Korki to skutek źle działającej sygnalizacji. Urzędnicy poprawią błędy za kilka dni. Do końca tygodnia sygnalizacja na ulicy Krakowskiej, w środę otwartej w całości dla ruchu, ma już działać bez zarzutu.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Korki to skutek źle działającej sygnalizacji. Urzędnicy poprawią błędy za kilka dni.
Do końca tygodnia sygnalizacja na ulicy Krakowskiej, w środę otwartej w całości dla ruchu, ma już działać bez zarzutu. Urzędnicy sprawdzali, które sygnalizatory wywołują korki. Teraz obliczają, jak długo powinno się palić zielone światło dla pieszych, a jak długo dla kierowców, żeby na ulicy nie tworzyły się wielkie korki.


- Wiemy, jak wygląda sytuacja. Chcemy poprawić sygnalizację. Staramy się tak zaprogramować światła, aby ruch tam odbywał się jak najpłynniej - tłumaczy Marek Szempliński z Wrocławskich Inwestycji, miejskiej spółki, która odpowiada za remont.
Problem polega na tym, że przy ul. Krakowskiej sygnalizatory świetlne zainstalowano w pięciu miejscach.
- Światła zostały źle zaprogramowane, bo zielone dla kierowców świeci za krótko. I trzeba czekać kilka cykli, aby przejechać samochodem dalej - opowiada inżynier Paweł Czarniak, kierowca z Wrocławia.
Marek Szempliński tłumaczy, że postawienie dodatkowych sygnalizatorów było niezbędne, bo przy Krakowskiej znajdują się różne instytucje, a wśród nich: kościół, szkoła podstawowa i wyższa, a także sklepy, takie jak Praktiker i panuje tam spory ruch pieszych.
Dodaje też, że nie da się zadowolić jednocześnie pieszych i kierowców. Jednak podkreśla, że kiedy ruszą tramwaje, sytuacja się zmieni. Sygnalizacja ma być gotowa w weekend, gdy na Krakowską powrócą tramwaje.

Wczoraj jednak nawet pół godziny trzeba jechać ulicą Krakowską w stronę centrum. To trzy razy dłużej niż wtedy, gdy na jezdni trwały prace. Wtedy kierowcy mieli do dyspozycji tylko po jednym pasie w jedną stronę, a teraz jadą po dwóch.
Takie kłopoty to nic nowego. Zawsze jest problem z sygnalizacją, kiedy droga jest oddawana do użytku po remoncie. Podobne kłopoty mają w Poznaniu. - Czasem przez miesiąc regulujemy światła, żeby jeździło się jak najpłynniej - opowiada Tomasz Libich z Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu.
- Wszystko dlatego, że trzeba wypracować optymalne rozwiązanie. Wcześniej nie można przewidzieć wszystkiego - kończy poznański urzędnik.
Urzędnicy proszą wrocławian, by uzbroili się w cierpliwość. Problemy z sygnalizatorami mogą się pojawiać jeszcze przez kilka dni.

To ulica samych nieszczęść
Ulica Krakowska była najgorszą jezdnią we Wrocławiu. Przypominała szwajcarski ser, bo pełno w niej było dziur.
Jezdnia nadal ma po dwa pasy ruchu. Nie ma jednak wydzielonego torowiska: tramwaje pojadą tą samą drogą, co samochody. Innym minusem jest fakt, że autobusy i tramwaje nie mają przystanków w tym samym miejscu, co utrudni pasażerom przesiadki.
Krakowska od wojny nie była remontowana ani razu. Doraźnie łatano jedynie największe dziury. Jednak w końcu tych było tyle, że łatanie nic nie dawało. Zresztą wciąż tworzyły się nowe. Przez to nie dało się normalnie jeździć: samochody psuły się na ulicy, a tramwajami tak rzucało, że ludzie bali się, że wagony wypadną z szyn.

Dlatego też kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej z utęsknieniem wyczekiwali remontu. Ten trwał blisko 1,5 roku. Dwa razy wykonawca - niemiecka firma Heilit Woerner - przekładał termin oddania ulicy: raz tłumaczył opóźnienie padającym deszczem, a drugi raz dodatkowymi pracami, które musiał wykonać (chodziło o podłączenie linii energetycznych do budowanego osiedla Angel Wings przy ul. Traugutta i hotelu Hilton przy Podwalu).

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!