reklama

Strajk nauczycieli. Przeczytaj, kto na nim traci finansowo

kczZaktualizowano 
Najgorzej mają małe firmy, które współpracują ze szkołami. To samo dotyczy też firm cateringowych. O ile nawet niektóre placówki są w stanie zapewnić opiekę dwóm grupom liczącym łącznie 50 dzieci, o tyle dyrektorzy placówek zaznaczają, by rodzice zapewniali im własny prowiant.

- Dzwonił do nas ojciec z zapytaniem, czy możemy przyjąć dziecko, bo babcia nie może się nim zaopiekować. Uprzedzałam, że możemy, ale nie będziemy w stanie zorganizować kuchni dla jednego dziecka, więc prosimy o przygotowanie suchego prowiantu. Ale ostatecznie pan zrezygnował - mówi Kinga Skiba, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 13, w którym mieści się Przedszkole nr 30.

Niekiedy stołówki działają normalnie także w trakcie strajku. Wszystko zależy od warunków umowy z firmą cateringową. Tak jest m.in. w szkole podstawowej na Kiełczowie.

- Tam przygotowujemy teraz obiady dla jakichś czterdziestu osób, zwykle uczniów jest czterystu. W większości szkół, z którymi mamy umowy, a to co najmniej kilka placówek, stołówki są jednak zamknięte. Oczywiście, to generuje olbrzymie straty, ponieważ i tak ponosimy koszty, a przychodów nie ma. Na pewno ten miesiąc skończymy na minusie - mówi Barbara Kruczyńska z firmy Horyzonty Smaku.

Do jednej ze szkół, w których Horyzonty Smaku zapewniają catering, chodzi 380 dzieci. Za obiad dla jednego dziecka firma dostaje 2,50 zł. To znaczy, że w normalnych warunkach dzienny przychód to 950 złotych, miesięczny w kwietniu wyniósłby około 20 tys. złotych.

- Jak co miesiąc musimy zapłacić naszym pracownikom, w jednej stołówce pracuje ok. 5-6 osób, każda z nich zarabia od 2500 do 3 500 złotych brutto. A i tak dwunastu pracowników byłam zmuszona wysłać na przymusowy urlop. Część z nich musiała wziąć wolne, bo sama też ma dzieci. Do tego płacimy przecież czynsz za wynajem powierzchni, gdzie znajduje się stołówka. To dodatkowo ok. 2 000 - 4 000 złotych. Chociaż tu zamierzamy wysłać pismo do szkół, bo przecież w czasie strajku nie świadczymy usług - dopowiada Barbara Kruczyńska i dodaje, że strajk generuje także straty dla producentów, od których kupują np. mięso. By przygotować kotlety mielone dla 380 osób, potrzeba kupić ok. 40 kg mięsa.

Nieco inna sytuacja jest w firmie Jeżyk-Catering. Ta firma również dostarcza catering w żłobkach, przedszkolach i szkołach.

- Na szczęście, większość naszych klientów to placówki prywatne. Ale spójrzmy na tę sytuację szerzej: gdyby było odwrotnie, a miałbym pracownika na umowę-zlecenie, to nie mógłbym mu wtedy dać tej umowy. Gdyby to był pracownik na umowę o pracę, musiałbym kazać mu iść na urlop w czasie strajku nauczycieli. W skali ogólnopolskiej straty idą w miliony złotych. I nie chodzi tylko o firmy cateringowe. To zbiór naczyń połączonych. Najpierw traci firma, jej pracownicy tracą na zarobkach, traci również hurtownia spożywcza, która tym firmom cateringowym dostarcza produkty, w hurtowni trzeba zwolnić część pracowników, bo wszyscy liczą straty itd. itd. Zarabiają za to opiekunki. Zwłaszcza jeżeli rodziców dzieci stać na ich zatrudnienie - mówi Piotr Jeżowski z Jeżyk Catering.

Przez strajk tracą również ośrodki sportowe i organizacje współpracujące ze szkołami. W swojej ofercie zajęcia dla szkół ma na przykład ścianka wspinaczkowa Zerwa.

- Na 11 kwietnia miałam zaplanowane zajęcia dla szkół. Lekcje u nas odwołały już trzy szkoły. Takie zajęcia to koszt 5 złotych od dziecka. Biorąc pod uwagę wszystkie dzieci, to zajęcia dla jednego szkoły przynoszą nam zysk około 500 - 600 złotych. Nie można więc powiedzieć, że nie tracimy na tym strajku. Wszyscy tracą. I uczniowie, i szkoły, i firmy współpracujące ze szkołami - mówi Bogna Jakubowicz ze Ścianki Wspinaczkowej "Zerwa". - Ale przypomnę, że to nie pierwsza taka sytuacja. 12 listopada, kiedy na trzy dni przed ogłoszono dodatkowy dzień wolny, straciliśmy kolejny tysiąc złotych, bo na ten dzień mieliśmy zaplanowane zajęcia dla studentów Uniwersytetu Wrocławskiego. A uniwersytet przecież nie zapłaci za zajęcia, które się nie odbyły. Bardzo tracimy przez obecną politykę rządu. Mało tego, mamy do czynienia z totalną destabilizacją gospodarki.

Z kolei Fundacja Omniveda organizuje dla dzieci zajęcia z eksperymentów z zakresu geografii, chemii czy biologii.

- W 40 szkołach uciekły już nam dwie godziny zajęć. Szczęśliwie 95 proc. szkół nie liczy nam za wynajem (a wynajmujemy sale od szkół na czas prowadzenia zajęć) w okresie strajku. Większość szkół jest też dla nas otwarta. Pojawia się jednak problem z organizacją zajęć, bo rodzice przeważnie zorganizowali już ten czas dzieciom albo zawieźli je do dziadków. Organizowanie zajęć dla dwóch osób też jest bez sensu. Grupy liczą zwykle 12 osób - mówi Anna Grochola z fundacji Omniveda.

Rodzic za zajęcia z eksperymentów płaci z góry. To koszt 240 złotych za semestr. Ale co w sytuacji, gdy rodzice zaczną domagać się zwrotu pieniędzy?

- Może się tak zdarzyć, bo przecież zajęcia w czasie strajku przeważnie się nie odbywają. Ci rodzice, którzy zawieźli gdzieś dzieci, już mają do nas pretensje, że organizujemy lekcje dla połowy grupy. Wszyscy są w jakiś sposób sfrustrowania. Koszt jednej lekcji to ok. 17 złotych. Jeśli rodzice zaczną domagać się zwrotu pieniędzy, a strajk potrwa dłużej, to znajdziemy się w naprawdę tragicznej sytuacji. Tym bardziej, że zakupiliśmy już wszystkie potrzebne materiały do przeprowadzania eksperymentów - dodaje Anna Grochola.

Załóżmy, że strajk miałby potrwać dwa miesiące. Dzieci tracą wtedy 8 zajęć z eksperymentów. Pod swoją opieką Omniveda ma 400 uczniów. Jeżeli rodzice zażądają zwrotu pieniędzy, ich strata może wynieść nawet ponad 54 tys. złotych.

Na razie nie wiadomo, jak długo może potrwać strajk. Nauczyciele zapowiadają, że będą strajkować do skutku.

FLESZ: Azjaci i... roboty na ratunek polskiej gospodarki

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3