5 grzechów głównych wrocławskich uczelni

Mariusz Kruczek
Mariusz Kruczek
Politechnika, Uniwersytet Wrocławski, szkoły prywatne... pod lupą.

Studenci oceniają swoje uczelnie. Co im przeszkadza na studiach we Wrocławiu?

1 października to okazja do refleksji nad kondycją uczelni wyższych. Studenci z Wrocławia dzielą się z nami opiniami na temat swoich szkół. Co im się nie podoba? Co można by zmienić na uczelniach? Zapraszamy do dyskusji. W najbliższych dniach napiszemy też o plusach studiowania we Wrocławiu oraz zapytamy o zdanie profesorów.

Pięć grzechów głównych

I Spadek poziomu nauczania

Humanistyczne i społeczne kierunki studiów postawiły na ilość, cierpi na tym jakość nauki - podkreślają studenci.

- Na zajęcia studenci przychodzą nieprzygotowani, ich obecność ogranicza się do wegetacji - uważa Ania Różycka z filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. - Na pierwszym roku przygotowywałam się do zajęć, robiłam notatki, ale później stałam się kozłem ofiarnym. Prowadzący wiedzieli, że tylko ja się przygotowuję, wymagali ode mnie wiedzy, a reszcie odpuszczali - wyznaje.

Według studentów, z którymi rozmawialiśmy, na uczelniach we Wrocławiu notorycznie zdarzają się plagiaty prac naukowych, kupowanie prac dyplomowych oraz referatów. W internecie nie brakuje ogłoszeń o "pogotowiu studenckim", czyli ofert od osób, które za pieniądze napiszą za kogoś pracę dyplomową, co również wpływa na spadek poziomu nauczania. Student może wykupić sobie zaliczenie. Żacy z Wrocławia zwracają też uwagę, że często wykorzystuje się w pracach cudzy dorobek intelektualny. Jako wadę wymieniają również publikowanie zbyt dużej ilości opracowań naukowych, często dublujących się, w myśl zasady "publikuj albo giń".

- Na uczelni często organizowane są konferencje, na które nikt nie przychodzi - mówi Kasia z pedagogiki. - Bo są po prostu nudne. Wtedy rozpoczyna się łapanka studentów, którzy zmuszeni są do siedzenia w sali i słuchania wypowiedzi kółka wzajemnej adoracji - ocenia.

Spadek poziomu nauczania widać w ogólnoświatowym rankingu uczelni wyższych Academic Rnking of World Universities, przygotowywanym przez zespół prof. Nian Cai Liu z Uniwersytetu w Szanghaju. Dwie najlepsze polskie uczelnie zajęły miejsce w czwartej setce. W liczbie publikacji w rankingu szanghajskim Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński wyprzedzają znacznie uniwersytety w Pradze i Lublanie.

II Profesor - święta krowa

Profesorowie to zróżnicowana grupa. Jedni fascynują studentów swoim dorobkiem naukowym i wiedzą, inni uprzykrzają im życie.

- Jeden z profesorów wykładał na Politechnice Wrocławskiej - opowiada Przemek, "prawie" absolwent Politechniki Wrocławskiej. - Na początku zajęć powiedział nam, że tego przedmiotu się nie zdaje. Słowa dotrzymał. Na całym roku, czyli na 50 studentów, jedna osoba zaliczyła. Ja już pracuję w zawodzie, a nadal nie mam zaliczonego przedmiotu u profesora i nie mogę skończyć studiów. Pytanie jest takie, jeżeli corocznie nie zdaje tylko jedna osoba, to problem jest ze studentami czy z profesorem. Byliśmy z tą sprawą w dziekanacie i usłyszeliśmy: "Profesorowi zostało niewiele lat do emerytury, odpuście mu" - dodaje.

Niektórzy profesorowie zapracowali swoim długim stażem pracy na prawdziwą legendę. Studenci zwracają uwagę na problem egzaminów ustnych, w których praktycznie nie można podważyć wyników. Ponieważ dochodzi do konfrontacji słowa ucznia i mistrza. Nikt nie da wiary słowom studenta.

- Mamy profesora, który notorycznie nas oblewa i często kwituje to słowami: "Mam wrażenie, że pani tego nie umie, tylko to wykuła" - narzeka Patrycja z Politechniki Wrocławskiej.

Problem dotyka w równym stopniu egzaminów pisemnych.

- Jeden z naszych profesorów nie pokazuje studentom prac - mówi Karol z politechniki. - Byłem kiedyś w takiej sytuacji, że spisałem wszystko od kolegi obok. Oddaliśmy pracę. Ja dostałem 5, a kolega nie zdał. W poczuciu obowiązku poszliśmy razem do profesora wyjaśnić sprawę. Nie wysłuchał nas, prac nie pokazał, a ocenę uznał za adekwatną do poziomu wiedzy - opisuje.

Uniwersytet też posiada swoje legendy.

- Ciężko pracowałam na oceny - opowiada Asia z historii na Uniwersytecie Wrocławskim. - Mamy profesora, którego nazwiska wolę nie wymieniać, bo jeszcze studiuję. Miałam same oceny bardzo dobre. Przykładam się do nauki, a historia to moja pasja. Nie zdałam egzaminu z XX wieku u profesora, ponieważ - jak powiedział - "Jak ktoś nie ma dwa w indeksie, to nie student". Pomógł mi osiągnąć status studenta - dodaje.

Studenci zwracają uwagę też na inny problem - powszechny feudalizm w strukturze pracowników naukowych. Zjawisko to obecne jest w publikacjach i patentach, w których profesor-kierownik zakładu mianuje się współautorem bądź redaktorem pracy swoich podwładnych. Wiąże się to z innym problemem dręczącym polską naukę, dotyczącą zatrudniania własnych doktorantów. Według badań Ernst & Young, 80% doktorantów pracuje pod skrzydłami swojego promotora. Na uczelniach pozostaje 30 proc. profesorów w wieku emerytalnym, aż 46 proc. w instytutach badawczych PAN. Aż 66 proc. profesorów jest zatrudnionych w wielu miejscach.

III Dziekanaty

To twór z poprzedniej epoki. Czas dawno się tam zatrzymał. Panie z dziekanatu często zapominają, że gdyby nie studenci, to nie miałyby pracy.

- Na pierwszym roku przychodzę z pytaniem o drugi kierunek - opowiada Karol z politechniki. - Pani z dziekanatu na każde moje pytanie odpowiada: "Wszystko jest w internecie". Ale to i tak nic. Na trzecim roku chciałem zapłacić za kurs poprawkowy. Zrobiłem przelew i wydrukowałem potwierdzenie. Pani nie chciała mi go uznać, bo potwierdzenie nie było na druczku pobranym z dziekanatu - dodaje.

W budynku dziekanatu panują zasady określone przez pracowników.

- Kiedy przychodzę do dziekanatu, jestem zestresowana - mówi Kasia z pedagogiki. - Z kanonicznych tekstów przypominam sobie: "Proszę nie rozmawiać w dziekanacie!", "Proszę się odsunąć, bo tu jest duszno!". Do tego można się przyzwyczaić. Jednak nie znoszę, jak panie jedzą nad naszymi dokumentami. Widziałam już czekoladki, ciasteczka, a nawet wędzone udko, które pani jadła nad moim indeksem. Kiedy zwróciłam jej uwagę, powiedziała, żebym "nie była bezczelna" - opowiada.

Normą jest przechowywanie indeksów na ogólnodostępnych półkach. Każdy może wejść i dokument zabrać. Studenci narzekają, że otrzymanie pisma często wiąże się z nie lada przeżyciami.

IV Opłaty

Nowi studenci szybko się przekonują, że nie ma nic za darmo.

- Studia są jedynie z pozoru bezpłatne - mówi Kasia z pedagogiki. - Na każdym kroku jakieś opłaty. Za rekrutację 80 złotych, za indeks 9 złotych, za legitymację 20 złotych, za kartę biblioteczną 20 złotych, dyplom 60 złotych... - wylicza.

Pojawia się również po raz wtóry problem masowości studiów. Studentów jest coraz więcej, natomiast publikacji w bibliotekach nie przybywa.

- Często zdarza się, że w bibliotece są trze egzemplarze podręcznika, z którego ma się przygotować do egzaminu cały rok - mówi Karol.

W takiej sytuacji studenci skazani są na kserowanie materiałów.

W Polsce rozbudowany jest ogromny sektor niepubliczny, który według Ernst&Young wynosi 58%. Studenci utrzymują uczelnie prywatne, jednak nie otrzymują informacji, jak wykorzystywane jest ich czesne.

- Studiuję zaocznie socjologię - mówi Krzysztof Grabowski. - Płacę niemałe pieniądze i nikt mnie nie informuje, na co są one przeznaczane - dodaje.

- U nas śmieją się, że politechnika robi remonty za pieniądze z kursów poprawkowych - mówi Karol.

V Bezrobocie**po studiach**

Problemem pozostaje również przyszłość absolwentów, którzy nie mogą znaleźć pracy po skończeniu studiów. Wiąże się z tym brak współpracy uczelni z prywatnymi przedsiębiorcami (patrz:

Szkoły wyższe to fabryki bezrobotnych?

).

A co wy sądzicie o studiowaniu we Wrocławiu? Co wam przeszkadza na uczelni? Zapraszamy do komentowania.


Czytaj też:**

Zmień swoje drogowe miasto
American Film Festival [program]
Ale obciach! Czego wstydzi się Wrocław
Festiwal Nowobrzmienia 2010: program, bilety

**Opublikuj materiał i wygraj nawet 500 zł!

**

Dyplom zawodowy robi różnicę: lepszy start na rynku pracy.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3