Andrzej Jagodziński: Nie mam żadnych kompleksów

Justyna KościelnaZaktualizowano 
Rozmowa z Andrzejem Jagodzińskim, który otrzymał tegoroczną nagrodę Angelus za przekład książki "Przypadki inżyniera ludzkich dusz".

Gratuluję! Drugi plan wreszcie został nagrodzony.

Bardzo się cieszę z tego wyróżnienia i nie chodzi tu o pieniądze. My, tłumacze rzeczywiście nie jesteśmy za bardzo rozpieszczani nagrodami, a przecież trudno nie zauważyć naszej roli. Książkę można bardzo łatwo zohydzić.

Na właśnie - odpowiedzialność wielka, wdzięczność czytelników mała.

Tak, ale nigdy nie zwątpiłem w ten zawód. Oczywiście - pełnimy rolę służebną, ale tyle lat siedzę w branży, że nie mam z tego powodu żadnych kompleksów. Nie jest to prosta praca - ktoś, kto zna bardzo dobrze język, niekoniecznie się w niej odnajdzie.

Pamięta Pan swój pierwszy przetłumaczony tekst?

Doskonale. To było parę opowiadań słowackiego pisarza Dušana Mitany. Przeczytałem je i bardzo mi się podobały, więc je przełożyłem i z ulicy, bez żadnych rekomendacji, zaniosłem do redakcji "Literatury na świecie". Przyjął mnie wielki człowiek, Józef Waczków, który powiedział "a, dobra, pan zostawi, popatrzymy". Niedługo później skontaktował się ze mną i mówi: "Fajne te przekłady, pewnie jedno wydrukujemy, ale wie pan, mamy zasadę, że jeszcze czytają koledzy i to oni decydują". Za kilka dni znów telefon: "Wie pan, koledzy mówią że i dwa możemy dać, ale ostateczna decyzja należy do szefa.". A na koniec: "OK, szef mówi, że drukujemy trzy". Miałem wtedy 25 lat i byłem świeżym absolwentem slawistyki.

Jak Pan trafił na studia?

Przypadkiem. Chciałem po prostu studiować jakąś filologię - anglistyki się bałem, a polonistyki nie chciałem, bo językiem ojczystym władałem w miarę dobrze i uznałem, że nie ma potrzeby dalej go studiować.
Kiedy podejmowałem decyzję, byłem świeżo po lekturze świetnych książek, m.in. Škvoreckiego, Hrabala, Kundery i pod wrażeniem kina czeskiego, chociaż wielkie znaczenie miała w tamtym czasie dla mnie również kultura jugosłowiańska z jej czarnymi, wspaniałymi filmami. Gdyby był więc nabór na taką filologię, pewnie bym się długo zastanawiał... Ale nie było.

Kiedy po raz pierwszy wpadły Panu w ręce "Przypadki inżyniera ludzkich dusz"?
Zacząłem je tłumaczyć ponad 20 lat temu, pod koniec lat osiemdziesiątych. Zachwyciłem się tą prozą i przełożyłem ok. 250 stron. Fragmenty ukazały się w drugim obiegu. Ale potem, po 1989 roku, sytuacja się zmieniła - pojawiło się dużo możliwości, zostałem dziennikarzem i niestety, nie miałem czasu na dalszą pracę nad książką. Z wyrzutami sumienia odłożyłem ją na półkę. Do tłumaczenia powróciłem w 2007 roku.

Ile Panu zajęło?

Ponad rok. Przez ostatnie miesiące pracowałem w zasadzie od rana do... rana. "Przypadki inżyniera ludzkich dusz" to niewątpliwie najtrudniejsza rzecz, jaką przekładałem. Wielowątkowa, pełna bohaterów, z których każdy posługuje się innym językiem, wymagała innego podejścia. Po raz pierwszy więc nie tłumaczyłem strony po stronie, ale rozłożyłem książkę na poszczególne wątki, a następnie złożyłem, zgodnie z instrukcją autora. Zresztą sam Škvorecki tak właśnie "Przypadki" pisał. Stworzył kilkanaście historii, pociął je, rozłożył na dywanie i - niczym reżyser filmowy - montował w całość.

Autor miał wpływ na ostateczny kształt Pana przekładu?

Nie, ale parę razy prosiłem go o sugestię albo pytałem, co myślał, tworząc daną opowieść.

Pan Josef wie już o nagrodzie?

Zadzwoniłem do niego zaraz po uroczystości, akurat był na spacerze. Ogromnie się ucieszył i wzruszył. Niestety, niedawno ciężko chorował i nie mógł przyjechać, ale prosił, żebym przekazał, że kiedy tylko będzie w stanie odbyć lot transatlantycki, na pewno odwiedzi rodzinny Náchod i przy okazji Wrocław.

polecane: Flesz: Historyczny sukces Polki. Mamy Nagrodę Nobla!

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3