Ta wrocławska siłownia działa za zaklejonymi szybami. "Tak poradził sanepid"?

Andrzej Zwoliński
Andrzej Zwoliński
Klub CrossGym na Zakrzowie we Wrocławiu.
Klub CrossGym na Zakrzowie we Wrocławiu. Paweł Relikowski/Gazeta Wrocławska
Klub CrossGym na Zakrzowie we Wrocławiu to kolejne miejsce, które działa mimo rządowego rozporządzenia zakazującego funkcjonowania obiektów sportowych, m.in. siłowni i klubów fitness. Przeczytajcie szczegóły tej sprawy!

Centra fitness i siłownie są zamknięte od połowy października zeszłego roku. Z tego powodu długi zamrożonej branży sięgnęły w całym kraju 7,7 mln złotych. Pojawiły się też informacje o plajtach. Nie widząc szans na szybkie odmrożenie, właściciele niektórych wrocławskich klubów zdecydowali się na otwarcie i na powrót do treningów po kryjomu.

Jak działają siłownie. Teoria i praktyka we Wrocławiu

Zgodnie z obowiązującymi obostrzeniami, z klubów fitness i siłowni mogą korzystać jedynie trenujący sportowcy albo uczestnicy zajęć uczelnianych, ewentualnie szkolnych. Tyle teoria, a jak wygląda praktyka? Przekonaliśmy się na przykładzie klubu CrossGym na Zakrzowie.

Z końcem 2020 roku przedstawiciele klubu ogłosili, że bez względu na decyzje rządu, wracają do normalnej działalności. Przyjmują zapisy od każdego, kto chce trenować, nawet jeśli nie należy do żadnego związku sportowego. Bez żadnych ograniczeń można tu kupić karnety. Klub działa od rana do wieczora przez cały tydzień, za wyjątkiem niedziel.

- Mieliśmy kilka wizyt sanepidu i policji od początku roku, ale kontrole nie wykazały uchybień i nie było podstaw do wystawienia mandatu czy jakikolwiek innych kar. Nie wlepiono mandatu też żadnemu z ćwiczących – opowiada nam pracownica recepcji siłowni. - Nie mieli się do czego przyczepić, a na odchodnym poradzili nam, że jak już się tak upieramy, to możemy działać, ale tak by nie drażnić sąsiadów i najlepiej przy zasłoniętych oknach. Pozaklejaliśmy okna, nie puszczamy muzyki zbyt głośno i działamy – wyjaśnia pracownica CrossGym. Próbowaliśmy skontaktować się z właścicielem klubu, ale odmówiono nam komentarza w tej sprawie.

- Jestem zaskoczona tą sytuacją i postaram się to wyjaśnić. Nie ma zgody na otwarcie i normalne funkcjonowanie jakiejkolwiek siłowni, chyba że trenują w niej licencjonowani sportowcy - odpowiada Magdalena Odrowąż-Mieszkowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu.

Okazuje się, że takich klubów jak ten z Zakrzowa jest więcej we Wrocławiu, można je rozpoznać między innymi po szczelnie zasłoniętych oknach i witrynach. Z zewnątrz wygląda to na remont, a tymczasem w środku prowadzone są normalne zajęcia. W większości te kluby nie afiszują się specjalnie, z tym że normalnie działają, ale wystarczy podzwonić i popytać, a miejsce w którym wbrew zakazom można trenować, na pewno się znajdzie.

Siłownie w gorszej sytuacji niż restauracje
Pandemia uderzyła w branżę fitness jeszcze mocniej niż w gastronomię. Restauracje czy bary mogą przynajmniej serwować dania na wynos. Jak wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej, centra i kluby fitness oraz siłownie weszły w nowy rok z zadłużeniem sięgającym ponad 7,7 mln złotych. W niewiele lepszej kondycji finansowej są trenerzy i instruktorzy. Prowadzący zajęcia sportowe do oddania mają obecnie 6,4 mln złotych. W 2020 r. łączne należności branży wzrosły niemal o jedną czwartą. Najgłośniejszym przykładem fatalnej sytuacji finansowej tej branży może być plajta dużej sieci klubów Fitness World, która ogłosiła upadłość pod koniec ubiegłego roku.

Zadłużenie obiektów służących poprawie kondycji fizycznej oraz prowadzących kursy, zajęcia sportowe czy rekreacyjne na początku stycznia sięgało już ponad 14,1 mln złotych.

- Szczególnie dotkliwy dla branży musiał być lockdown na ich usługi na przełomie roku. Styczeń był zazwyczaj miesiącem największego obłożenia klubów i przypływu klientów zmobilizowanych postanowieniami noworocznymi. W lutym następował zwykle spadek zadłużenia. Tym razem trudno się tego spodziewać. Co ważne, z naszych danych wynika, że na zamknięciu sektora w ogromnym stopniu tracą pojedynczy trenerzy i instruktorzy fitness, którzy bardzo często mają nieregularny system pracy, są samozatrudnieni lub pracują w oparciu o umowy o dzieło – komentuje Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Średnie zobowiązanie siłowni wynosi obecnie ponad 30 tys. złotych i w czasie pandemii wzrosło ono o ponad 6 tys. złotych.

Rządowa pomoc płynie tylko do niewielkiej części klubów fitness i siłowni. Zdaniem przedstawicieli branży, tylko 15 proc. firm z tego sektora kwalifikuje się do pomocy z Tarczy PFR 2.0, a ewentualne pieniądze z Tarczy 6.0, których jeszcze fizycznie nie wypłacono. Ta pomoc - jak się szacuje - pokryje tylko około 5-10 proc. strat firm, które taką pomoc uzyskają.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie