Pokazał, jak zabijał

Mariusz Junik
Podczas wczorajszej wizji lokalnej Adam Z. pokazał ze szczegółami, w jaki sposób zamordował dwie kobiety, a później ukrył ich ciała w studzience. fot: MARCIN OLIVA SOTO
Zwyrodnialec dla pieniędzy zamordował w Kowarach dwie kobiety Dla swoich ofiar nie miał żadnej litości. Z zimną krwią roztrzaskał im głowy. Jednej z kobiet ukradł 40 złotych, a drugiej trzy.

Zwyrodnialec dla pieniędzy zamordował w Kowarach dwie kobiety
Dla swoich ofiar nie miał żadnej litości. Z zimną krwią roztrzaskał im głowy. Jednej z kobiet ukradł 40 złotych, a drugiej trzy. – Ten zwyrodnialec powinien za to spłonąć na stosie – nie kryje oburzenia Krystyna Włodarska, jedna z mieszkanek Kowar

Adam Z. został wczoraj rano przewieziony z aresztu na miejsce zbrodni.
Gdy zabójca wychodził pod eskortą z policyjnego auta, był spokojny i miał obojętny wzrok. 34-letni mężczyzna ubrany był w ciemnozielony więzienny dres.
Przez cały dzień pokazywał śledczym, jak zabijał dwie mieszkanki Kowar.
Dorota Kryza-Zielińska została zamordowana przed dwoma tygodniami, a Ewa Eliasz w miniony piątek.
– Moja córka miała dopiero 42 lata. Taka tragedia... Dlaczego Bóg pozwolił, że trafiła na mordercę? – Franciszka Jagiełło nie może powstrzymać łez.
Dorota Kryza od kilku lat była na rencie. Leczyła się na astmę. Tego dnia była w kowarskim szpitalu, gdzie odwiedzała chorą matkę. Widziały się wtedy po raz ostatni.
– Policja pokazała nam czarną torebkę z napisem 27 i białe klapki. To były rzeczy mamy – głos 21-letniego Krzyśka Kryzy załamuje się. W oczach ma łzy.

Dorota Kryza często chodziła drogą przez las. Mieszkała z synami, którzy w chwili tragedii byli u rodziny w Miłkowie. Dlatego jej zaginięcie zauważyli dopiero po tygodniu.
– Kiedy przyszliśmy do jej mieszkania, na stole stała niedopita herbata. Sąsiedzi powiedzieli, że nie widzieli jej od półtora tygodnia. Wówczas powiadomiliśmy policję i sami zaczęliśmy szukać Doroty – opowiada Anna Kryza-Samerdak, siostra zamordowanej.
Drugą ofiarą była 41-letnia Ewa Eliasz. Przez 20 lat pracowała przy nawijarce kolorów w fabryce dywanów.
– Od 7 lat mieszkaliśmy razem. Przez ten czas Ewa nigdy nie wracała spóźniona z pracy. To było siedem lat szczęścia, które zabrał nam ten morderca – mówi zrozpaczony Mieczysław Bronowicz.
Adam Z. wyszedł dwa lata temu z więzienia, gdzie odsiedział dwa lata za rozbój. Kilka lat temu na tej samej drodze w kowarskim lesie napadł na kobietę i ukradł jej torebkę. Wcześniej był już kilkakrotnie karany za kradzieże i włamania.
– Przed dwoma laty mieliśmy sygnały, że ktoś obnaża się w tym lasku. Raz udało się policjantom namierzyć mężczyznę. Był to właśnie Adam Z. – informuje nadkom. Edyta Bagrowska.
Mieszkał w centrum Kowar w malutkim mieszkaniu komunalnym.
– Widziałem go rzadko w domu. Sam mieszkał, nie pił – mówi Rafał Suchecki, lokator z tego samego budynku.
Jeszcze dwa tygodnie temu Adam Z. pracował przy wycinaniu gałęzi. Zatrudniała go jedna z kowarskich firm budowlanych. Tylko jedna osoba mówiła o nim dobrze.
– Nie wierzę, że Adam mógł to zrobić – usłyszeliśmy od przyszłej szwagierki podejrzanego o dokonanie morderstw.
Wczoraj prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu dożywocie.
Dziś przeprowadzona zostanie sekcja zwłok obu kobiet.
Dzisiaj sąd ma też zadecydować o tymczasowym aresztowaniu Adama Z. na trzy miesiące. •

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie