Dolny Śląsk. Trzech uczestników obozu WKS-u jest zakażonych

MK
Zakażonych koronawirusem jest trzech uczestników obozu sportowego koszykarskiego Śląska, który odbywał się w ośrodku sportu i rekreacji w Twardogórze.

Po podejrzeniu koronawirusa koszykarski WKS Śląsk zdecydował zakończyć obóz sportowy dla chłopców w wieku do 15 lat. Trener zalecił wykonanie badań na własną rękę. Okazało się, że 3 uczestników obozu jest zakażonych.

Przypomnijmy, że obóz zakończył się, gdy u części uczestniczących w nim chłopców pojawiły się objawy COVID-19. Oleśnicki sanepid wskazał kierownictwu ośrodka, że kiedy 10 chłopców opuści ośrodek, należy zdezynfekować pomieszczenia, w których mieszkali. Sanepid pisał, że o sprawie powiadomi lokalne sanepidy według miejsc zamieszkania uczestników obozu. Klub WKS zdecydował, że cała 16 uczestników zakończy obóz kilka dni wcześniej i nakazał rodzicom pilne odebranie swoich dzieci. Rodzice kilkunastolatków zostali zapewnieni, że klub zwróci im część kosztów obozu.

Zdaniem rodziców klub odesłał dzieci do domów, żeby odsunąć od siebie odpowiedzialność za ewentualne dalsze zakażenia oraz uniknąć kosztów testów na obecność koronawirusa. Kiedy w ubiegłym tygodniu sprawa ujrzała światło dzienne, kierownik sekcji koszykówki WKS Śląsk przekonywał, że badania dwójki chłopców dały wynik negatywny. Jednak kilka godzin wcześniej trener, który był na obozie, rozesłał do rodziców smsa. Informował w nim, że wprawdzie dwóch chłopców ma wyniki negatywne, ale w tej samej wiadomości pisał, iż dwóch innych ma potwierdzonego koronawirusa. Chwilę później donosił o trzecim zakażonym chłopcu i prosił rodziców o wykonywanie badań we własnym zakresie. Wielu z nich ma pretensje do klubu, że kiedy trzeba wykazać się odpowiedzialnością, ten umywa ręce, zostawiając ich samych z problemem.

Część rodziców zdecydowała się zapłacić po około 500 zł za wykonanie testów. Z troski o własne dzieci, a niektórzy także dlatego, że tego wymaga ich sytuacja zawodowa. Podkreślają, że na zainteresowanie sanepidu nie mają co liczyć.

- Wiemy, że cześć rodziców wykonała badania we własnym zakresie, jednak nie wszyscy, badań nie wykonał również trener - nie widział potrzeby. Sanepid chyba zapomniał o tej sprawie, bo nie kontaktował się z żadnym z rodziców dzieci, które znamy. Jest to sytuacja skandaliczna – grzmią rodzice jednego z uczestników obozu.

Rzeczniczka wojewódzkiego sanepidu Magdalena Odrowąż-Mieszkowska przekonuje, że rodzice nie powinni panikować. Zaznacza, że nie ma potrzeby wykonywać testów w prywatnych laboratoriach, bo sanepidy dotrą do tych, którzy powinni mieć zrobione testy. Dotyczy to także obowiązku kwarantanny: zdaniem Odrowąż-Mieszkowskiej lokalne stacje sanitarno-epidemiologiczne podczas rozpracowywania kontaktów osób podejrzanych o zakażenie podejmują decyzję o nakazie kwarantanny.

Od zakończenia obozu mija 11 dni. Potwierdzone zakażenie koronawirusem ma trzech uczestników, w tym dwóch chłopców, którzy na obóz przyjechali z województwa mazowieckiego. W stosunku do pozostałych nie została podjęta decyzja o kwarantannie, a klub przestał informować rodziców o dalszym rozwoju sytuacji.

Trener, w tym czasie, kiedy sprawą zainteresował się reporter portalu GazetaWroclawska.pl, zaprzestał w ogóle informowania rodziców o sytuacji.

Bodnar nie może pełnić funkcji RPO

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie