Ryby czują ból, strach i przeżywają stres. - Kupowanie żywych karpi to barbarzyństwo - alarmują naukowcy z Wrocławia

r
pixabay/zdjęcie ilustracyjne
Podczas transportu i przetrzymywania żywych ryb w punkcie sprzedaży są one narażone na silny stres, deficyt tlenowy i uszkodzenia mechaniczne, a przecież odczuwają ból i strach jak każda żywa istota - mówią naukowcy z wrocławskiego Uniwersytetu Przyrodniczego.

Na świąteczne stoły w wielu domach trafią oczywiście ryby. Eksperci z Uniwersytetu Przyrodniczego przypominają, że wprawdzie nadal nie jest w Polsce zakazany handel żywymi rybami, więc także przedświąteczna sprzedaż żywych karpi będzie się w tym roku odbywać, trzeba jednak mieć świadomość, że podczas transportu i przetrzymywania żywych ryb w punkcie sprzedaży są one narażone na silny stres, deficyt tlenowy i uszkodzenia mechaniczne, a przecież odczuwają ból i strach jak każda żywa istota.

Były już wyroki sądu nakładającego kary za przenoszenie żywych ryb w foliowych torbach bez wody - takiego znęcania się nad zwierzętami nie usprawiedliwia żadna tradycja.

Ze wzrostem świadomości, zmieniają się także zachowania konsumentów, jest więc nadzieja, że zwyczaj sprzedaży żywych karpi także wkrótce odejdzie do przeszłości.

O tym skąd się wzięły karpie na świątecznym stole i dlaczego tak niewiele wiemy o tych najstarszych na Ziemi kręgowcach opowiada prof. Wojciech Dobicki biolog z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu:

- Spośród żyjących na Ziemi kręgowców ponad połowa gatunków to ryby, one też pojawiły się tu najwcześniej. Obojętny, a nawet czasem okrutny, stosunek ludzi do ryb, wynikał głównie z nieznajomości ich zwyczajów. Trudno było podglądać ryby w ich środowisku naturalnym – mówi prof. Dobicki – więc ludzie nawet nie mieli świadomości, że np. ryby opiekują się swoim potomstwem, jak inne kręgowce.

Osoby z zachwytem obserwujące ptaki noszące pożywienie swoim pisklętom w gnieździe, nie odczuwały żadnej empatii w stosunku do ryb. Tymczasem – przy bliższym poznaniu, możliwym głównie dzięki rozwojowi techniki i instrumentów badawczych, okazało się, że wiele gatunków ryb wykazuje społeczne zachowania. Są i takie gatunki, które tworzą trwałe wielopokoleniowe rodziny, w których każdy osobnik pełni istotną rolę.

Naukowcy obalają mit po micie dotyczący ryb, jak choćby ten, że nie odczuwają bólu: to kręgowce, które odczuwają ból, jak wszystkie inne kręgowce (czyli także my - ssaki).

Ryby także komunikują się między sobą. Oczywiście jest to inna komunikacja niż większości zwierząt lądowych, bo kontakt wzrokowy ma często mniejsze znaczenie, ale wystarczy zobaczyć na filmie z lotu ptaka, jak płynie ławica choćby śledzi. Może w niej być nawet do miliona ryb, które w tej samej sekundzie wykonują ten sam ruch, np. skręt w prawo. To ich strategia przetrwania i ochrony przed drapieżnikiem. Jak tego dokonują? Wiadomo, że mają wyjątkowo rozwinięty zmysł czucia, czują ciałem (mają wykształcony specjalny organ, tzw. linię boczną) i wyczuwają nawet mikroskopijne, dla nas nieuchwytne drgania wody.

Naukowcy opisali przeszło 32 tysiące żyjących na Ziemi gatunków ryb, ale każdego roku odkrywane są kolejne. W Polsce występuje ok. 120 gatunków (słodkowodnych i morskich). Oczywiście tylko część znanych ludziom ryb ma znaczenie gospodarcze. Wśród nich najbardziej popularne na polskich stołach to: karp i pstrąg tęczowy. Żaden z nich nie jest gatunkiem rodzimym, pstrąg przywędrował tu z Ameryki (pod koniec XIX w.), a karp z Azji, ale tak dawno, że można powiedzieć, że się w Polsce na dobre zadomowił. Pierwsze zapiski o tradycji spożywania karpia w święta Bożego Narodzenia, pochodzą z XII wieku. Jest prawdopodobne, że zwyczaj jedzenia ryb przywędrował do Polski wraz z chrześcijaństwem i jego licznymi postami.

Profesor Dobicki, zachęca by rezygnując z zadawania niepotrzebnego bólu, zawsze towarzyszącego transportowi i sprzedaży żywych karpi, nie rezygnować z tradycji jedzenia tych ryb.

– Zwłaszcza karpie z dobrych hodowli, np. w Dolinie Baryczy, z tradycyjnych, dobrze natlenionych stawów, z dostępem do naturalnego pożywienia, są doskonałym źródłem cennych dla człowieka składników odżywczych.
Potwierdzają to specjaliści od żywności i żywienia z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu: - Ryby jedzone dwa razy w tygodniu, to skuteczna profilaktyka chorób serca i układu krążenia, choroby Alzheimera i demencji, profilaktyka i leczenie osteoporozy, poprawa wzroku, wzmacnianie układu odpornościowego (hamowanie procesów zapalnych itp.) – wylicza prof. Danuta Figurska – Ciura, biotechnolożka. - Tłuszcz rybi to najlepsze źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3 (NNKT), ryby są też – o czym nie wszyscy wiedzą - źródłem witamin, np. 100 g karpia to ekwiwalent około 10 mcg retinolu (wit. A). W zdrowej diecie powinniśmy ryby uwzględniać dwa razy w tygodniu, oczywiście najlepiej świeże, ale także mrożone czy w konserwach - mają dobry wpływ na nasz organizm.

źródło: materiały prasowe Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu

Na miękko czy na twardo? Który sposób gotowania jaj jest lepszy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie