We Wrocławiu czynsz dużo wyższy niż emerytura. Będą eksmisje dla 80-latków? Tak wygląda życie w byłych mieszkaniach zakładowych

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Dziś czynsz w Zaułku Rogozińskim wynosi nawet 52 zł/mkw, co daje horrendalne kwoty przy niewielkich mieszkaniach. Koszmar mieszkańców związany z podwyżkami i eksmisjami ciągnie się od 1999 roku.
Dziś czynsz w Zaułku Rogozińskim wynosi nawet 52 zł/mkw, co daje horrendalne kwoty przy niewielkich mieszkaniach. Koszmar mieszkańców związany z podwyżkami i eksmisjami ciągnie się od 1999 roku. Paweł Relikowski
Udostępnij:
Zbudowali bloki, w których mieszkają, ale lokale nie należą do nich. Kiedy ich zakłady pracy upadły, całe budynki przeszły w prywatne ręce. Obecni właściciele narzucają mieszkańcom czynsze, których ci nie są w stanie płacić. - Są u nas tacy lokatorzy, których emerytura wynosi 1300 złotych, a czynsz 1700. Popadają w długi, a w konsekwencji są eksmitowani – mówi Longin Nawrocki ze Stowarzyszenia Obrony Lokatorów i mieszkaniec jednego z bloków. - Tu mieszkają głównie osoby 70 plus - dodaje.

Bloki, o których mowa, zlokalizowane są m.in. przy ulicach Ślicznej, Zaułek Rogoziński czy Mochnackiego. Pan Longin mieszka właśnie w bloku przy ul. Ślicznej. - W połowie lat 70. w moim zakładzie pracy powstał fundusz mieszkaniowy. Dobrowolną składkę pracowniczą, którą ja i moi koledzy wówczas płaciliśmy, przeznaczono na budowę bloku, w którym teraz mieszkamy – opowiada.

Niepotrzebne nieruchomości na sprzedaż

Po upadku zakładu, w którym pracował pan Longin, ówczesny wojewoda dolnośląski przekazał mieszkania zakładowe Pafawagowi, który był wówczas spółką państwową. Został jednak sprywatyzowany i zaczął wyprzedawać „niepotrzebne” nieruchomości. Jedną z nich był blok na Ślicznej.

Blok nabyło trzech mężczyzn, którzy posiadają go do dziś. - Od tamtej pory rosną nam czynsze. Dziś w naszym budynku jest to kwota 30zł/mkw. Zdarza się więc, że niektórzy lokatorzy płacą za mieszkanie 1700 złotych, podczas gdy ich emerytura wynosi 1300. Zadłużają się, a z czasem są eksmitowani – mówi pan Longin.

Podobna sytuacja spotkała mieszkańców ul Zaułek Rogoziński. - Tam budynek należał do zakładów zbożowo-młynarskich – wspomina Longin Nawrocki. - Od tych zakładów, mieszkania wraz z lokatorami nabyła wrocławska spółka, która dość szybko ogłosiła upadłość. Zanim się tak jednak stało, właściciele firmy przepisali lokale na swoje rodziny.

Podwyżki od 1999 roku. Czynsze po 52 zł za m.kw.!

Po ogłoszeniu przez spółkę upadłości do bloku wszedł syndyk. - Mieszkańcy proponowali, że odkupią od niego mieszkania, oferując dwa i pół razy wyższą kwotę za metr kwadratowy, niż ta, którą zaproponował urzędnik – opisuje pan Longin. - Syndyk jednak się nie zgodził, a mieszkania powędrowały w prywatne ręce osób, na które zostały one wcześniej przepisane – mówi.

Dziś czynsz w Zaułku Rogozińskim wynosi nawet 52 zł/mkw, co daje horrendalne kwoty przy niewielkich mieszkaniach. Koszmar mieszkańców związany z podwyżkami i eksmisjami ciągnie się od 1999 roku. - Przeżyliśmy już 18 projektów ustaw, które miały pomóc rozwiązać nasz problem. Z każdym wiązaliśmy wielkie nadzieje. Niestety, wciąż jesteśmy w punkcie wyjścia... – podsumowuje pan Longin.

- Ostatnią osobą, jaka pomogła nam dotrzeć do papierów z lat 90., dzięki którym mogliśmy skonkretyzować nasze działania był były wojewoda dolnośląski, Paweł Hreniak. W tym czasie poprosiliśmy także o dostęp do papierów, które mogłoby posiadać Miasto. W UM usłyszeliśmy jednak, że… wszystkie zaginęły.

Z dokumentów pozyskanych od byłego wojewody wynika jednak jasno, że lokatorzy, za własne pieniądze zbudowali bloki, które potem nabyły osoby z zewnątrz.

Lokatorzy uznali więc, że najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli miasto wykupi ich mieszkania, co zapobiegnie dalszym eksmisjom. - Podczas spotkania z wiceprezydentem Sebastianem Lorencem w roku 2019 pytaliśmy, czy miasto mogłoby odkupić nasze bloki, abyśmy uniknęli podwyżek czynszów i eksmisji na starość – relacjonuje pan Longin. - Usłyszeliśmy wówczas, że Miasta na to nie stać. Zaproponowano nam także mieszkania socjalne.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że mowa tu o osobach w wieku 70 i więcej lat, które w lokalach „zakładowych” mieszkają od niemal pół wieku! Wielu z mieszkańców 110 lokali zakładowych w międzyczasie po prostu zmarło, a część z tych żyjących nie jest już w stanie uczestniczyć w spotkaniach, czy protestach. Nikt też chce się wyprowadzać.

Choć ilość lokatorów mieszkań zakładowych topnieje nie tracą oni jednak ducha walki. Na czwartek (27 stycznia) zaplanowali kolejny protest, pod Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim. - Chcemy by Państwo odzyskało dla nas nieprawnie sprzedane mieszkania lub wypłaciło odszkodowania, jeśli będziemy musieli się wyprowadzić.

- Liczymy na to, że nas ktoś w końcu zauważy. Że uda się wymyślić taką ustawę, która nas uwolni od tego, trwającego od przeszło 20 lat koszmaru. Albo, że jednak Państwo kupi nasze lokale, które i my z czasem będziemy mogli odkupić i przepisać na wnuki. Lub po prostu, że sprawą zajmie się może prawnik, który zna się na rzeczy - mówi Longin Nawrocki.

ZOBACZ TAKŻE:

Protest mieszkańców dawnych lokali zakładowych rozpocznie się w czwartek, 27 stycznia o godzinie 12:00. Swoje wsparcie mieszkańcom bloków może okazać każdy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie