reklama

"Piesuary", czyli... pisuary dla psów mają zawojować Wrocław. Prezydent Sutryk je zachwala...

Kinga Czernichowska
Kinga Czernichowska
Zaktualizowano 
Jeden pisuar dla psa kosztował 408 złotych. Miasto wydało na 26 takich drewnianych słupków ponad 10 tysięcy złotych. Paweł Relikowski / Polska Press
Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, zachwalał - na nowej promenadzie na Przedmieściu Oławskim - pisuary dla psów, które miasto postanowiło tam postawić przy okazji przebudowy. Powstało ich tam 26, a za wszystkie miasto zapłaciło 10 600 złotych netto. Co na to psy?

Pisuar dla psa to zwykły, drewniany słupek, tyle że jest nacięty i nasączony odpowiednim preparatem z feromonami, które mają przyciągnąć uwagę psa i spowodować, że pies załatwi się akurat przy takim słupku. Nie jest to nowy wynalazek. Na pomysł zbudowania pisuaru dla psa wpadł Frantisek Tomecek - inżynier, któremu przeszkadzało, że pies znaczy place zabaw i kosze na śmieci. Testy w Czechach pokazały, że tylko dwa na sto psów z takich pisuarów nie korzysta. Tyle że w Czechach takie pisuary wyglądają zupełnie inaczej. Są większe, więc być może zapach wydziela się bardziej. To rozwiązanie stało się popularne jeszcze w Holandii. Teraz ma zawojować Wrocław.

- Te pisuary stają się atrakcyjne dopiero z czasem: wtedy, gdy inne psy oddadzą tam mocz - tłumaczy Bartosz Nowak, rzecznik prasowy Wrocławskich Inwestycji. - Na Przedmieściu Oławskim mamy 230 drzew, 18,5 tys. kwiatów, w tym tulipanów, 15 tys. krzewów i traw. Chodzi o to, by psy omijały te nowe nasadzenia. To dość innowacyjne przedsięwzięcie, mało kto w Polsce je już stosuje.

Postawienie jednego takiego pisuaru (wraz z montażem) kosztowało 408 złotych netto. Łącznie na 26 drewnianych słupków nasączonych feromonami miasto wydało 10 600 złotych netto. Ale czy aby na pewno możemy liczyć na to, że zdadzą one egzamin?

- Oczywiście, nie ma takiej gwarancji. Pewnie nie każdy pies wybierze "piesuar", bo tak nazywa się właściwie pisuary dla psów. Ale jeżeli się czegoś nie wprowadzi, nie sprawdzi, to nie będziemy wiedzieć, czy to rzeczywiście działa - mówi Margareta Jarczewska, architekt krajobrazu, która projektowała tę przestrzeń. - Gdybyśmy tworzyli zieleń na Biskupinie, to pewnie takiego rozwiązania byśmy nie zastosowali, bo jest tam bardzo dużo zieleni. Ale Przedmieście Oławskie to mocno zurbanizowana przestrzeń. To praktycznie jedno z nielicznych zielonych miejsc w tym rejonie. Ponadto jest tam bardzo dużo psów, a oddawanie przez nie moczu na nowe nasadzenia może spowodować, że po prostu te drzewa padną. Jeżeli możemy spróbować tę zieleń w jakiś sposób ochronić, to dlaczego nie?

Wrocławskie Inwestycje w wyborze "piesuarów" zdało się całkowicie na biuro projektowe, a biuro projektowe zaufało polskiemu dystrybutorowi producenta takich urządzeń. Nie było to jednak konsultowane ani z weterynarzami, ani z behawiorystami.

- Opieraliśmy się na rozwiązaniach, które zaobserwowaliśmy za granicą oraz na portalach o psach, takich jak psy.pl, na których opisywano takie urządzenia. Nie możemy jednak w przypadku każdego najmniejszego elementu konsultować tego z naukowcami i ekspertami. To byłoby nierealne. Tym bardziej, że pisuary dla psów są tylko jednym z elementów tej przestrzeni - dodaje Margareta Jarczewska. - Jeżeli się nie sprawdzą, to po prostu nie będzie się ich montować w innych miejscach. Oczywiście, z pisuarem dla psa jest jak z każdym innym urządzeniem, trzeba to odświeżać. Ten preparat, którym jest nasączany słupek, trzeba regularnie uzupełniać i o tym będzie musiała pamiętać firma, która ma dbać o ten teren.

Czy w praktyce takie rozwiązanie rzeczywiście działa? Sprawdziliśmy. Zaprzyjaźniony z naszą redakcją ośmioletni ogar polski Chaki na półgodzinnym spacerze wybierał zupełnie inne miejsca. Tylko raz wybrał piesuar. Najczęściej jednak interesowały go zapachy w trawie bądź przy drzewkach.

Krzysztof Bramorski, wrocławski prawnik i właściciel czternastoletniego boksera o imieniu Kafel, uważa, że pomysł z pisuarami dla psów jest nietrafiony i... dyskryminujący.

- Ustawianie „psich pisuarów” to projekcja na psy myślenia ludzi, którzy prawdopodobnie psa nigdy nie mieli i niewiele wiedzą o ich naturze. Pomijam już fakt, że taki „pomysł” jest wybiórczy - żeby nie powiedzieć, że dyskryminujący - bo przecież tylko samce załatwiają swoje potrzeby w sposób, do którego „słupki” mogą się przydać - mówi Krzysztof Bramorski. - Podobnie nietrafionym pomysłem - choć nie skierowanym do psów, a ich właścicieli - było instalowanie we Wrocławiu specjalnych, pomarańczowych kubłów na psie odchody. Nie tylko były one rażące na tle zabytkowych budynków i nie były wyposażone w woreczki, co jest standardem w innych miastach w Polsce i Europie, ale i nie miały żadnego uzasadnienia. Kiedy jeszcze jako radny przeprowadziłem w tym zakresie kontrole okazało się, ze nawet opinia sanepidu nie uzasadniała ich ustawiania i miasto wycofało się z projektu, który w okresie kilku lat kosztował kilka milionów. „Pisuary”, choć na szczęście dużo tańsze, są pomysłem tego samego gatunku.

Oczywiście, można próbować nagiąć naturę zwierzęcia. Są ludzie, którzy uczą swoje psy załatwiać się do kuwety. Są też tacy, którzy uczą koty wyprowadzać na smyczy. Tylko czy naprawdę da się oszukać naturę psa czy kota?

- Trudno mi sobie wyobrazić, że pies będzie się załatwiać akurat tam. Prawdopodobnie robimy teraz coś dla swojej wygody. Natury się nie oszuka. Nawet jeżeli pies nasika przy takim pisuarze, to nasika jeszcze w pięciu czy dziesięciu innych miejscach. Bo pies oddaje mocz, ale też w ten sposób znaczy teren, co daje mu poczucie bezpieczeństwa - mówi Dorota Smurawa, specjalista ds. dogoterapii, ekspertka Dolnośląskiej Szkoły Wyższej i Instruktora Akademii Psa. - Nie możemy oduczyć psów znaczenia terenu. Można psa co najwyżej nauczyć tego, żeby sikał na zawołanie. I to czasem przydaje się właścicielom prywatnych posesji. Pies załatwia się w ogrodzie tylko w jednym miejscu. Tyle że jak ten sam pies, nawet nauczony, wyjdzie poza posesję, to będzie załatwiał się też na trawie czy w innych miejscach. Dla psa znaczenie terenu to taki nasz Facebook. Każdy zapach to inny komentarz. I jeżeli jest coś tak istotnego, że trzeba odpowiedzieć w dyskusji, to pies właśnie to miejsce oznaczy.

I niekoniecznie najburzliwsze dyskusje psy będą prowadzić przy drewnianych słupkach na Przedmieściu Oławskim.

Wideo

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

o
oło

O rany! Kto rządzi tym miastem! Czy moglibyśmy siędowiedzieć jakie renomowane liceum ukończył nasz Wódz i jaki kierunek studiów? Może to wyjaśni ten zupełny brak zdrowego rozsądku.

R
Robert
26 września, 9:21, Wrocławianin:

Odsunąć tego błazna od władzy 😩

Trwoni publiczne pieniądze na bzdury które chyba tylko on uważa za potrzebne 😡

Po znakach z [wulgaryzm] teraz czas na słupki... zapewne firma koleżki dostarczyła...

Czytając twój pusty wpis odnosi się wrażenie że niepotrzebnie piszesz 😉

R
Robert

Czas pokażę.

W
Wrocławianin

Odsunąć tego błazna od władzy 😩

Trwoni publiczne pieniądze na bzdury które chyba tylko on uważa za potrzebne 😡

Po znakach z [wulgaryzm] teraz czas na słupki... zapewne firma koleżki dostarczyła...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3