Czy to koniec pracy na czarno? W styczniu wchodzą nowe przepisy. Nieuczciwi pracodawcy mogą mieć duże problemy

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
123rf
Udostępnij:
Rządzący zamierzają ukrócić pracę na czarno. Od nowego roku będą obowiązywać nowe przepisy, które mają zachęcić pracowników do zgłaszania nieprawidłowości. Resort finansów przewiduje, że dzięki zmianom odzyska 6 mld zł. Ale niektórzy eksperci do regulacji podchodzą bez entuzjazmu. Twierdzą, że praca na czarno wielu pracownikom po prostu się opłaca.

Od stycznia wyłącznie pracodawca będzie musiał zapłacić podatki i składki, jeśli zostanie potwierdzone, że zatrudnia na czarno. Obecnie, konsekwencje grożą pracodawcy, ale i pracownikowi.

Duże konsekwencje dla pracodawców zatrudniających na czarno

„Dziś jest tak, że jeśli pracownik zgłosi, że dostaje wynagrodzenie na czarno czy częściowo na czarno, to wówczas musi zapłacić podatek z odsetkami za czas nielegalnego zatrudnienia, podlega także odpowiedzialności karnej. Chcielibyśmy, aby od stycznia to się zmieniło i żeby z pracownika zostały zdjęte koszty ujawnienia takich praktyk” - tłumaczył na konferencji prasowej wiceminister finansów Jacek Sarnowski.

Pracodawca będzie musiał uregulować nieodprowadzony PIT wraz z odsetkami. Zapłaci również dodatkową sankcję w postaci podatku od minimalnego wynagrodzeniu za każdy miesiąc, w którym zatrudniał pracownika na czarno. Pracodawcy mają teraz ostatni moment na zalegalizowanie umów i skończeniem z procederem. Jeśli to zrobią, i nie została wobec nich wszczęta kontrola, to nie zapłacą zaległego podatku z odsetkami za 2021 i lata wcześniejsze.

Eksperci ekonomiczni generalnie chwalą zmiany, bo praca w szarej strefie jest dużym problemem. Z tegorocznego raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego dowiadujemy się, że 1,4 mln pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, pobiera część wynagrodzenia „pod stołem”. Pracownicy, którzy mają etaty, poza ewidencją zarobili 34 mld zł w ujęciu rocznym, a budżet państwa stracił na procederze 17,3 mld zł. Okazuje się, że pracujący na czarno otrzymują średnio 1 971 zł miesięcznie. Problem dotyczy przede wszystkim tych osób, które - według umowy - zarabiają minimalną pensję, czyli 2,8 tys. zł brutto.

– Płacenie pod stołem występujące w Polsce w ogromnej skali i ma poważne konsekwencje gospodarcze – twierdzi Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego. - Zaburza konkurencję na rynku, sprawiając, że uczciwe przedsiębiorstwa mają gorszą pozycję niż firmy stosujące nieuczciwe praktyki. Z punktu widzenia pracowników, płacenie „pod stołem” zmniejsza ich bezpieczeństwo socjalne. Od nieoficjalnej części wynagrodzenia nie są bowiem odprowadzane składki. W rezultacie zaniżone są niektóre świadczenia oraz przyszłe emerytury pracowników. Zmiany w prawie są więc konieczne – uważa Jakub Sawulski.

Niektórzy eksperci mają jednak wątpliwości, czy nowe przepisy znacząco zmniejszą pracę na czarno.

- Problem w tym, że duża część zatrudnionych na czarno to akceptuje. Myślę tu np. o alimenciarzach czy innych dłużnikach, którzy wolą dostać pieniądze, lub ich część, poza ewidencją. W ten sposób unikają zajęć komorniczych. Trudno spodziewać się, że te osoby będą zgłaszać proceder. Nie mam jednak wątpliwości, że lepsze są takie przepisy niż żadne – mówi Tomasz Żurowski, radca prawny, specjalista od problematyki pracowniczej.

Ekspertka Konfederacji Lewiatan dr Monika Fedorczuk na przepisy patrzy jeszcze inaczej. Według niej, te regulacje oznaczają uznanie, że tylko pracodawca korzysta na pracy na czarno.

- W sytuacji, gdy dwie strony umawiają się na pracę na czarno, to dlaczego - gdy jedna strona to ujawnia - konsekwencje ma ponosić tylko jedna strona? Na tym rozwiązaniu zyskuje pracownik, który nie dość, że pracując na czarno nie był obciążony składkami, to jeszcze po zgłoszeniu procederu służbom, pracodawca za niego zapłaci składki – wskazuje dr Monika Fedorczuk, ekspertka ds. rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

Autorzy przepisów wyjaśniają, że pracownik jest słabszą stroną stosunku pracy i jednak wymaga ochrony. „Pracownicy nie mają silnej pozycji negocjacyjnej wobec pracodawcy. W efekcie mogą być zmuszeni do akceptacji ofert sprzecznych z prawem” - czytamy w uzasadnieniu przepisów.

Będzie więcej kontroli

W związku ze zmianą prawa, Państwowa Inspekcja Pracy zapowiada od nowego roku wzmożone kontrole. A dodajmy, że tylko w ubiegłym roku inspekcja przeprowadziła ponad 54 tys. kontroli, z których 11,5 tys. dotyczyło legalności zatrudnienia. Prawie połowa z nich skończyła się stwierdzeniem nieprawidłowości.

Nowe przepisy są częścią rządowego programu Polski Ład, który został podpisany przez prezydenta. Przepisy dotyczące pracy na czarno wejdą w życie 1 stycznia 2022 r. Resort finansów przewiduje, że dzięki nowej regulacji w przyszłym roku uda się odzyskać około 6 mld zł.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Środki z KPO obniżą inflację - komentarz

Wideo

Materiał oryginalny: Czy to koniec pracy na czarno? W styczniu wchodzą nowe przepisy. Nieuczciwi pracodawcy mogą mieć duże problemy - Katowice Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie