Piąty mecz w lidze Zagłębia Lubin i piąta porażka Piąty mecz w lidze Zagłębia Lubin i piąta porażka

Piąty mecz w lidze Zagłębia Lubin i piąta porażka. Przed Smudą dwa tygodnie przerwy reprezentacyjnej na poprawę bilansu (© Fot. Piotr Krzyżanowski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Jeśli Franciszek Smuda czyni cuda, to czas najwyższy

"Sto lat, sto lat niech żyje nam" - usłyszał zapewne w szatni Marcin Broniszewski, asystent Andrzeja Lesiaka, który warunkowo prowadził wczoraj zespół Zagłębia Lubin. Miał wczoraj 29. urodziny. Prezentu jednak nie dostał. Na Dialog Arenie miedziowi przegrali 0:2 z Arką Gdynia. Od 1 września na fotelu szkoleniowca zasiądzie za 90 000 zł miesięcznie bodaj najlepszy trener w tym kraju, czyli Franciszek Smuda.

Dla miedziowych była to piąta porażka z rzędu w lidze, a szósta, gdy weźmie się pod uwagę pucharową kompromitację (1:3) z Piastem Kobylin. Jeśli ktoś w tym kraju jeszcze nie wie, co to takiego ten Kobylin, to spieszymy wyjaśnić, że to niewielka wioseczka w Wielkopolsce. Zgoła trzy tysiące mieszkańców tam egzystuje.
Spotkanie miało być ukoronowaniem trzydziestoletniej przyjaźni między kibicami obu klubów. I trzeba przyznać, że jeśli o fanów chodzi, to ekstraklasowy poziom osiągnęli już dawno. O piłkarzach najlepiej nie mówić zbyt wiele. Chyba że ktoś lubi kopać leżącego.

Ci, którzy jednak skusili się, by obejrzeć mecz dwóch najsłabszych drużyn ekstraklasy, co chwila musieli zakrywać usta. Jak się ziewa, trzeba to robić kulturalnie. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie piłkarze zaciekawili fanów jedynie dwiema akcjami. W 25 minucie lewą flanką pociągnął Fernando Dinis, mocno dośrodkował w pole karne. Akcję na długim słupku zamykał Świerczewski, jego kąśliwy strzał wypluł przed siebie Andrzej Bledzewski, a dobitka Łukasza Hanzela przeszła po nodze obrońcy nad poprzeczką.

W 42 minucie Przemysław Trytko niczym czołg wdarł się w pole karne Zagłębia. Wszedł między Michała Stasiaka i Dariusza Jackiewicza i oddał strzał z 12 metrów. Piłka otarła się jeszcze o nogę Michała Łabędzkiego i wpadła do siatki obok bezradnego Kopyła, który zastępował między słupkami kontuzjowanego Aleksandra Ptaka. A jeśli już przy urazach jesteśmy... Ptak to wierzchołek góry lodowej. Są jeszcze Łukasz Jasiński, Sreten Sretenović, Costa, Damian Piotrowski, Wojciech Kędziora, a do podstawowych treningów wrócili dopiero Bartczakowie: Mateusz i Grzegorz. Ale nie jest to żadna okoliczność łagodząca dla piłkarzy walczących na murawie.

A na trybunach gromkie śpiewy poirytowanych fanów. "Po co dziś gracie, jak wy ambicji nie macie" bądź też "Piłkarzyki-pajacyki, ruszcie d...". A na barierkach stadionu transparent o enigmatycznej treści: "Zarząd słowa nie dotrzymał. Od pierwszego zaczynamy". Konflikt na linii kibice - zarząd przybiera więc na sile. Dojdzie do małej wojny? Tak, jeśli podstawowy czynnik klubowego porządku, czyli wyniki piłkarzy nie ulegną poprawie. Irytacja nie dziwi. Styl - żenujący, zaangażowanie w grę - przeciętne. Szansa na poprawę spora, patrz: Smuda.
Zagłębie dobił kapitalnym strzałem z wolnego Bartosz Ława. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła soczyście do siatki. Wcześniej przewinił Michał Stasiak, który nie-udolnie próbował powstrzymać szarżę Przemysława Trytki.

Czy po przyjściu Smudy Zagłębie zacznie grać o niebo lepiej? - Nie mnie oceniać zmiany w klubie. Powiem tylko, że trener Franciszek Smuda będzie musiał w czasie przerwy wykonać kawał dobrej roboty, żebyśmy w końcu zaczęli zdobywać punkty - ocenił po meczu Michał Łabędzki, nowy obrońca Zagłębia, który w czwartek przeszedł do Lubina... z Arki.
Co zrobi z kompromitującym stylem Zagłębia Smuda? Na razie wiadomo, że sympatyczny trener zechce sprowadzić do Lubina swojego byłego podopiecznego z Lecha - bramkarza Ivana Turinę. Od 1 września kontrakt w Zagłębiu otrzyma też napastnik Adam Czerkas. Na celowniku jest też syn marnotrawny Zagłębia, czyli Michał Chałbiński. Wpływ na takie decyzję ma między innymi fakt, że Smuda nie przepada za snajperem Zagłębia Ilijanem Micanskim. Swego czasu zgodził się nawet lekką ręką wytransferować Bułgara z Kolejorza do miedziowych. Okno transferowe zatrzaskuje się dzisiaj o północy.

Zagłębie Lubin - Arka Gdynia 0:2 (0:0). Bramki: Przemysław Trytko 42, Bartosz Ława 84. Sędziował: Robert Małek (Zabrze). Widzów: 8500.
Zagłębie: Kopył - Rymaniak, Stasiak, Łabędzki, Dinis - Pawłowski, Jackiewicz (72 Kolendowicz), Świerczewski, Hanzel, Caiado (62 Plizga) - Micanski.
Arka: Bledzewski - Kowalski (69 Ulanowski), Szmatiuk, Siebert, Płotka - Budziński, Mrowiec, Ława, Wachowicz (54 Lubenow) - Labukas (77 Niciński), Trytko.


Zatrzymany


Grzegorz N., aktualnie piłkarz Arki Gdynia, a wcześniej m.in. Zagłębia Lubin, Wisły Kraków czy GKS-u Katowice, został zatrzymany po meczu przez funkcjonariuszy CBA pod zarzutem uczestnictwa w aferze korupcyjnej.





Wiadomości Wrocław, Wydarzenia Wrocław

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!