Cztery kolejki za nami i Ślęza ma na koncie zero punktów. Gorzej chyba być nie mogło? Byłem pełen obaw i źle się stało, że te obawy się potwierdziły.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Cztery kolejki za nami i Ślęza ma na koncie zero punktów. Gorzej chyba być nie mogło?

Byłem pełen obaw i źle się stało, że te obawy się potwierdziły. Zespół dopiero jest tworzony i jeżeli ktoś patrzy na Ślęzę przez pryzmat poprzedniego sezonu, może być rozczarowany. Ale Ślęza to dzisiaj zupełnie inny zespół niż ten sprzed dwóch miesięcy. Robimy, co możemy, ciężko pracujemy, ale na razie liga jest dla nas za silna.

Można przez to rozumieć, że Ślęzie pozostaje walka o utrzymanie.
Dokładnie tak. Nie środek tabeli ani tym bardziej wyższe lokaty, ale walka o utrzymanie. Będziemy chcieli, aby zapewnić sobie ligowy byt jak najszybciej, ale może być też i tak, że będziemy walczyli do ostatniej kolejki. Teraz najważniejsze, aby zdobyć w końcu pierwsze punkty, bo widzę, że te porażki już trochę siadły na psychikę zawodników.

Właśnie, to młody zespół. Jak sprawić, aby się nie załamał?
Trener dzisiaj to także psycholog. Rozmawiałem z zawodnikami i pokazywałem im, że są momenty, kiedy grają naprawdę bardzo dobrze. Przykładem może być mecz z Zawiszą Bydgoszcz. Były momenty, że wcale nie odstawaliśmy od rywali. Może nie stać nas w tej chwili na pełne 90 minut walki z takim rywalem jak równy z równym, ale już na 45 minut jak najbardziej. Z czasem powinno być lepiej, ale w to muszą uwierzyć sami zawodnicy. Jeżeli spuszczą głowy, to już jesteśmy przegrani.

W takim wypadku istotny może być pierwszy punkt czy nawet punkty.
To mogłoby dać kopa zespołowi. Pierwsze zwycięstwo albo nawet punkt mogą sprawić, że chłopcy uwierzą w swoje siły. Ważne też, i nad tym pracujemy, aby w końcu zachować czyste konto w pierwszej połowie. Aby wyjść na drugą część meczu z zerową stratą i nie być zmuszonym do gonienia wyniku. To też może bardzo pomóc zespołowi.

Poza porażką z Zagłębiem Sosnowiec (0:4) pozostałe mecze Ślęza przegrywała jednym golem.
Najbardziej mi żal straconych punktów z Nielbą Wągrowiec. Mieliśmy z dziesięć, a może dwanaście sytuacji bramkowych i wykorzystaliśmy tylko jedną. Rywale mieli w tym czasie dwa stałe fragmenty gry i strzelili dwa gole. Takie mecze trzeba wygrywać. A jeżeli nie wygrywać, to jak głosi stare piłkarskie porzekadło - jak się nie da wygrać, to trzeba przynajmniej zremisować. Brakuje nam jednak pewnego wyrachowania i cwaniactwa. Ale tego wszystkiego piłkarz uczy się z wiekiem. Nam na tę chwilę tego brakuje.

Pewnym usprawiedliwieniem słabego startu może być chyba fakt, że na cztery mecze trzy Ślęza grała na wyjeździe.
Niby prawda, ale nie jest też tak, że jak gramy u siebie, to mamy za sobą pięć tysięcy kibiców i czujemy dodatkowe wsparcie. Chociaż na pewno lepiej grać u siebie, bo odpada nam męcząca podróż. Na mecze jeździmy w dniu ich rozgrywania. Do Bydgoszczy jechaliśmy sześć godzin i niemal prosto z autokaru wyszliśmy na boisko. Nie możemy jednak w ten spsób tłumaczyć naszych porażek.

Teraz Ślęza zmierzy się z Elaną Toruń, która ma niewiele lepszy start, bo zdobyła tylko punkt.
Takie mecze są trudniejsze niż na przykład z Zawiszą, gdzie nikt nam nie dawał szans, a przy odrobinie szczęścia mogliśmy zremisować. Przed takim meczem jak ten z Elaną mówimy sobie tak: z kim zdobywać punkty, jeżeli nie z Elaną. Ale z drugiej strony jest takie samo nastawienie: z kim nie wygrywać, jeżeli nie ze Ślęzą. Staną przeciwko sobie dwa zespoły, które mają podobną sytuację w tabeli, i każdy będzie się chciał poprawić. Mecz niezwykle ciężki, bo ewentualna kolejna porażka może być bardzo bolesna.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!