Poważny wirtuoz niepoważnego instrumentu Świat instrumentów muzycznych dzieli się na "poważny" i "niepoważny". Te poważne mają wstęp na filharmoniczne estrady, te niepoważne uznawane są za plebejskie, służące li tylko ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Poważny wirtuoz niepoważnego instrumentu

Świat instrumentów muzycznych dzieli się na "poważny" i "niepoważny". Te poważne mają wstęp na filharmoniczne estrady, te niepoważne uznawane są za plebejskie, służące li tylko rozrywce prostego ludu. I tylko od czasu do czasu objawia się dziwny wirtuoz, który tylnymi drzwiami wprowadza na salony jakąś fletnię Pana lub inne dziwactwo.


Przez całe pokolenia harmonijka ustna, zwana organkami, była najbardziej charakterystycznym elementem śląskiego małego muzykowania. Wystarczyło usiąść przy urodzinowym stole albo w szynku przy kuflu piwa i zaraz znalazł się ktoś, kto z kieszeni wyciągał instrument i świat przechodził do innego wymiaru. Przy ognisku w armii Kajzera Wilhelma siadali Ślązacy i z zakamarków sukiennego płaszcza koloru feldgrau dobywali swoją małą orkiestrę, relaksując kompanów przed nowym atakiem żabojadów. Dziś harmonijka pozostała już tylko atrybutem tutejszych bluesmanów (patrz: Skrzek Jan), którzy straszliwie smędzą na niej swoje muzyczne rozważania o sztajgrach i hołdach. I tylko Z. jak ostatni Mohikanin od dziesięcioleci uprawia staromodną i elegancką muzykę na trio harmonijek ustnych, jakiej ostatni raz słuchano w kosmopolitycznym Berlinie lat 30. lub w starych filmach rewiowych z tego okresu. Na co dzień przekłada papierki w Urzędzie Górniczym, by od święta wrzucić smoking, stawać na estradzie i przenosić nas w świat klasyków wiedeńskich lub zgoła wielkich mistrzów symfonii, opery i musicalu - dmuchając w niepozorny, ściskany w dłoniach instrumencik.
∨ Czytaj dalej

Z harmonijek jego zespołu "Con brio" wypływają fantastyczne światy muzyki wielkiej i małej, popularnej i nieznanej - ale zawsze porywającej. Zygmunta Z. i jego kompanów należałoby zakonserwować i zamrozić dla przyszłych pokoleń lub przynajmniej zeskanować i rozłożyć na bity, z których za sto i więcej lat można będzie poskładać ten okruch harmonijkowej fantazji, którą nieopatrznie już dawno spisaliśmy na straty.

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!