Siła i delikatność w jednym, czyli "dęciaki" z Lubina rządzą na scenie (ROZMOWA)

Robert Migdał
Narodowa Orkiestra Dęta pod dyrekcją Mariusza Dziubka
Narodowa Orkiestra Dęta pod dyrekcją Mariusza Dziubka fot. materiały prasowe
- Nasza orkiestra jest w Polsce nie tylko absolutną nowością, ale jest też orkiestrą, jakiej nigdy w naszym kraju nie było - opowiada Mariusz Dziubek, dyrektor i dyrygent Narodowej Orkiestry Dętej z Lubina na Dolnym Śląsku, który za chwilę rusza ze swoimi muzykami w symfoniczną trasę koncertową po Polsce. Zagrają m. in. "Zemstę Nietoperza" i "Bolero" w wersji... na instrumenty dęte. Rozmawia: Robert Migdał

Narodowa Orkiestra Dęta to coś wyjątkowego na polskiej scenie muzycznej.

- Tworzą ją artyści grający na instrumentach dętych - drewnianych i blaszanych, wzbogaconych baterią perkusyjną. To zespół złożony z profesjonalnych muzyków, stanowiący Symfoniczną Orkiestrę Dętą. Tym samym unowocześniamy definicję Orkiestry Symfonicznej.

No właśnie. Dla mnie, dla laika,

- Ponad 250 lat temu krystalizowała się orkiestra symfoniczna, historia rozpoczęła się w Mannheim i w dużej mierze były to instrumenty smyczkowe. Instrumenty dęte dołączały stopniowo, a ich rozkwit w orkiestrze nastąpił w połowie XIX wieku. Jednak generalnie - masz rację - trzonem tradycyjnej orkiestry symfonicznej jest kwintet smyczkowy: skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy. Definicja orkiestry symfonicznej mówi o tym, że jest to zespół przeznaczony do wykonywania wielkich dzieł muzycznych, a zatem nie ma jednego, słusznego sformułowania, które jednoznacznie określi ilość i nazwy instrumentów symfonicznej orkiestry. Narodowa Orkiestra Dęta będąc instytucją kultury, posiadając pełne instrumentarium instrumentów dętych drewnianych w ujęciu koncertowym, które mogą pełnić rolę kwintetu smyczkowego, rozbudowaną sekcję instrumentów blaszanych i perkusyjnych, tworzy swoistą Dętą Filharmonię.

To jest jedyna taka orkiestra w Polsce. A na świecie?

- Na zachodzie Europy, w USA, obok zespołów marszowych, mundurowych czy młodzieżowych, niezmiernie ważną rolę pełnią koncertowe orkiestry dęte. Jednak nie spotkałem się z instytucją, która nie byłaby operą czy filharmonią w tradycyjnym ujęciu, a w nazwie użyłaby zwrotu "narodowa".

A dlaczego wy swoją orkiestrę nazwaliście narodową?

- Nasza orkiestra jest w Polsce nie tylko absolutną nowością, ale to również zespół, jakiego nigdy w naszym kraju nie było. Rolą tej filharmonii, powstałej z okazji 200. rocznicy urodzin ojca polskiej opery narodowej, Stanisława Moniuszki, jest wyznaczanie nowych kierunków dla orkiestr dętych, inspirowanie środowisk kompozytorów, krytyków muzycznych, dyrygentów, śpiewaków, reżyserów, tym samym tworzenie swoistego "przemysłu dętego" w Polsce.

Wasza orkiestra ma być impulsem? Zaczątkiem?

- Powinno być tak: gdy zaprosisz żonę na romantyczny wieczór do filharmonii, zobaczycie na scenie nie tylko tradycyjną orkiestrę symfoniczną z kwintetem smyczkowym, ale również zupełnie nowe muzyczne tworzywo: symfoniczną orkiestrę dętą.

Jak narodziła się Narodowa Orkiestra Dęta?

- Powstała w głowie Roberta Raczyńskiego, prezydenta Lubina na Dolnym Śląsku. W 2017 roku, tuż po koncercie Orkiestry Reprezentacyjnej Wojsk Lądowych, której byłem wówczas Kapelmistrzem, odbyliśmy ciekawą rozmowę, a efektem jej było zaproszenie do przygotowania i przeprowadzenia koncertu z okazji 35-lecia Zbrodni Lubińskiej. Przyjechałem z dużą orkiestrą dętą, zagraliśmy energetyczny program, który w połączeniu z entuzjazmem lubińskiej publiczności okazał się sukcesem. Rok później prezydent Lubina zaproponował mi przygotowanie jeszcze większego koncertu: z okazji 100-lecia niepodległości Polski, 100-osobową orkiestrą, w 100 - minutowym show w lubińskim Rynku. Było magicznie. Być może to skłoniło prezydenta Raczyńskiego do powołania stałej koncertowej orkiestry dętej, będącej instytucją kultury, mającą misję współtworzenia polskiej kultury narodowej. Rada Miejska Lubina poparła ten pomysł, tym samym od 2019 roku mamy w Polsce pierwszą Dętą Filharmonię.

Prezentujecie dzieła napisane na orkiestrę dętą, trudne,  ale widowiskowe.

- I nie grane wcześniej w Polsce. Melomanom, jak i szerokiemu odbiorcy, proponujemy zupełnie nową barwę orkiestrową, niespotykane dotąd brzmienie, w całości "pokolorowane" instrumentami dętymi. Dzieje się to poprzez transkrypcję istniejących i doskonale znanych dzieł symfonicznych na skład aerofonów [red. instrumentów dętych], jak w przypadku uwertury do "Zemsty nietoperza" Johanna Straussa syna czy "Bolero" Maurice'a Ravela, a przede wszystkim poprzez odkrywanie cennych utworów dedykowanych orkiestrze dętej, a w Polsce nieznanych, jak w przypadku "Uwertury pittsburskiej" Maestro Krzysztofa Pendereckiego.

No właśnie. Ruszacie z Lubina w wielką trasę koncertową. Co będziecie grać, oprócz wspomnianej "Zemsty..." i "Bolera"?

- Tak, przed nami pierwsza symfoniczna trasa koncertowa Narodowej Orkiestry Dętej. Obok Straussa i Ravela zabrzmi również jedna z "Planet" Gustava Holsta - "Mars". To monumentalne dzieło, w pełni oddające blask instrumentów dętych, powstało ponad 100 lat temu, a po dziś dzień inspiruje kompozytorów muzyki filmowej. Na scenie zobaczą Państwo niemal 70- osobową orkiestrę dętą, a usłyszą "Błękitną Rapsodię" Georg'a Gershwina. Solo na trąbce wykona artysta Filharmonii Łódzkiej i wykładowca łódzkiej Akademii Muzycznej - Sławomir Cichor. Będziemy świadkami polskiej premiery koncertu napisanego przez ikonę japońskiej kultury orkiestr dętych, kompozytora Toshio Mashimy, "Birds". Solo na saksofonie - prof. Paweł Gusnar, doskonale łączący elementy muzyki rozrywkowej i klasycznej.

I wisienka na torcie - kompozycja Krzysztofa Pendereckiego.

- Maestro pisał dzieła na orkiestrę dętą i o tego rodzaju zespołach wypowiadał się z najwyższym szacunkiem i estymą. Jednak z racji obsady i problematyki wykonawczej, utwory na składy dęte nie były wykonywane w Polsce. Dlatego z niecierpliwością czekam do naszego pierwszego koncertu, kiedy to usłyszą Państwo dzieło napisane w 1967 roku dla American Symphony Wind Orkiestra, wspomnianą "Uwerturę pittsburską" - utwór pełen brzmieniowych kontrastów, wykonywany przez amerykańskie, niemieckie czy australijskie orkiestry, mający już 54 lata, a w rodzimym kraju kompozytora zagrany tylko jeden raz podczas Warszawskiej Jesieni przez artystów Filharmonii Narodowej. Zatem, przed nami naprawdę ważny moment w historii polskiej muzyki orkiestrowej.

"W orkiestrach dętych jest jakaś siła" - śpiewała przed laty Halina Kunicka o marszowych orkiestrach dętych. A w waszej, symfonicznej, jest i siła, i delikatność. Ba, wręcz poezja. Pokazujecie inne oblicze instrumentów dętych.

- Robercie, nic dodać, nic ująć dlatego, spotkajmy się w salach filharmonii z Narodową Orkiestrą Dętą! (śmiech)

Trasa rozpocznie się 4 października 2021 roku w Lubinie w Centrum Kultury Muza o godz. 18.00.
Kolejne występy odbędą się w salach koncertowych:

• Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina– 5 października 2021, godz. 19.00
• Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku – 6 października 2021, godz.
19.00
• Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu – 9 października
2021, godz. 19.00
• Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie – 29 listopada 2021, godz. 19.00
• Filharmonii im. Henryka Wieniawskiego w Lublinie – 28 stycznia 2022, godz. 19.00
• Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie – 29 stycznia 2022, godz.19.00
• Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie – 27 lutego 2022, godz. 19.00.
Bilety będzie można kupić przez stronę www.ebilet.pl (cena biletów: od 30 złotych)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie