Wrocławianin przeżywa horror: pod podłogą jego domu szaleją szczury!

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
fot. pixabay/zdjęcie ilustracyjne
Udostępnij:
Przeczytajcie o koszmarnej sytuacji, w jakiej znalazł się jeden z mieszkańców Wrocławia.

- Gdy tylko położę się spać, zaczynam je słyszeć – mówi pan Stanisław, który od wielu lat żyje ze szczurami pod podłogą. Gryzonie najprawdopodobniej wchodzą pod podłogę jego mieszkania z piwnicy sąsiada, który nie ma zamiaru pomóc. - Tłumaczy, że w nocy pracował i nie będzie otwierał piwnicy inspektorom – dodaje.

Wrocław nie bez powodu co pół roku przechodzi deratyzację. W niektórych rejonach miasta gryzoni jest szczególnie dużo.

Pan Stanisław mieszka na parterze kamienicy przy Lwowskiej 10. Co noc słyszy szczury biegające pod podłogą. - Ten problem trwa już od lat – skarży się.

W starym budynku szczury zawsze znajdą drogę do ciepłego mieszkania. Pan Stanisław twierdzi, że gryzonie przychodzą z piwnicy, która mieści się pod jego lokum. Ale właściciel mieszkania, do którego ona należy, nie chce jej otworzyć inspektorom. - Tłumaczy, że jest „po nocce” i odmawia. I tak od kilku tygodni.

- Tak długo jak mój sąsiad będzie odmawiał dostępu do piwnicy, mój problem nie zniknie – ocenia pan Stanisław. - Gryzonie hałasują w nocy. Mam wrażenie, że próbują się przegryźć do mnie do mieszkania – mówi lokator. - W tym momencie to także kwestia mojego bezpieczeństwa.

Natomiast administrator budynku zapewnia, że dokonał wszelkich starań, by szczury nie wchodziły do mieszkania pana Stanisława. - Na zgłoszenie lokatora z parteru zostały wykonane niezbędne prace, które mają zapobiec przedostawaniu się szczurów do mieszkania z poziomu piwnic. Prace polegały na zabetonowaniu szczelin, którymi mogły przechodzić gryzonie – informuje inspektor ds. wspólnot mieszkaniowych Admirom-5, Jakub Modzelewski.

Choć szczury nie panoszą się po samym mieszkaniu pana Stanisława, nadal słychać je pod podłogą. - Właściciel, który odmówił wejścia do komórki piwnicznej, został pisemnie wezwany do udostępnienia zajmowanego pomieszczenia – wyjaśnia Jakub Modzelewski.

Pan Stanisław jest niepełnosprawny. Na co dzień opiekuje się nim siostra. - Mam problemy z poruszaniem się – tłumaczy. - Właściwie nigdzie nie chodzę bez opiekuna. Nie jestem w stanie sam zaradzić swoim problemom - mówi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Lek na COVID-19 zatwierdzony, na razie warunkowo

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ja to bym zawału dostała gdybym u siebie w domu szczura zobaczyła, na strychu owszem miałam kuny ale się ich pozbyłam przy pomocy woreczków kuna gone. Ze szczurami z tego co słyszałam tak łatwo nie ma.
Dodaj ogłoszenie