Wrocław: Rozgoryczeni przedsiębiorcy z Rynku mówią "dość" zakazom wjazdu dla aut w centrum

Jakub Horbaczewski
Taki widok na Rynku to już przeszłość. Ale dla aut zamyka się coraz więcej ulic w centrum
Taki widok na Rynku to już przeszłość. Ale dla aut zamyka się coraz więcej ulic w centrum Paweł Relikowski
"Nie chcemy patrzeć, jak wrocławski Rynek zamienia się w getto" - napisali w liście do władz miasta przedsiębiorcy prowadzący interesy w Rynku.

Nie widzą sensu w ostatnich decyzjach o zamknięciu dla aut części pl. Solnego i ulic prowadzących do Rynku. Ich zdaniem miejsc parkingowych i tak było zbyt mało. Adresaci listu to miejscy radni, prezydent Rafał Dutkiewicz oraz minister kultury Bogdan Zdrojewski, pierwszy prezydent miasta po 1989 r. Tego ostatniego proszą, by przyjrzał się, jak prezydent Dutkiewicz niszczy jego dorobek.

"Czy jedynymi gośćmi w reprezentacyjnym miejscu Wrocławia mają być piechur do spółki z rowerzystą?" - pytają biznesmeni. I wskazują na wielkie straty finansowe, jakie rzekomo ponoszą, bo dociera do nich mniej klientów. Szacują je na 25-30 proc. (puby, kluby i lokale w Rynku), do nawet 40 proc. (sklepy i punkty handlowo-usługowe przy ul. Kiełbaśniczej).

Nowe miejsca parkingowe w centrum szybko nie powstaną. Planowany podziemny parking pod pl. Nowy Targ ma zostać oddany do użytku najwcześniej w 2013 roku. "Do tego czasu mały biznes może już umrzeć" - przekonują sygnatariusze listu.

- Jak mamy planować swoje życie, skoro miasto zamyka nam drogi dojazdu do naszych miejsc pracy oraz miejsca parkingowe dla klientów - pytają przedsiębiorcy w otwartym liście. Sygnatariusze pisma czują się ignorowani i twierdzą, że ich cierpliwość się skończyła. - Jeśli nic się nie zmieni, skrzykniemy się i wejdziemy na najbliższą sesję miejskiej rady - zapowiadają.

List podpisało ponad 50 przedsiębiorców, ale - jak twierdzą - są tylko reprezentantami znacznie większej grupy. - Popierają nas sklepikarze, właściciele klubów, ale także adwokaci, notariusze i prowadzący szkoły językowe - mówią.

Co tak rozwścieczyło przedsiębiorców z Rynku? Przede wszystkim zamykanie ulic dla ruchu kołowego i utworzenie tzw. kontrapasów rowerowych. Przypomnijmy, że 2 kwietnia miasto zamknęło dla samochodów część placu Solnego, ul. Kiełbaśniczej i św. Mikołaja. Na tych ostatnich powstały rowerowe kontrapasy.

- Tylko dlaczego kosztem ostatnich w okolicy miejsc parkingowych - pyta Edward Andrzejczak z baru U Beatki w Rynku. Zastrzega, że nie ma nic przeciw rowerzystom, ale jego zdaniem przeprowadzone zmiany były chaotyczne i nie posłużyły nikomu.

Nakreślony w dramatycznych słowach obraz to tylko jedna strona medalu. Taki wniosek można wysnuć z rozmów z wrocławianami. Większość z pytanych przez nas o zdanie w tej sprawie, myśli inaczej. Wolą, by przestrzeń publiczna była dla pieszych i rowerzystów. Choć zdania są mocno podzielone.

- Skoro i tak muszę zaparkować auto w galerii handlowej, to często tam idę na kawę, zamiast do Rynku - przyznaje Beata Majchrzak z Gądowa. Ale są i zwolennicy ograniczania samochodom dostępu do ścisłego centrum.

- Popieram pomysł, by w centrum było więcej rowerów. Tyle tylko, że jak na razie organizacja ruchu dla cyklistów jest zła. Raz jest ścieżka albo kontrapas, potem się urywa, a kierowcy i tak parkują jak chcą - narzeka Ola Treider, która codziennie dojeżdża rowerem z Krzyków do pracy w Rynku. W ratuszu nie wiedzą jeszcze, jak ustosunkują się do apelu przedstawicieli biznesu.

- Szefom klubów nie chodzi o dobro Rynku, a o pieniądze. Ale dlaczego my za piwo, które kosztuje 2,50, płacimy u nich 8 zł? - pyta student Maciek Głaszkowski.

Nie brak też pojedynczych głosów przeciwnych. - Mam małe dziecko i auto to dla mnie jedyna rozsądna opcja. Ale nie mam gdzie zaparkować - mówi pani Małgorzata, spacerująca z 4-letnią Olą.

Wywołany do tablicy Stanisław Huskowski, który razem z Bogdanem Zdrojewskim rządził miastem w latach 1998-2002, a potem krótko był prezydentem, nie chce krytykować obecnych władz. Chętnie dzieli się jednak z nami swoimi przemyśleniami.

- O ile z ograniczaniem ruchu aut w centrum się zgadzam, o tyle miejsc parkingowych faktycznie jest bardzo mało. Być może miasto popełniło pewien błąd, decydując się na zamknięcie uliczek przy Rynku teraz, a nie wcześniej, w czasach prosperity - zauważa poseł Huskowski.

Nie wiadomo jeszcze, jak zareaguje miasto. - Na pewno rozważymy argumenty i odpowiemy na list - zapewnił nas Paweł Czuma, rzecznik prezydenta miasta.

Czy przedsiębiorcy z Rynku mają rację, żądając wpuszczania aut do centrum?

Zobacz także: Szwedzka para królewska z wizytą we Wrocławiu

Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie