Do Wrocławia jadą przestępcy z całego regionu. By to zmienić, rodzice powinni zadbać o dzieci. Tylko przez sześć pierwszych miesięcy tego roku młodzi z Dolnego Śląska popełnili ponad 6500 przestępstw.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Do Wrocławia jadą przestępcy z całego regionu. By to zmienić, rodzice powinni zadbać o dzieci.
Tylko przez sześć pierwszych miesięcy tego roku młodzi z Dolnego Śląska popełnili ponad 6500 przestępstw. Najwięcej, ze względu na wielkość miasta, we Wrocławiu.

- Złapaliśmy ponad 3000 sprawców. Ciągle obniża się ich wiek. Nieletni najczęściej kradną i biorą udział w rozbojach. Pod wpływem narkotyków czy alkoholu rozbijają auta - wylicza Henryk Tonderys, policjant z wydziału prewencji dolnośląskiej policji.

Do poprawczaków i izb dziecka trafiają po kilka razy. Rzadko uczą się na swoich błędach.
- Bo po co? Ważne jest dziś i pieniądze, które trzeba zdobyć. Co będzie jutro, to się okaże - tłumaczy z rozbrajającą szczerością 16-letni Michał z wrocławskiego Śródmieścia. Chłopak ma wyrok w zawieszeniu za ostre pobicie.
- Nie mogę liczyć na rodzinę. Muszę radzić sobie sam. Nieraz coś się ukradnie, nieraz trzeba pohandlować na ulicy narkotykami - opowiada.
Poprawczaka ani więzienia się nie boi, bo mówi, że ma tam samych znajomych.
Co gorsze, w takie towarzystwo może trafić każdy młody człowiek.
- Nastolatków łatwo namówić na używki czy przestępstwa. Tak zwany "świeży", żeby się wkupić w towarzystwo, jest w stanie zrobić naprawdę dużo - mówi Jan Białoskórski, pedagog w podwrocławskim ośrodku dla trudnej młodzieży.

Dlatego, jak podpowiada wychowawca, organizujmy czas naszym dzieciom.
- Dzieciak po południu musi mieć co robić. Jeśli chce rapować, niech rapuje w szkole, w świetlicy, w ośrodku kultury, a nie na ulicy - tłumaczy Białoskórski. - Potrzebne są zajęcia, wyjazdy, wciągnięcie w działanie.
Ale ważna jest też reakcja na ulicy na przemoc i chuligaństwo.
- Większość zatrzymanych przestępców to efekt działania naszych patroli, a nie sygnałów od ludzi - ubolewa Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Michał Ujazdowski z sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka widzi szansę na poprawę sytuacji. Jego zdaniem, potrzebna jest jednak większa stanowczość w karaniu młodych przestępców i przeorganizowanie sposobu pracy w ośrodkach wychowawczych.
- Resocjalizcja młodych musi wyglądać inaczej, bo teraz często to tylko fikcja. Ministerstwo Sprawiedliwości musi stworzyć nowy schemat działania: zacieśnić współpracę z organizacjami pozarządowymi, które są najbliżej ulicy i ludzi - tłumaczy Ujazdowski. Zaznacza, że jego zdaniem każde duże miasto powinno mieć swoją strategię walki z patologiami, stworzoną wspólnie z ministerstwem.


Ze złej grupy można wyjść
Rafał Skrzyński, psycholog policyjny:
- Rzeczywiście, wakacje to okres, w którym nastolatkom przychodzą do głowy głupie rzeczy. Ale to niejedyny powód, dla którego popełniają przestępstwa. Inny to chęć zaimponowania rówieśnikom i brak nadzoru rodziców. Niestety, hurtowo problemu załatwić się nie da. Niezbędne jest indywidualne podejście do młodych ludzi, ale nie tylko w takiej formie, jak teraz. Psycholog i rodzice nie zawsze skutecznie wpływają na młodych. Dobrym pomysłem jest wejście w środowiska młodzieżowe i działania wśród nich, np. młodych wolontariuszy. Ze złego towarzystwa można wyjść. To - wbrew obiegowym opiniom - nie jest takie trudne.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!