Dlaczego brutalny gwałciciel zniknął z "listy pedofilów i gwałcicieli"? Przeczytaj!

mar
Do zbrodni doszło latem 2008 roku w lesie koło wsi Miodary pod Oleśnicą. Kobieta była bita, zastraszana i gwałcona przez czterech mężczyzn. Wszyscy zostali skazani za udział w gwałcie zbiorowym ze szczególnym okrucieństwem...

Czterech mężczyzn brutalnie zgwałciło kobietę w wiosce koło Oleśnicy. Wszyscy zostali skazani na kary od 7 do 10 lat więzienia. Na ministerialnej „liście pedofilów i gwałcicieli” jest tylko trzech. Brakuje tego, który usłyszał najsurowszy wyrok – 10 lat więzienia. Dlaczego?

Mężczyzna zwrócił się do wrocławskiego Sądu Okręgowego, by go z listy wykreślić. I sąd zgodził się uznając, że w ogóle nie powinien się na niej znaleźć. Niedawno Sąd Najwyższy zmienił tę decyzję. Nakazał wpisanie Krzysztofa B. - człowieka z dziesięcioletnim wyrokiem - na „Listę Sprawców Przestępstw na tle Seksualnym”.

Procedura wpisywania Krzysztofa B. jeszcze trwa. Ciągle więc w internecie jest trzech, a nie czterech gwałcicieli. Do zbrodni doszło latem 2008 roku w lesie koło wsi Miodary pod Oleśnicą. Kobieta była bita, zastraszana i gwałcona przez czterech mężczyzn. Wszyscy zostali skazani za udział w gwałcie zbiorowym ze szczególnym okrucieństwem.

W październiku 2017 roku weszła w życie ustawa, wprowadzająca listę sprawców seksualnych przestępstw. Składa się z dwóch części. Pierwsza niejawna. Mają do niej dostęp prokuratury, sądy, policja i inne służby a także m.in. pracodawcy, którzy zatrudniają osoby do pracy „związanej z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi”.

Druga – ogólnodostępna. Wpisuje się na nią skazanych przed październikiem 2017 jeśli odpowiadali za najpoważniejsze seksualne zbrodnie - gwałty na nieletnich mających mniej niż 15 lat, gwałty zbiorowe albo dokonane „ze szczególnym okrucieństwem”.

Prawo dawało możliwość każdemu skazanemu przed październikiem 2017, by zwrócił się do sądu o wykreślenie go z listy. Jednak Sejm tak przygotował przepisy, żeby nie dało się łatwo z rejestru zniknąć. Sąd mógł wykreślić osobę tylko uzasadniając to dobrem pokrzywdzonego dziecka.

Ale wrocławski Sąd Okręgowy po swojemu zinterpretował przepisy. I usuwał każdego, kto się zgłosił, jeśli był skazany przed październikiem 2017. Uznając, że osoby skazane przed wejściem w życie przepisów o „Liście” nie mogą być wpisywani. Bo prawo nie działa wstecz. Z czwórki gwałcicieli z lasu koło Miodar zgłosił się najwyraźniej tylko jeden. I jego jednego wykreślono. A czemu nie innych? Bo sąd nie mógł wykreślać „z urzędu” kogo chce. Mógł tylko działać na wniosek zainteresowanego.

Decyzję Sądu Okręgowego, utrzymaną przez Sąd Apelacyjny zaskarżył Prokurator Generalny. I Sąd Najwyższy ocenił, że „wrocławskie” uzasadnienie wykreślania z listy gwałcicieli jest błędne. I, że należy na niej umieszczać również tych, skazanych przed październikiem 2017.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Materiał oryginalny: Dlaczego brutalny gwałciciel zniknął z "listy pedofilów i gwałcicieli"? Przeczytaj! - Wrocław Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie