Pandemia była dla mnie ciosem

Materiał informacyjny Everli
Udostępnij:
Szoperzy. Przejeżdżają codziennie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów, by dostarczyć klientom zakupy prosto do ich domów. Ale wcześniej muszą wybrać zamówione produkty z półek sklepowych. Kim są ludzie, którzy cenią ten zawód za to, że daje im poczucie niezależności i niezłe pieniądze?

*

Szoperzy. Kim oni są?

Wśród Szoperów Everli można znaleźć przedstawicieli różnych zawodów. Zakupy robią dla klientów byli taksówkarze, studenci którzy chcą dorobić, artyści, bezrobotni, kosmetyczki, które straciły pracę, a nawet naukowcy. Ważniejsze od doświadczenia zawodowego i wieku okazują się: chęć do pracy, brak lęku przed kontaktami z ludźmi, prawo jazdy i posiadanie własnego samochodu. No i nie można nie lubić zakupów. Bo Szoper zanim dowiezie je do klienta, udaje się do sklepu, wybiera z półek produkty, które klient zamówił przez aplikację lub stronę internetową Everli. Po zapłaceniu za nie specjalną kartą, dowozi je pod wskazany adres. Trochę więc tak, jakby robił zakupy dla siebie. Ważne jest to, by robił to w przemyślany sposób i był gotowy na kontakt z klientem. W sytuacji, gdy brakuje na półce zamówionych towarów, należy do niego zadzwonić i zaproponować mu zamiennik - o ile klient wyraził na to zgodę..

Przedstawiamy historię Jerzego, który odnosił sukcesy jako zawodowy kucharz, ale pandemia zmieniła całe jego życie.

Gastronomia zamarła

Jerzy przez 20 lat był zawodowym kucharzem. Lubił to, co robił i odnosił sukcesy. Swoją karierę rozpoczął od pracy w cateringu. Coraz lepiej sobie radził, więc zaczął pracować w restauracjach. Trafiał do do coraz bardziej renomowanych lokali wrocławskich. Ostatnie 8 lat spędził w restauracji na zamku w Topaczu..

Czułem się zawodowo spełniony. Ale pandemia wywróciła moje życie do góry nogami. Każdy z nas pamięta, że gastronomia mocno ucierpiała przez koronawirusa. Pewnego dnia szef wezwał całą załogę naszej restauracji na zamku i oświadczył wszystkim, że zamykamy lokal. Mogliśmy liczyć tylko na trzymiesięczną wypłatę dzięki pomocy rządowej. I to wszystko. Cała załoga żegnała się ze swoją pracą.

Szoper. To był dla mnie nowy zawód

Jerzy ma na utrzymaniu rodzinę, jest ojcem dwójki dzieci, więc łatwo sobie wyobrazić jakie emocje towarzyszyły mu w tamtych dniach. Nie miał zgromadzonych dużych oszczędności, musiał błyskawicznie znaleźć nową pracę. Bezczynne siedzenie w domu nie wchodziło w grę. W stresie ruszył do przeglądania ofert w internecie. Wiedział, że jego wieloletnie doświadczenie zawodowe w czasie pandemii nie daje nic, restauracje zwalniały na potęgę. Pytając siebie, co mógłby robić, pomyślał, że ratunkiem może okazać się fakt, że posiada prawo jazdy.Trafił na ogłoszenie firmy Szopi - tak wcześniej nazywało się Everli. Przeczytał o poszukiwaniu ludzi, którzy będą robić dla klientów zakupy zamówione przy pomocy aplikacji i strony internetowej Everli i następnie dowozić je do ich mieszkań. Jak wiele osób, nic nie wiedział o tym czym zajmuje się Szoper - dwa lata temu ten zawód był zupełnie czymś nowym. Jednak, czytając wymagania zawarte w ogłoszeniu, pomyślał, że chce spróbować.

Po pierwsze praca nie wydawała się nudna, bo nie było to tylko jeżdżenie. Po drugie dawała dużo niezależności. Mogłem sobie organizować czas pracy i decydować o tym, ile chcę przepracować godzin w tygodniu. Mogłem wszystko poukładać tak, by obsługując klientów, szukać nawet dodatkowego zajęcia.

Niektórzy robią duże zakupy

Po szkoleniu online, otrzymaniu zestawu Szopera, podpisaniu umowy zlecenie Jerzy ruszył na trasę. W pierwszych dniach nie pracował za dużo, zlecenia przychodziły co półtorej godziny. Mógł samodzielnie zadeklarować, na ile będzie dyspozycyjny w danym dniu, co mu bardzo odpowiadało. Zamówienia od klientów nie były skomplikowane i dotyczyły podstawowych zakupów spożywczych. Wszystko zaczęło się rozkręcać pod koniec drugiego tygodnia. Jerzy niemal cały dzień był w ruchu, zlecenie goniło zlecenie. Niektórzy klienci zamawiali naprawdę duże zakupy.

To było chyba największe zaskoczenie. Nie spodziewałem się tego, że ktoś może zamówić jednorazowo kilka zgrzewek wody, do tego kilka kartonów mleka i czteropaków piwa, a dodatkowo całą masę innych produktów. A ja to wszystko musiałem czasem wnosić na ostatnie piętro kamienicy. Ale tak działa Everli - zdarza się tak, że klienci robią zakupy na całe dwa tygodnie, więc wtedy jest co dźwigać - przyznaje Jerzy

Czy ta praca jest skomplikowana?

W opinii Jerzego, nie. Ale wymaga cierpliwości i zrozumienia, że klienci bywają różni. Przydają się umiejętności negocjacyjne, spokój i umiejętność rozmowy z kimś, kto bywa nerwowy i niezadowolony.

Jeśli zamówionych przez klienta towarów nie ma w sklepie, wybieram dla niego zamiennik. Jeśli klient sobie tego zażyczy wcześniej, to dzwonię do niego, by zaproponować mu inny, podobny produkt. Niestety są klienci, którzy nie rozumieją, że decydując się na zamiennik, trzeba zmieścić się w określonym przedziale cenowym. Jeśli na półce brakuje kawy, która kosztuje 15 złotych, to zamiast niej nie mogę wsadzić do koszyka produktu, który kosztuje 20 złotych - mówi Jerzy.

Bezrobotny kucharz, wykonując dziennie kilkadziesiąt kilometrów, przyjmując nowe zamówienia, wyszukując towary na półkach, dowożąc je do klientów, odzyskiwał spokój. Miał zagwarantowany dochód., który pozwalał przetrwać najgorszy okres. Bywały tygodnie, gdy przyjmował dużą ilość zamówień, jeździł nawet po 10 godzin dziennie. I wtedy pojawiały się naprawdę niezłe pieniądze, dochodziły też bonusy.

Trzeba umieć rozmawiać z ludźmi

Po prawie roku pracy w roli Szopera, Jerzy dostał pracę jako kierowca autobusowy. Praca jest dużo bardziej rutynowa, spokojniejsza i stabilna. Ale to czego Jerzemu brakuje, to kontakt z ludźmi i większa różnorodność. Będąc Szoperem w Everli nie spędza się przecież całego czasu za kierownicą. Jak wspomina poprzednie zajęcie?

Najważniejsze było to, że ta praca mnie uratowała. Poza tym ją lubiłem. Lubiłem ten moment kiedy zakupy wpadały same w ręce, jechałem do klienta, który wyrażał swoje zadowolenie, czasem nawet dawał napiwek. Mogę polecić ją każdemu, kto nie przepada za siedzeniem w biurze, nie boi się pracy fizycznej i nie przepada za codzienną kontrolą szefa.

Jerzy twierdzi, że w tej pracy może sprawdzić się zarówno zawodowy kierowca, jak i student bez doświadczenia. Ale trzeba lubić kontakt z ludźmi i umieć z nimi rozmawiać. A czasem znosić ich zły humor. Ale generalnie pracuje się w dobrej atmosferze.

Jesteś zainteresowany/a pracą w charakterze Szopera? Zgłoś się już dziś: https://bit.ly/3wHYoBO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie