Pokój - najczęściej ciasny i w mrocznej stylizacji, naszpikowany zagadkami kryjącymi się na każdym kroku. Do tego kłódki, zapadnie, szyfry i największy wróg - tykający zegar. Pokoje zagadek - escape roomy robią coraz większą furorę na całym świecie. W Polsce ich stolicą jest Wrocław - tu powstał pierwszy i tutaj też od ubiegłego roku rozgrywane są mistrzostwa Polski.

Zabawa w opuszczanie pokojów teoretycznie bez wyjścia na podstawie wskazówek i zagadek zrodziła się w 2007 r. w Japonii. Stamtąd powędrował do Hongkongu, gdzie w escape roomy zaczęli grać uczniowie na obozach.

Wrocławski pokój „Let me Out” był pierwszym w Polsce. Powstał w 2013 r. Od tego czasu pokoje zaczęły rosnąć jak grzyby po deszczu. W ciągu pięciu lat ich liczba przekroczyła tysiąc (obecnie 1067). W samym Wrocławiu miłośnicy zagadek i kryminałów mogą skorzystać z 72.

To m.in. „Tajemnica Backsville” przy pl. Solidarności. Wchodząc do pokoju przenosimy się do stanu Wisconsin i cofamy o ponad sto lat do 1912 r.Miejscowa gazeta publikuje artykuł o śmierci 19 osób w domu przy Hodges Street. Podejrzenia padają na... towarzystwa spirytystyczne. Oprócz rozwiązywania zagadek, gracze mogą poczuć lekki dreszczyk emocji, bo to pokój rodem z thrillerów.

- Pierwszy pokój zbudowaliśmy w 2015 r. Escape roomy znaliśmy jedynie z wersji on-line i też chcieliśmy przenieść tę grę do realnego świata. Wtedy jeszcze mało kto o escape roomach słyszał - wspomina Norbert Rompała z firmy Outroom. - Nie wiedzieliśmy do końca jak to zrobić, ani co z tego wyjdzie. Przede wszystkim musieliśmy odwiedzić inne escape roomy, aby dowiedzieć się, czego oczekują gracze i czym można ich zaskoczyć. Dużego pola manewru nie mieliśmy, bo we Wrocławiu działały wtedy tylko dwa - dodaje.

Gry komputerowe w „realu”. Nie tylko kłódki

Rozgrywka w pierwszych pokojach opierała się na odczytywaniu szyfrów i otwieraniu kolejnych kłódek. Dziś coraz częściej to pomieszczenia naszpikowane elektroniką, w których gracze muszą zmierzyć się z rozbudowaną fabułą, niczym w grze komputerowej lub filmie.

- Jeśli gracz widzi kłódkę, to domyśla się, że trzeba ją otworzyć. Jeśli ma przed sobą element, który po wzięciu do ręki sprawia, że w drugim końcu pokoju coś się otwiera, robi się znacznie ciekawiej. Nadal jednak można zrobić dobry pokój z użyciem wielu kłódek. Warto jednak zbudować go w oparciu o odmienny tok myślenia, bo to utrudnia zadanie - twierdzi Norbert Rompała.

Psycholog poleca, medycyna potwierdza

Escape roomy doceniają także psychologowie. Jak przyznaje Małgorzata Osowiecka, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, wizyty w escape roomach przypominają uprawianie sportów ekstremalnych, hazard, czy oglądanie horrorów, ale działają na więcej zmysłów.

- Na co dzień potrzebujemy emocji. Żyjemy w miarę bezpiecznych czasach i teoretycznie nic nam nie grozi, ale jednocześnie mamy bardzo dużo stresu na co dzień. Przez długotrwają pracę, zmiany wartości i wszechobecność mediów społecznościowych, a przez to rozluźnienie relacji międzyludzkich. Te wszystkie negatywne emocje, gniew i agresję musimy gdzieś odreagować, a wizyta w escape roomie to umożliwia i daje pozytywne emocje - podkreśla Małgorzata Osowiecka. - Pokoje zagadek są przede wszystkim bezpieczną zabawą, podczas której nic nie może nam się stać. To też szybka rozrywka, która nie wymaga wyjścia poza własną strefę komfortu i w każdej chwili, niczym w grze komputerowej, możemy ją przerwać - kontynuuje.

Nieprzypadkowo więc to Japonia, gdzie notuje się jeden z najwyższych na świecie współczynników samobójstw, jest ojczyzną escape roomów

Na korzyść pokojów zagadek względem sportów ekstremalnych wskazuje także... medycyna.

- Sporty ekstremalne, czy hazard przyczyniają się do produkowania przez nasz organizm głównie kortyzolu - hormonu stresu, którego nie chcemy odczuwać, a przeżycia w escape roomach dają nam przede wszystkim dopaminę i adrenalinę. Wzrost poziomu tych hormonów w organizmie jest dla nas po prostu przyjemny - wyjaśnia Małgorzata Osowiecka.

Wielki Brat patrzy

Jak jednak twierdzą twórcy pokojów zagadek, w ludziach zamkniętych w nich potrafią zagrać wielkie emocje, nad którym czasem trzeba zapanować.

- Musimy monitorować pomieszczenie ze względu bezpieczeństwa i graczy, i sprzętu. W escape roomie działa wyobraźnia, grają emocje, ludzie reagują inaczej niż w normalnym świecie i mogą zdarzyć się różne rzeczy - zwraca uwagę Norbert Rompała. - Jeśli ktoś był w wielu pokojach, reaguje spokojniej i mocniej skupia się na zadaniach i szukaniu wskazówek. Jeśli ktoś był dwa, trzy razy, ekscytuje się nowymi rozwiązaniami, a jak ktoś jest pierwszy raz, może poczuć się nieco przytłoczony zamknięciem w niewielkim pokoju z kilkoma osobami. Nigdy nie zdarzyło się jednak, aby ktoś wszedł, pootwierał kłódki i wyszedł bez słowa. Zawsze po wyjściu są rozmowy, dzielenie się spostrzeżeniami, czy analiza poszczególnych zagadek - dodaje.

Kto szuka ucieczki?

Zdaniem Norberta Rompały, to rozrywka dla wszystkich, niezależnie od wieku. Z łamigłówkami w zamkniętym pokoju zmagają się jednak zwłaszcza młodzi ludzie w wieku 18-35 lat.

- Zdarzają się też starsi, nawet 60-latkowie, jednak zawsze w towarzystwie młodszych. Mamy też pokój dla rodzin z dziećmi - Bogowie Egiptu o przygodowym charakterze, w którym trzeba np. otwierać sarkofagi i odczytywać hieroglify - mówi Rompała.

Escape roomy są coraz popularniejsze także podczas integracji pracowników. Wymuszają współpracę i tym samym pozwalają zacieśnić więzi

- Po rozwiązaniu zagadki jest też co wspominać, a to buduje wspólnotę, także wśród pracowników. Poza tym nie ma presji, nie trzeba się pokazać, można ubrać się na luzie. Same pozytywy, a z drugiej strony łatwiej pójść do escape roomu, niż pojechać na integracyjną wycieczkę - ocenia Małgorzata Osowiecka.

W escape roomach zdejmujemy maski

Dlaczego jednak escape roomy znalazły tak żyzną ziemię właśnie w Polsce?

Podchwyciliśmy tę rozrywkę, bo brakuje nam rozluźnienia. Pracujemy bardzo dużo i potrzebujemy wyrwać się ze szponów pracoholizmu. Jesteśmy też narodem zamkniętym i potrzebujemy impulsu, aby otworzyć się przed innymi, pokazać swoje prawdziwe „ja”. Niestety w dalszym ciągu przechodząc obok innej osoby, spuszczamy wzrok albo uciekamy nim w ekran komórki - wyjaśnia Małgorzata Osowiecka. - W escape roomie tę maskę możemy zdjąć i zyskać pewność siebie - zaznacza.

Rozrywka

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!