W meczach Śląska z Lechią kibice wspólnie się bawią, ale na boisku przyjaźni nie ma W meczach Śląska z Lechią kibice wspólnie się bawią, ale na boisku przyjaźni nie ma

W meczach Śląska z Lechią kibice wspólnie się bawią, ale na boisku przyjaźni nie ma... (© Fot. Janusz Wójtowicz )

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Ze względu na przyjaźń łączącą kibiców Lechii Gdańsk i Śląska Wrocław pojedynki obu zespołów nie są zwykłymi ligowymi meczami. Niezależnie od wyniku, na trybunach panuje fantastyczna atmosfera i przez pełne 90 minut trwa gorący doping dla obu zespołów.

Najlepszym i przez dużą część fanów oczekiwanym wynikiem jest remis, ale równie liczna grupa szalikowców zaznacza: - Na trybunach jest przyjaźń, ale nie na boisku.
Zaraz jednak fani spod jednego i drugiego znaku dodają: - Jak już trzeba przegrać, to tylko z Lechią Gdańsk/Śląskiem Wrocław.
Na boisku na pewno przyjaźni nie będzie, czego przykładem były mecze w poprzednim sezonie. Co prawda, wówczas dwa razy padł remis 1:1, ale ostrych starć na boisku nie brakowało.
- Przyjaźń to mają kibice, a nie piłkarze. Dla nas to mecz jak każdy inny. Chcemy wygrać i na pewno nogi nie odstawimy - komentuje Krzysztof Ulatowski. Nieco później dodaje: - A co do meczów z poprzedniego sezonu, czuję i jestem pewien, że jak teraz będziemy prowadzili, to już zwycięstwa nie oddamy.

Zespół z Gdańska w poprzednim sezonie do ostatniej kolejki walczył o utrzymanie w lidze. Teraz obok Polonii Bytom śmiało można nazwać go rewelacją rozgrywek. W czterech meczach Lechia zdobyła aż dziewięć punktów i jest wiceliderem. Między innymi tydzień temu gdańszczanie ograli na wyjeździe Polonię Warszawa 1:0. Cieniem na występy zespołu Tomasza Kafarskiego rzuca się jedynie nieoczekiwana porażka na własnym boisku z Odrą Wodzisław 0:2.
- O taktyce na mecz z Lechią na pewno będziemy jeszcze rozmawiali, ale my dobrze wiemy, że jest to groźny zespół. Mają silną drugą linię i pewnie tam się wszystko rozstrzygnie - analizuje Ulatowski, który jak do tej pory jest najrówniej grającym środkowym pomocnikiem Śląska w tym sezonie.

Lechię i Śląsk poza przyjaźnią kibiców łączy w tej chwili coś jeszcze - kłopoty z kontuzjami. W Lechii w sobotę na pewno nie zagrają: Karol Piątek, Siergiej Kozans, Hubert Wołączkiewicz, Paweł Buzała i Jakub Kawa. Trener Ryszard Tarasiewicz nie może natomiast skorzystać z Vuka Sotirovicia, Jarosława Fojuta i Dariusza Sztylki. Coraz lepiej czuje się za to Sebastian Mila, który po kontuzji kolana dostaje coraz więcej okazji do pokazania się na boisku.

Wiadomości Wrocław, Wydarzenia Wrocław

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!