Prezydent Wrocławia zamyka przedszkola. To nie problem! Rodzice mają przecież 26 dni urlopu!

Redakcja
To nie problem. Rodzice mają przecież 26 dni urlopu - tak decyzję prezydenta Jacka Sutryka o zamknięciu przedszkoli dyżurnych podczas wakacji komentował dyrektor Przedszkola nr 2 na Sępolnie.

Czy na pewno to żaden problem? To na ile wystarcza 26 dni urlopu matki, opisuje nam Weronika Burman, mama kilkuletnich przedszkolaków Jurka i Stefana oraz 10-miesięcznego Władysława. Gdy problem próbowała przedstawić w ratuszu, usłyszała śmiech.

Przypomnijmy. Prezydent Jacek Sutryk zdecydował, że od najbliższych wakacji we Wrocławiu nie będzie przedszkoli dyżurnych. Dotąd rodzice mogli zapisać do nich dzieci na miesiąc - wtedy, gdy właściwe przedszkole miało zaplanowaną przerwę. I choć kurator oraz ministerstwo edukacji zgodnie twierdzą, że decyzja prezydenta Wrocławia to łamanie prawa, miasto wciąż się z niej nie wycofało.

A rodzice? Są wściekli. Zwłaszcza gdy słyszą argumenty dyrektorów przedszkoli, że rodzic ma przecież 26 dni urlopu - wystarczająco dużo, by zająć się dzieckiem gdy przedszkole nie pracuje.

Bardzo dziękuję za poruszenie super ważnego dla mnie tematu przerw w placówkach przedszkolnych. Chciałabym dodać do tego story jeszcze dodatkowy aspekt - chodzi o rodziców, którzy mają młodsze dzieci w żłobkach (dzieci od 6 miesięcy do 3 lat). One także są zamykane na miesiąc. A przerwy nie są uzgadniane z urlopami w przedszkolach. Dlatego jak wielu rodziców we Wrocławiu mamy do zapewnienia całe dwa miesiące opieki - pisze w liście do portalu GazetaWroclawska.pl Weronika Burman, mama kilkuletnich przedszkolaków Jurka i Stefana oraz 10-miesięcznego Władysława.

Sama prowadzę działalność gospodarczą - nie mam urlopu. Mąż ma etat, ale marzeniem jest uzyskanie 14 - dniowego urlopu ciągłego ze względu na nagromadzenie pracy. Mamy trójkę dzieci - bliźniaki (Jurek i Władysław) chodzą do przedszkola publicznego nr 43 (Kolorowe), a najmłodszy syn, Władysław, chodzi do żłobka nr 6 (przy ul. Krowiej). Placówki odmówiły współpracy przy ustaleniu wspólnego terminu wakacji. I mamy do "obstawienia" dwa miesiące: lipiec dla najmłodszego syna. I sierpień dla bliźniaków. Nasze dzieci są za małe na jakiekolwiek formy półkolonii w mieście. Nie możemy też liczyć na wsparcie dziadków w opiece nad dziećmi w okresie wakacji - pisze Weronika Burman.

Wraz z mężem nie ma takiego szczęścia, by móc pozostawić dzieci pod opieką dziadków, ci też pracują. Dyrektorzy placówek mogliby w indywidualnych przypadkach, tych najtrudniejszych, pomóc rodzicom w opiece nad dziećmi. I niektórzy dyrektorzy takie wsparcie już teraz deklarują. Ale nie wszyscy.

Likwidacja przedszkoli dyżurnych oznacza dla nas wynajęcie niani na co najmniej miesiąc (średnio 30 zł/ h za jedno dziecko według rozeznania rynkowego; oczywiście można znaleźć tańsze opcje na "czarnym rynku"). Jest to kolosalna kwota, znaczna część naszego wynagrodzenia. Jednak jest to jedyna opcja zajęcia się dziećmi w tym momencie - czytamy w liście pani Weroniki.

- Łatwo to przeliczyć. To koszt około 3 tysięcy złotych miesięcznie. I oby niania zgodziła się zająć całą trójką dzieci - mówi Weronika Burman.

- Pisałam z prośbą o uzgodnienie wspólnego terminu wakacji zarówno do dyrektor żłobka, dyrektora Wrocławskiego Zespołu Żłobków, dyrektora przedszkola, departamentu edukacji UM Wrocław, departamentu ochrony zdrowia UM Wrocław (żłobki podlegają pod ten wydział), a także do biura Prezydenta Miasta - wylicza Weronika Burman. - Zadzwoniła do mnie pani z departamentu edukacji. Rozmowa była fatalna. Pani była oburzona moimi "pretensjami", jak to nazwała. I stwierdziła, że to jest jedynie "uporządkowanie edukacji". Pani wielokrotnie się śmiała z mojego punktu widzenia. Zaznaczyłam, że patrzę z perspektywy mojej, rodzica, a nie urzędnika. I to na mnie spoczywa odpowiedzialność. Według umowy, w przedszkolu mam zagwarantowane 12 miesięcy opieki. Na moment zamknięcia przedszkola powinnam móc posłać dzieci do przedszkola dyżurującego. O braku takiej opcji zostaliśmy powiadomieni przez panią dyrektor drogą mailową - opisuje pani Weronika.

- Czego oczekuję? Przywrócenia przedszkoli dyżurnych albo zorganizowania takiego miejsca, w którym rodzice tacy jak my mogliby pozostawić dzieci pod opieką. Oby tylko miejsc było wystarczająco. Są też inne możliwości. Przecież można by pozostawić przedszkole dyżurne i na ten miesiąc zatrudnić jednego opiekuna i animatorów, którzy z dziećmi się pobawią. Nie muszą to być normalne zajęcia - podsumowuje Weronika Burman.

Przeczytaj:

Ministerstwo: Prezydentowi nie wolno zamykać przedszkoli na wakacje

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Na troje dzieci pobiera Pani 500 . Starczy na opiekunkę.

G
Gość

A rodzice pomyśleli o kobietach pracujących za marne grosze !!! Im również należą się wakacje ! Są jeszcze przecież opiekunki do dzieci ... Rodzice często robią sobie ze szkoły jak i z przedszkola przechowalnie , a w nauczycielach widza opiekunkę do ich dziecka ! Popiera prezydenta w 100 %

Dodaj ogłoszenie