nosi węgiel, a konserwator nie pozwala mu wymienić okien. To zupełnie inne miejsce niż blok, bo ma duszę i jest pełne wspomnień. Wejdź do jednej i się przekonaj.

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie