Na placu Solnym w średniowieczu handlowano solą i miodem Na placu Solnym w średniowieczu handlowano solą i miodem

Na placu Solnym w średniowieczu handlowano solą i miodem

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Po ulicach Uniwersyteckiej i Kiełbaśniczej w naszej serii pocztówek "Najpiękniejsze ulice i place Wrocławia" w czwartek znajdziecie Państwo w gazecie kolejną - z placem Solnym

Jest to - zaraz po Rynku - najważniejszy plac Wrocławia. Zdaniem Bronisława Zatheya, wrocławskiego przewodnika, teraz swoim wyglądem nie przypomina placu z czasów średniowiecza.
- Ma już zupełnie inny charakter niż wtedy. Teraz przez 24 godziny na dobę można tu kupić kwiaty, a w średniowieczu handlowano tam solą - opowiada przewodnik.

I to właśnie dlatego plac nazywa się "Solny". Ale kiedy handlowano na nim solą, nazywany był placem... Polskim. Dlaczego? Bo sól pochodziła z polskich kopalni w Wieliczce i Bochni. A do tego sprzedawano tam skóry i miód. Te towary również pochodziły z terytorium naszego kraju. W XV wieku na Solnym doszło do manifestacji na tle religijnym. To tam spotkali się antyreformatorzy, którym nie podobały się zmiany, które wprowadzano w Kościele katolickim.

Wtedy jednak obyło się bez ofiar śmiertelnych. Zupełnie inaczej było kilkadziesiąt lat później. Z jednego z wrocławskich kościołów skradziono wtedy hostię.
- Została przecięta nożem. Mówiono, że ktoś chciał sprawdzić, czy wypłynie z niej krew Jezusa Chrystusa - opowiada Zathey.
Kto to zrobił? Podejrzenia padły na Żydów. Dlatego 50 z nich przywleczono na pl. Solny i kazano wybierać: albo przechodzą na wiarę katolicką, albo kończą życie na stosie. Część Żydów nie chciała zdradzić swojej wiary i wybrała stos.

W XIX wieku na Solnym otwarto giełdę. Jej budynek stoi do dziś (tzw. budynek Starej Giełdy), u zbiegu pl. Solnego i ul. Gepperta.
- Dla Wrocławia posiadanie giełdy oznaczało wielki splendor. Tylko bogate miasta mogły sobie na nią pozwolić - wyjaśnia Zathey.

Podczas II wojny światowej Niemcy na pl. Solnym wykopali wielki dół. Powstał w tym miejscu schron przeciwlotniczy. Teraz został częściowo zagospodarowany na szalet publiczny. Od strony damskiego WC można zobaczyć wnętrze schronu, w którym do tej pory są niemieckie napisy.

- Z drugiej strony placu, bliżej bramy prowadzącej na ul. Szajnochy, były podobno schodki. Ludzie nawet plotkują, że tam znajduje się wejście do tajemnych tuneli, którymi można dotrzeć aż do bunkra na pl. Strzegomskim - dodaje Zathey. - Ale nie wiem, ile w tym prawdy - zastrzega.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!