Ciekawe, co Birma na to, że gotuje dla niej sam szef zoo Ciekawe, co Birma na to, że gotuje dla niej sam szef zoo

Ciekawe, co Birma na to, że gotuje dla niej sam szef zoo (© Paweł Relikowski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

"Dyrektor Ratajszczak gotuje dla słoni". Tytuł akcji nie do końca jest precyzyjny, ponieważ w czwartek (17.06) o godz. 19 dyrektor wrocławskiego zoo będzie gotował dla ludzi, konkretnie dla wrocławian. Ale dla tych, którzy kochają słonie.

Radosław Ratajszczak zostanie szefem kuchni restauracji Masala przy ul. Kuźniczej. Pod jego kierownictwem i z jego własnych przepisów potrawy przygotowywać będzie czterech hinduskich kucharzy. Cały utarg z tej uczty przeznaczony zostanie na zakup nowych poideł dla Birmy, Rani i Toto, czyli mieszkanek wrocławskiej słoniarni.

- Czy jeździłem na słoniach? Oczywiście, ale tylko w dzieciństwie. W mojej rodzinnej miejscowości Kasoganj to była ulubiona rozrywka dzieci. Ale odkąd mieszkam we Wrocławiu, na razie się nie udało, bo dyrektor Ratajszczak mi nie pozwala - śmieje się Kartikey Johri, pomysłodawca akcji, który zapowiada, że dzisiejsze "gotowanie dla słoni" to dopiero początek jego działań na rzecz tych zwierząt. Zresztą Kartikey Johri, właściel Masali, sam ma kilkadziesiąt... słoni.

- Towarzyszą nam wszędzie: w domu, w samochodach, a w restauracji są w każdym pomieszczeniu w postaci figurek, rzeźb na stropie czy malowideł. Całe stada są nawet na ścianach w toaletach - opowiada Magda Johri, żona pochodzącego z Indii Kartikeya. Informatyk, absolwent Politechniki Wrocławskiej, który mieszka w stolicy Dolnego Śląska już od 20 lat, właśnie sprowadza z USA jeszcze jednego słonia. Ogromnego pluszaka.

- Niestety, nie zdąży dotrzeć na dziś. Ale już od soboty będzie spacerował po wrocławskim Rynku, jako atrakcja dla dzieci - dodają państwo Johri. Właściciele Masali zamówili słonia maskotkę w firmie produkującej symbole koszykarskiej NBA.

Jak tłumaczy hinduski restaurator, w jego przypadku to coś więcej niż fascynacja. Indyjskie bóstwo Ganesh - pół człowiek, pół słoń - jest bowiem nie tylko symbolem, ale właściwie gwarantem szczęścia w życiu i powodzenia w interesach. - Słonie to wielkie, a jednocześnie łagodne i przyjazne zwierzęta - mówi Kartikey Yohri.

Jak tłumaczy Ryszard Topola, Birmie, Rani i Toto - wrocławskim słonicom - od dawna należą się nowe poidła. - Kosztują około 1000 euro, ale ceny są różne: w zależności od tego, czy będą poidła samonapełniające się, samoczyszczące, gładkie czy porowate. Najkosztowniejsze są imitujące naturę, na przykład w kształcie złamanego drzewa, w którym zebrała się woda - informuje.

W zoo nie traktuje się słoni jak bóstw. - Ale faktem jest, że zwiedzający nie wyobrażają sobie ogrodu bez słoni. To jeden z symboli ogrodu - mówi Topola, którego tato, pracownik zoo z Łodzi, kolekcjonuje figurki słoni, ale wyłącznie z podniesioną trąbą - tylko takie przynoszą szczęście. - Naszym słonicom należy się wszystko, co najlepsze, bo są po przejściach, miały nieszczęśliwą młodość - mówi Ryszard Topola. - Niestety, wszystkie trzy przyszły do nas z cyrku. Najgorsze dla nich było to, że były trzymane oddzielnie, a to zwierzęta stadne i bardzo rodzinne - opowiada Topola, zapraszając wrocławian na kolację w Masali, z zapewnieniem, że dyrektor Ratajszczak wyśmienicie gotuje...

Wiadomości Wrocław, Wydarzenia Wrocław

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: