Oskarżony o gwałt i morderstwo przed sądem

We wrocławskim Sądzie Okręgowym ruszył wreszcie proces Wiesława M., oskarżonego o brutalne zgwałcenie i zamordowanie we wrześniu 2008 roku 16-letniej gimnazjalistki.

We wrocławskim Sądzie Okręgowym ruszył wreszcie proces Wiesława M., oskarżonego o brutalne zgwałcenie i zamordowanie we wrześniu 2008 roku 16-letniej gimnazjalistki.
Proces miał się zacząć trzy dni temu, ale w piątek oskarżony niespodziewanie złożył wniosek, w którym domagał się zmiany w składzie sędziowskim. Nie podobało mu się bowiem, że w pięcioosobowym składzie orzekającym większość stanowiły kobiety (oprócz zawodowej sędzi, także dwie długoletnie ławniczki). Domagał się też utajnienia rozprawy.

Wczoraj rano sąd odrzucił jego wnioski. Przez niemal całą rozprawę Wiesław M. stał tyłem do sali albo zasłaniał głowę rękami. Ani razu nie spojrzał w stronę rodziców zamordowanej Mai.
Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień, choć podczas śledztwa przyznał się do zabójstwa. Wczoraj 27-latek z Kędzierzyna-Koźla zaprzeczył, że zgwałcił dziewczynę, którą poznał podczas koncertu w klubie Madness przy ul. Hubskiej. Twierdził, że odbył z nią tylko stosunek płciowy. - Ale jak odchodziłem, to ona jeszcze żyła - przekonywał.

Z wyjaśnień, które złożył u prokuratora wynika, że pił z dziewczyną piwo na skwerku, a później się całowali. Gdy dotknął jej pośladka, dziewczyna uderzyła go w twarz. - Byłem pod wpływem alkoholu i środków odurzających, więc jej oddałem. Nie wiem, czy z pięści, czy otwartą dłonią. Potem ją dusiłem. Gdy odchodziłem, to jeszcze charczała - odczytywała jego wyjaśnienia sędzia Lidia Hojeńska. Przyczyną śmierci Mai było właśnie uduszenie, choć dziewczyna miała rozbitą głowę i obrażenia intymnych części ciała.

Macocha oskarżonego przyznała, że Wiesiek sprawiał kłopoty, nawet siedział w więzieniu za kradzieże, ale nigdy nie stosował przemocy wobec innych. - Dla wszystkich to był szok. On oszukiwał, kradł, ale żeby coś takiego popełnić? - przeżywała.

Koleżanki Mai płakały opowiadając, że łatwo nawiązywała kontakty, umiała słuchać i była bardzo lubiana. Ktoś ze świadków zapamiętał, że tego wieczora, gdy zginęła, miała bluzę z napisem "help me" (pomóż mi).

Redaktor

  • Polska Gazeta Wrocławska

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3