Jak w Nowym Orleanie To ulubione miejsce spacerów mieszkańców Sępolna i Biskupina, ale nie tylko. Pogodne weekendy przyciągają tu amatorów dwóch kółek z całego Wrocławia.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Jak w Nowym Orleanie
To ulubione miejsce spacerów mieszkańców Sępolna i Biskupina, ale nie tylko. Pogodne weekendy przyciągają tu amatorów dwóch kółek z całego Wrocławia.
W lecie z mostu można podziwiać słońce zachodzące dokładnie nad kanałem powodziowym, rzucające długie promienie na wodę

Miłośnicy miejskich spacerów najczęściej docierają do niego ścieżką biegnącą wałem od strony ulicy Mickiewicza lub bezpośrednio z Bartoszowic. Już z daleka zachwyca jego oryginalna architektura, którą podkreślają dwie charakterystyczne wieżyczki maszynowni. Swoje istnienie most i umieszczony pod nim jaz zawdzięcza budowie dwóch kanałów na przełomie XIX i XX wieku.

Most dzięki kanałom
Do ostatniego dziesięciolecia XIX wieku żegludze służyło stare koryto. Jednak przystani cały czas przybywało, a korzystanie z rzeki stawało się coraz bardziej uciążliwe. W końcu miejscy rajcy zdecydowali o budowie kanału żeglugowego.
Po wielkiej powodzi w 1903 r. oprócz dodatkowego kanału do żeglugi rozpoczęto kopanie tak zwanego kanału ulgi, który miał zapewniać ochronę miasta przed wielką wodą.
Właśnie nad ostatnim kanałem, nazywanym dziś najczęściej powodziowym, w latach 1916-1917 wybudowano most Bartoszowicki, a pod nim jaz, dzięki któremu można kontrolować ilość wody wpływającej do kanału żeglugowego i do właściwego koryta Odry.
Maciej Łagiewski w książce „Mosty Wrocławia” podkreśla, że most Bartoszowicki na pierwszy rzut oka swoimi liniami stalowych pasów i kratownic przypomina znany most drogowy przez Missisipi w Nowym Orleanie. Jednak zaraz dodaje, że amerykańskiego kolosa zbudowano w 1958 r. I raczej nie należy traktować wrocławskiego poprzednika jako wzorca jednej z najdłuższych przepraw Stanów Zjednoczonych.
Most Bartoszowicki już w zamyśle jego projektanta nie był przeznaczony do masowego ruchu. Świadczy o tym między innymi fakt, że to jedna z najwęższych wrocławskich przepraw – tylko 5,5 metra szerokości przy 100 metrach długości. Do dziś mogą z niego korzystać tylko samochody pracowników obsługi śluzy bartoszowickiej, do której prowadzi tędy droga.

Oślepione wieże
Dla piechurów i rowerzystów w 2004 r. zbudowano niewielką kładkę nad położonym w pobliżu kanałem żeglugowym, co umożliwia szybkie pokonanie obydwu przeszkód i dalszą wycieczkę w stronę Strachocina czy ścieżkami nad Odrą w kierunku Łanów.
Dziś kanał powodziowy, nad którym przerzucony jest most ze śluzą, ma zwykle na tyle niski poziom wody, że często można tu spotkać wytrwałych wędkarzy stojących na samym jego środku, po kolana w wodzie.
Jednak okoliczni mieszkańcy dobrze pamiętają 1997 r. i to, że w największej potrzebie wiekowa konstrukcja ich nie zawiodła. Po powodzi stulecia most i jaz wymagały gruntownego remontu. Podczas usuwania zniszczeń przebudowano między innymi wieże maszynowni, zastępując ich przeszklone ściany cegłą.

Czytaj także

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!