reklama

Sebastian Bergier: Znam swoją jakość. Potrzebuję tylko szans

Rafał HydzikZaktualizowano 
Równo rok temu Sebastian Bergier podpisał ze Śląskiem Wrocław 3-letni kontrakt. Ostatnie pół roku spędził w Stali Mielec na wypożyczeniu, którego nie może zaliczyć do udanych - 503 minuty, zero bramek, zero asyst. Teraz trafił do Wigier Suwałki.

Co w Mielcu poszło nie tak? W Twoim pierwszym wywiadzie po dołączeniu do Stali mówiłeś, że masz na miejscu wszystko, co Ci potrzebne do rozwoju, a zabiegał o Ciebie sam trener. Tymczasem wracasz do Wrocławia bez ani jednej bramki na koncie...
To był dla mnie trudny okres. Kiedy przychodziłem do klubu, był w nim poza mną tylko jeden napastnik. Dlatego właśnie wybraliśmy Stal Mielec, spodziewaliśmy się, że będę grał regularnie. Na samym początku faktycznie zbierałem minuty, ale wówczas drużynie szło nie najlepiej, więc i ja jako napastnik nie miałem zbyt wielu sytuacji. Później Stal sprowadziła jeszcze dwóch napastników, w tym Grzegorza Kuświka. Odtąd musiałem się przyzwyczaić do roli rezerwowego.

Jak trener Artur Skowronek Ci przedstawił Twoją ówczesną sytuację?
Rozmawiał ze mną, ale mam wrażenie, że nic z tych rozmów nie wynikało. Ja dawałem z siebie 110 procent na treningach i trener to widział. Mówił mi, że jest zadowolony z mojej pracy, a potem przychodził mecz i siadałem na ławce.

Może poziom pierwszej ligi Cię przerósł?
Nie, skąd. Byłem w pełni gotowy, żeby grać na tym poziomie, ale zabrakło szans. W Mielcu rzucano mnie też na skrzydło, a to nie jest moja pozycja. Wiadomo, że lepiej grać na boku, niż siedzieć, ale ja jestem napastnikiem, nie skrzydłowym.

Epizod z Mielcem zamknięty, teraz wróciłeś do Śląska. Jakie masz dalsze plany? Walczysz o skład we Wrocławiu? Rezerwy, czy pierwsza drużyna? Bo na CLJ już jesteś za stary... (rozmawialiśmy przed kolejnym wypożyczeniem; Bergier trafił ostatecznie do Wigier Suwałki - przyp. red.)
Gdybym został, to pewnie trenowałbym z pierwszą drużyną. Ale mi zależy na regularnej grze. Dwa kluby z pierwszej ligi już się po mnie zgłosiły i prawdopodobnie dopniemy kolejne wypożyczenie. Wiem, że dam sobie radę, bo nie jestem za słaby na ten poziom. Potrzebuję tylko dostać zaufanie trenera i regularnie wchodzić na boisko. Znam swoją jakość i wiem, że potrafię strzelać bramki.

Słuszny wybór, bo w Śląsku pewnie miałbyś problemy z regularną grą. Poza Robakiem i Piechem jest Szczepan i Samiec-Talar, więc byłbyś na swojej pozycji chyba czwarty.
Myślę, że byłbym trzeci. Przede mną są tylko Robak i Piech, ale oni górują doświadczeniem, którego Śląsk teraz potrzebuje. Następne pół roku będzie kluczowe, bo wiem, że w każdej chwili któryś z nas może wskoczyć do pierwszego składu. Ja się cały czas rozwijam. W Mielcu z pewnością zrobiłem krok do przodu w aspekcie fizycznym. Muszę też poprawić swoje ustawienie w polu karnym. Czysto piłkarsko natomiast nie uważam, żebym odstawał od innych zawodników. Może nie jestem jeszcze w pełni gotowy do gry w ekstraklasie, ale idę w dobrym kierunku.

Zamiast walki o miejsce w WKS-ie, mogłeś powoli się przebijać we włoskiej piłce. Z perspektywy czasu nie żałujesz odrzucenia oferty SPAL?
Nie mam czego żałować, od tego czasu zagrałem w barwach Śląska w ekstraklasie, dwukrotnie nawet od pierwszej minuty. Co do odrzucenia oferty, to nie była moja decyzja. Ja byłem gotowy do odejścia, ale zarząd na czele z dyrektorem Matyskiem postanowił, że zostaję we Wrocławiu.

Więc pewnie usłyszałeś sporo obietnic? To była wielka szansa.
Niestety wówczas satysfakcjonowało mnie to, że będę w pierwszej drużynie. Kiedy zgłaszało się SPAL miałem około roku do końca kontraktu. Niedługo potem włączono mnie na stałe do pierwszej drużyny i zbierałem minuty u trenera Jana Urbana, wszystko szło w dobrym kierunku, a na 18-te urodziny podpisałem nowy kontrakt. Kiedy przyszedł trener Pawłowski, nadal wchodziłem na boisko. W meczu z Koroną Kielce dostałem od niego „wędkę” i później już właściwie nie grałem. Mówili mi, że bardziej się przydam w CLJ, bo tam toczyła się walka o półfinały.

Oprócz SPAL byłeś też w Genoi. Tamtejszą ofertę też odrzucili?
W Genoi i w Sampdorii. W Genoi nawet dwa razy, po pierwszym pobycie dostałem kolejne zaproszenie. Byli zadowoleni z tego co prezentowałem. Ale miałem pecha, bo w tym samym czasie „urodził” im się nowy napastnik – Pietro Pellegri, rocznik 2001. Przestałem być potrzebny, woleli postawić na swojego zawodnika, niż ryzykować z moim wypożyczeniem. W lecie sprzedali go za ponad 20 milionów do Monaco. Chyba dobrze się stało. Lepiej dla mnie jest wchodzić już do seniorskiej piłki w Polsce, niż jeszcze rok czy dwa grać w Primaverze.

Ledwie rok temu wchodziłeś do pierwszej drużyny jako dwukrotny król strzelców CLJ. Czułeś presję? Nazwisko już nie miałeś anonimowe.
Nie, nie czułem jakiejś przesadnej presji. Na pewno w trakcie transmisji komentatorzy przypominali widzom kim jestem, ale raczej czułem się po prostu młodym i perspektywicznym zawodnikiem. Nadal nim jestem (śmiech)

A gdzie widzisz siebie za kilka lat?
Może trochę odlatuję, ale chciałbym zagrać w Realu Madryt. Bardzo mi się podoba hiszpańska piłka. Ale podchodzę do swojej kariery na spokojnie i nie patrzę za daleko do przodu. Stąpam twardo po ziemi i skupiam się na najbliższych celach.

Jeszcze jak grałeś w rezerwach, doszło do nieprzyjemnej sytuacji między Tobą, a trenerem Horwatem. Nie podałeś mu ręki schodząc z boiska. Co się wtedy wydarzyło?
Cała ta sytuacja została źle zrozumiana. Byłem faktycznie wówczas wkurzony, bo w pierwszej drużynie dostałem ledwie kilka minut, więc liczyłem, że nadrobię w rezerwach. A trener zdjął mnie po 60 minutach. Z boiska zszedłem od razu do szatni, ale ta na szczęście była zamknięta. Wróciłem więc na ławkę i tam na spokojnie porozmawiałem z trenerem. Nie miał mi tego za złe. Później miałem kilka rozmów na ten temat, z trenerem Pawłowskim i dyrektorem Sztylką, ale udało mi się sprawę wyjaśnić.

CENTRALNA LIGA JUNIORÓW w SPORTOWY24.PL

**Wszystko o

Centralnej Lidze Juniorów - newsy, ciekawostki, wyniki i tabele!

**

Peter Schmeichel z wizytą w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Sebastian Bergier: Znam swoją jakość. Potrzebuję tylko szans - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3