Raport. Kto najczęściej idzie na L-4? Trzydziestolatkowie!

Redakcja
Według danych ZUS na L-4 w pierwszym kwartale zdecydowało się 1 619 107 trzydziestolatków. Dlaczego tak się dzieje?

Dla porównania o zwolnienie lekarskie poprosiło 1 375 451 czterdziestolatków i 1 142 002 pięćdziesięciolatków oraz tylko 507 627 sześćdziesięciolatków. Z czego wynika fakt, że młodzi ludzie, będący w pełni sił częściej biorą zwolnienia niż ci starsi, często schorowani?

Z danych ZUS wynika, że najczęściej chorujemy do 5 dni, a średnio jedno zwolnienie wystawiane jest na nieco ponad 11 dni. Tylko w pierwszych czterech miesiącach tego roku do ZUS na Dolnym Śląsku wpłynęło 186 743 zwolnień lekarskich, w tym w Legnicy 38 827, w Wałbrzychu - 52 969 i Wrocławiu - 94 947.

30-latkowie chorują, a może po prostu potrzebują L-4?

Ciekawostką może wydać się jednak fakt, że najczęściej na L4 idą trzydziestolatkowie, a więc ludzie w pełni sił i zdolni do pracy. Z czego to wynika?

- Młodsze osoby nieco częściej mogą być wyczulone na punkcie jakichś dolegliwości, nie przeczekują chorób, co zdarza się osobom starszym. Ponadto chętniej sięgają po lekarstwa niż na przykład naturalne leczenie. Badania pokazują także, że młodzi ludzie silniej odczuwają zmęczenie, a więc mogą szukać okazji do regeneracji organizmu. To oczywiście hipotezy, ponieważ dotąd nie przeprowadzono badań na ten temat - wyjaśnia dr Krzysztof Puchalski, socjolog zdrowia z Uniwersytetu SWPS oraz pracownik Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi im. prof. Jerzego Nofera.

Dr Krzysztof Puchalski dodaje, że nie chodzi wcale o obojętną postawę wobec pracy, a raczej oczekiwania wobec pracodawcy. - Mówimy tu o kwestiach związanych z etosem pracy. Starsi mają ugruntowaną taką postawę, że do pracy trzeba chodzić, należy wywiązywać się ze swoich obowiązków. Młodzi ludzie nie mają takiego nastawienia, bo wiedzą, że w każdej chwili mogą zmienić pracę. Im zależy przede wszystkim na tym, by praca, którą wykonują miała sens i spełniała ich oczekiwania. Z raportu Krajowego Centrum Promocji Zdrowia wynika, że młodzi ludzie zmienią pracodawcę, jeżeli ten nie zapewnia im ponadstandardowej opieki medycznej.

Rzeczywiście, większość dużych firm oferuje na przykład pakiety medyczne w prywatnych ośrodkach medycznych, takich jak Luxmed czy Medicover.

Tymczasem to jednak w państwowej służbie zdrowia pacjenci częściej proszą o zwolnienia. I to nie tylko z powodu przemęczenia, ale na przykład ze względu na dzieci.

- Trzydziestolatkowie bardzo często obarczeni są rodziną, mają dzieci. Wystarczy jedna infekcja już chętnie biorą L-4 także po to, żeby pobyć w domu, właśnie z dziećmi - mówi Danuta Fijałkowska, internista z Wrocławia. - I to nie jest tak, że nie chce im się pracować. Jednej pacjentce, która odwiedziła mnie ostatnio, chciałam przedłużyć zwolnienie, bo była jeszcze niedoleczona, ale odmówiła, bo musiała już iść do pracy. Pracowała w przedszkolu jako przedszkolanka i nie miał kto opiekować się jej grupą.

Pacjent: "Chcę zwolnienie, bo była impreza"

W 30-letniej praktyce dr Fijałkowskiej zdarzały się też nietypowe sytuacje. - Pamiętam również pacjenta, który opowiadał, że oglądał z kolegą mecz. Polska grała wtedy z jakimś ważnym przeciwnikiem. I on bez ogródek powiedział, że wypił z nim skrzynkę piwa, a na drugi dzień miał pracować na dźwigu. Oczywiście, wystawiłam mu zwolnienie, bo co by było, gdyby jeszcze z tego dźwigu spadł? Zresztą, doceniam szczerość pacjentów - opowiada dr Fijałkowska. - Natomiast prawdą jest, że odkąd są elektroniczne zwolnienia, mniej ludzi próbuje "wyłudzać" L-4. Ponadto, jeżeli zdarza się sytuacja, że ktoś przesadził z alkoholem lub zażywał narkotyki na imprezie, to - mimo że jest to zapisane w zwolnieniu lekarskim - pracodawca nie ma dostępu do numeru choroby. Nie może sprawdzić, co dokładnie się stało.

Dr Fijałkowska wskazuje również na inne zdarzenia, które często wynikają po prostu z negatywnej atmosfery w pracy. Wówczas psychikę odzwierciedlają dolegliwości fizyczne.

- To tzw. somatyzacja. Przychodzą do mnie pacjenci, którzy odczuwają stan przedzawałowy, chociaż w gruncie rzeczy nic takiego nie ma miejsca. Najczęściej okazuje się potem, że są jakieś poważne problemy w pracy - dodaje dr Fijałkowska.

Prywatni pacjenci pracują więcej

Kto mniej chętnie sięga po zwolnienia lekarskie? Na przykład ci pacjenci, którzy leczą się prywatnie.

- Czasem wręcz muszę namawiać pacjentów do tego, by wystawić im L-4. Ci, którzy leczą się prywatnie, biorą zwolnienia lekarskie w razie absolutnej konieczności. To logiczne. Z prywatnego leczenia korzystają świadomi pacjenci, czyli ci, którzy wolą zapłacić za leczenie, leki, w związku z czym nie stać ich na nieobecność w pracy czy "wyłudzanie" zwolnień - mówi dr Ewa Bogacka, wrocławska internista i alergolog, która leczy w prywatnych ośrodkach zdrowia. - Ja wystawiam tylko jedno, góra dwa zwolnienia lekarskie na miesiąc.

Interesujące mogą wydać się również powody wystawiania zwolnień lekarskich. Poza standardowymi przyczynymi chorobowymi ZUS odnotował na przykład: 5 zwolnień z powodu nietolerancji laktozy, 17 zwolnień z powodu zaburzeń psychicznych w wyniku zażywania kokainy i tyle samo z powodu zażywania halucynogenów, 4 zwolnienia z powodu zaburzeń preferencji seksualnych, 32 zwolnienia z powodu oparzeń słonecznych, 324 z powodu trądzika, 2 zwolnienia z powodu ukąszenia przez jadowitą jaszczurkę lub węża, 13 zwolnień z powodu starości i 13 253 z powodu zmęczenie czy złego samopoczucia. Co ciekawe, ogromna liczba zwolnień (50 372) dotyczy przejścia epizodów depresyjnych.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie