Śmierć pod lawiną

Leszek Kosiorowski
Udostępnij:
KARPACZ Pięciu ratowników górskich zasypała wczoraj lawina w Kotle Małego Stawu w Karkonoszach. Pomimo próby reanimacji, zmarł 28-letni Tomasz Szałowski z Karpacza.

KARPACZ Pięciu ratowników górskich zasypała wczoraj lawina w Kotle Małego Stawu w Karkonoszach. Pomimo próby reanimacji, zmarł 28-letni Tomasz Szałowski z Karpacza. Czterej pozostali ratownicy, wszyscy z Niemiec, są ranni. Jeden z nich w ciężkim stanie jest w szpitalu we Wrocławiu.

Ratownicy brali udział w polsko-niemieckich szkoleniu finansowanym przez Unię Europejską. Lawina zasypała ich w Korytarzu Rzepióra (naprzeciwko schroniska Samotnia). Inni ratownicy, biorący udział w szkoleniu, bardzo szybko odkopali czterech Niemców. Wszyscy byli nieprzytomni. Jednego z nich, w bardzo ciężkim stanie, przetransportowano helikopterem do szpitala we Wrocławiu. Trzej pozostali zostali przewiezieni samochodami do Karpacza, skąd karetki pogotowia zawiozły ich do szpitala w Jeleniej Górze.
Jako ostatni odkopany został Tomasz Szałowski. Lekarz karkonoskiego GOPR-u reanimował go natychmiast na terenie lawiniska. Na ratunek było za późno.

Poszukają przyczyny

Przyczyny tragedii zbada specjalna komisja. W jej skład wejdą ratownicy z Karkonoszy i wytypowani przez władze krajowe GOPR-u. Wypadkiem zajęła się już rutynowo prokuratura. Wczoraj wieczorem odbyły się pierwsze przesłuchania.

W momencie zejścia lawiny jedna grupa ratowników była już na głównym grzbiecie Kotła Małego Stawu, a druga wspinała się. Komisja będzie sprawdzać, czy lawiny nie spuściła przypadkiem któraś z osób, które znajdowały się już na górze. Mogło być też tak, że ci, którzy się wspinali, weszli na tzw. poduszkę śnieżną, która runęła pod ich naciskiem i porwała ich ze sobą. Taka poduszka nie jest związana z warstwami śniegu, które są pod nią. To powoduje, że może się osunąć.

Prezes wyklucza

Prezes Grupy Karkonoskiej GOPR Jerzy Pokój wyklucza, że ratownicy sami spuścili lawinę do celów szkoleniowych (takie plotki pojawiły się wczoraj w Karpaczu). Pozorowanie lawin czasem jest praktykowane, ale nigdy wtedy, gdy na zagrożonym terenie znajdują się ludzie.


Tomka zapamiętamy

* Maciej Abramowicz

* naczelnik Grupy Karkonoskiej GOPR

- Tomek Szałowski był ratownikiem od około 10 lat. Był bardzo sprawny, zdecydowany i doświadczony. Brał udział w wielu akcjach i szkoleniach. Nigdy nie było do niego żadnych zastrzeżeń. Jestem w szoku, że nie ma go już wśród nas. To był ostatni dzień cyklu czterech szkoleń, które odbywaliśmy wspólnie z ratownikami z Gór Żytawskich w Niemczech.

Nieprzytomny Niemiec

- Poszkodowany niemiecki ratownik trafił do nas przed godz. 17. Jego stan jest poważny. Pacjent jest nieprzytomny, nie ma z nim żadnego kontaktu. Poza tym ma poważne obrażenia układu kostnego. Musimy poczekać aż się obudzi, wtedy będziemy w stanie powiedzieć, jakie są szanse na jego wyleczenie – powiedział nam wczoraj wieczorem Jacek Tokarski, anestezjolog z wrocławskiego szpitala wojskowego.

Znowu tragedia

Poprzednia lawina w Karkonoszach, która kosztowała śmierć człowieka, zeszła ponad roku temu w Kotle Łomniczki poniżej Śnieżki. Zasypała rodzeństwo, które wybrało się na wędrówkę ski-alpinistyczną. Zginął młody wrocławianin. Jego siostra została uratowana.

Do największej tragedii w Karkonoszach doszło w marcu 1968, gdy w lawinie zginęło 21 osób.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie