Miodosytnia: Zabawa nie tylko dla dzieci

Bartosz Józefiak
Aleksandra Adamczyk i Marek Korczyński z pasją oddają się grze w "Hobbita"
Aleksandra Adamczyk i Marek Korczyński z pasją oddają się grze w "Hobbita" Janusz Wójtowicz
Tłumy fanów co poniedziałek w lokalu Miodosytnia wspólnie budują miasta i zwalczają smoki na planszowym polu bitwy - pisze Bartosz Józefiak

Wieczór. Miodosytnia zapełniona jest ludźmi. Przy stołach przygody z grami przeżywa kilkadziesiąt osób. Znajdziemy tu fantazyjne plansze pełne kostek do gry, wymyślnych pionków oraz artefaktów. Są też gry karciane i logiczne - do wyboru, do koloru. W sumie kilkadziesiąt pozycji bardziej i mniej skomplikowanych "planszówek", które w małym stopniu przypominają "Chińczyka" czy "Eurobusiness".

Planszówki to już nałóg

Miodosytnia przy ul. Kiełbaśniczej wygląda tak w każdy poniedziałek. To wspólny pomysł właścicieli knajpki i wrocławskiego sklepu Planszóweczka.pl,dostarczającego za darmo gry planszowe, które może wypożyczyć każdy.

- Kilka tygodni temu obchodziliśmy pierwszą rocznicę naszych spotkań - mówi Paulina Dziąska, menedżer lokalu. - Co poniedziałek przybywają tutaj tłumy, zimą nawet jeszcze większe niż teraz. Zdarza się, że ktoś przychodzi na piwo, a zostaje wciągnięty w jedną z gier.

Faktycznie, żadna z grup nie ma nic przeciwko, by przysiąść się i dołączyć do zabawy. Przy pierwszym stole razem z siedmioma osobami rozpoczynam partię "Karalucha". To nieskomplikowana gra, w której gracze operują kartami przedstawiającymi warzywa lub tytułowe karaluchy. Odpada ten, kto pomyli nazwę warzywa na karcie. Jedna rozgrywka trwa 20 minut. Po dwóch partiach obcy ludzie zaczynają rozmawiać, jakby znali się od dawna. Przy stoliku obok Marek Korczyński i Aleksandra Adamczyk rozgrywają partię "Hobbita". Na stole znajdziemy wielką planszę, a tam pionki hobbita Bilbo i groźnego smoka, który jest naszym przeciwnikiem. Pokonując na planszy trasę znaną z książki, wykonujemy zadania i zbieramy kryształy. Wygrywa ten, kto zbierze najwięcej kryształów.

- Przyszedłem tu kilka tygodni temu na piwo. Wcześniej nie grałem w gry planszowe, ale wciągnęła mnie wspólna zabawa i zostałem. Dziś pierwszy raz zabrałem ze sobą Olę - opowiada Marek.

Przy kolejnej planszówce znajdziemy starych "wyjadaczy" - Aleksandrę Otrembę i Kamila Rogowskiego. Jak wielu doświadczonych graczy, przygodę zaczęli jako dzieci, by potem spróbować swoich sił z grami dla dorosłych. - To jest już nałóg - śmieje się Kamil. - Nasza najdłuższa gra trwała 12 godzin.

Aleksandra lubi wojenną grę "World of Warcraft". To nie tylko rozgrywka na planszy, to także setki artefaktów i figurek żołnierzy. Zabawa przypomina trochę malowanie modeli samolotów - każdą figurkę można ręcznie pomalować specjalnymi farbami. Aleksandra prezentuje jedną ze swoich figurek. - Ozdobienie jej zajęło mi dwie godziny - opowiada. Dzisiaj próbują grę idealną na imprezy: "Targ rybny". Ryby kupuje się na aukcji - kto pierwszy, ten lepszy. Im więcej ryb uzbieramy, tym drożej będziemy mogli je sprzedać.

Większość osób o poniedziałkowych spotkaniach dowiedziało się od znajomych.

- W ciągu jednego wieczoru przetestowaliśmy trzy gry - mówi Agnieszka Hołownia, która wraz ze znajomymi grała m.in. w "Zdobywców zamków". - To świetna okazja, by poznać nowe gry, których nie mamy w domu.

Zabawa dla całej rodziny

Rafał Wysiński, współwłaściciel Planszóweczki i jeden z pomysłodawców spotkań, twierdzi, że sesje w Miodosytni to pomysł na promocję gier planszowych.
- Wcześniej spotykaliśmy się w hali Tęcza. Wspólne granie cieszyło się tak wielką popularnością, że zdecydowaliśmy się przenieść bliżej centrum - opowiada.

Rafał grami zajmuje się od małego. Wraz z przyjaciółmi ze swojego hobby postanowił zrobić biznes. Stąd najpierw wypożyczalnia, a potem sklep z grami planszowymi.

- Nie chodzi nam tylko o pieniądze, chcemy przede wszystkim promować granie - mówi Rafał.

Od początku nie narzekali na brak zainteresowania. Gry planszowe w Polsce przeżywają rozkwit, sięga po nie coraz więcej osób. Sklep Rafała odwiedzają ludzie w każdym wieku: od dzieci po osoby starsze. Całe rodziny wciągają się w planszowy szał. Najmłodszy gracz może mieć nawet pół roku. Jak zapewnia Rafał, jest to rozrywka przystępna cenowo: najtańsza gra kosztuje 50 zł. Za najdroższe zapłacimy ok. 300 zł. Nie licząc gier bitewnych, gdzie rozbudowa kolekcji figurek może pochłonąć nawet tysiące złotych - w zależności od zaangażowania gracza. Do wielu zestawów podstawowych można dokupić dodatki rozbudowujące możliwości grania. Jedna partia większości gier trwa od 30 minut do 2 godzin.

- Zdarzyło nam się grać przez 4 dni i trzy noce - śmieje się Rafał. - W ramach eksperymentu postanowiliśmy przejść "Magię i Miecz" od początku do końca, wraz ze wszystkimi dodatkami.

Gry dzielą się na kilka rodzajów. Mamy rozgrywki rodzinne, o w miarę prostych zasadach, do których zasiąść mogą gracze w każdym wieku; ekonomiczne, gdzie gracz musi wykazać się zdolnościami biznesowymi; imprezowe - lekkie gry dla grupy znajomych; kooperacyjne - wymagające współpracy całego zespołu; przygodowe, gdzie gracze wcielają się w różne postacie, a także łamigłówki logiczne i gry dla dzieci. Do tego dochodzą gry karciane. Świat planszówek ma własnych ekspertów, turnieje oraz nagrody. Gracze mają swoje konwenty, takie jak wrocławska Gratislavia. W tym roku przybyło na nią ok. 900 osób. Największym potentatem na rynku producentów gier są Niemcy, ale i Polacy nie mają powodów do wstydu. Nasza gra "K2", w której gracz wciela się w himalaistów wspinających się na słynny szczyt, została nominowana do Spiel des Jahres - odpowiednika Oscarów w świecie planszówek. Polska gra "Neuroshima hex" jest bardzo popularna w USA.

Lepsze niż kino

Fani przekonują, że gry to lepsza rozrywka niż kino czy internet. - Zamiast zwykłego siedzenia w domu, można spotkać się ze znajomymi lub rodziną i wspólnie się bawić - opowiada Antonina Grosman, która w planszówki gra ze swoim chłopakiem. - Ta zabawa to okazja do spędzenia wspólnie czasu.

- Świat gier jest ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie - przekonuje Rafał. - Kto raz spróbuje, nie będzie mógł już przestać.

Komórka brudniejsza od deski klozetowej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie