Nastolatki, nowożeńcy, pary z długoletnim stażem i turyści - wszyscy masowo przypinają kłódki na Moście Tumskim. Czy na zawsze?

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Pierwsze kłódki pojawiły się kilka miesięcy temu. Teraz jest ich już kilkaset. Przypinają je pary, które chcą w ten sposób wyrazić swoje uczucia i potwierdzić, że ich miłość jest nierozerwana jak ogniwo zatknięte na stalowym moście.

Procedura, która ma gwarantować nierozerwalność związku jest prosta. Należy przypiąć kłódkę na moście i oba kluczyki z zestawu wrzucić pojedynczo w nurt Odry. Potem już można żyć spokojnie i szczęśliwie.

Nieprzypadkowo akurat ta przeprawa została wybrana przez zakochanych. Związana jest z nią legenda, że właśnie tutaj najłatwiej było znaleźć swoją połówkę.

- Najpierw trzeba pogłaskać rzeźbę lwa przy katedrze na Ostrowie Tumskim, a potem przespacerować się po moście. Kiedyś znajdowała się tam również jemioła, pod którą chętnie się całowano - mówi Bronisław Zathey, wrocławski przewodnik. - Teraz rodzi się tu nowa wrocławska tradycja. To bardzo sympatyczne. Nic się nie niszczy, a można w ciekawy sposób wyrazić swoje uczucia - ocenia przewodnik.


Most Tumski ma ponad sto lat


Kiedyś Most Tumski łączył dwa państwa - kościelne i świeckie. Sławny podpalacz Wrocławia tędy uciekał do katedry, gdzie ukarało go prawo boże, a nie władza księcia. Biedakowi głowa utknęła w jednym z okienek kościoła. W swoim kształcie zbudowany został w 1889 roku. Wcześniejsze przeprawy funkcjonowały tu przynajmniej od XII wieku.

Zakochani przychodzą tu coraz częściej. - Sprawdzamy tylko czy nasza kłódka jest na miejscu - mówi Tomasz Socha. - Jest tam gdzie ją powiesiliśmy trzy miesiące temu. Kluczyk oczywiście powędrował do Odry - dodaje. - Kłódka pokazuje, że będziemy ze sobą na zawsze. Myślę, że niedługo będzie ich tu jeszcze więcej - uzupełnia Agnieszka Mączyńska, która przyszła z Tomkiem.

Most obwieszony jest nie tylko dowodami młodzieńczych miłości. Są tam również kłódki, które mówią o rocznicach zawarcia ślubów. Wieszane są prze wrocławian i turystów z zagranicy. Nie jest to wrocławski pomysł. Podobne mosty istnieją w innych europejskich miastach między innymi w Rzymie, Paryżu, Kijowie, Wilnie i Rydze.

- Bardzo ciekawy pomysł. Fajnie, że młodzi ludzie tak sobie wyznają uczucia, a nie bazgrzą po murach. To jest taka nowa tradycja i kolejna atrakcja dla turystów - komentuje Marzena Kucharska.


Liczba kłódek szybko rośnie


Nie wszystkim nowy zwyczaj się podoba. Starsi mieszkańcy Wrocławia podchodzą do niego z dystansem. - Nie podoba mi się to wcale. Brzydko to wygląda. Powinni je pozdejmować. Jak ktoś jest zakochany, to niech weźmie ślub przed panem Bogiem, a nie obwiesza most - ocenia Irena Pajek.

Wieszanie kłódek nie grozi żadną karą. - Kodeks wykroczeń nie przewiduje takiego przypadku. Tak jak z przypinaniem roweru. Może być przymocowany do miejsca, gdzie nikomu nie przeszkadza. Takie sprawy rozwiązuje zarządca danego obiektu - informuje Sławomir Chełchowski, rzecznik prasowy straży miejskiej.

Most jest bardzo wytrzymałą konstrukcją i wytrzyma bez uszczerbku do dziesięciu ton obciążenia. Potrzeba by więc kilkudziesięciu tysięcy kłódek. W najbliższym czasie nic mu więc nie grozi.

Najpewniej wiele z kłódek będzie  usuwanych. W ostatnich latach w Polsce rozpada się co czwarty związek małżeński, nie mówiąc już o młodzieńczych miłostkach. Wbrew pozorom kłódka nie gwarantuje długowiecznego związku i wcale nietrudno ją usunąć.

- Wystarczą specjalne nożyce. Przecięcie uszka typowej kłódki trwa najwyżej dziesięć sekund - mówi Jan Krystek, prowadzący zakład ślusarski. - Hartowane brzeszczoty też sobie dadzą radę, ale trzeba by piłować z pięć minut. Można również piłą gumówką, która przetnie każdą kłódkę - dodaje. Taka usługa z dojazdem może kosztować około 20 zł. Można również samemu kupić brzeszczot wielokrotnego użytku za kilkanaście złotych.


Miłość na łańcuchu


Liczba kłódek na Moście Tumskim rośnie. Coraz więcej z nich jest grawerowanych. Pojawiają się ciekawe kształty, łańcuszki (nawet łańcuch rowerowy!), chińskie symbole, różne kolory. Powstaje przegląd kłódek różnych kształtów i rodzajów zabezpieczeń. Z czasem mogą się pojawić kłódki reklamowe, firmowe, a może również takie o innym znaczeniu np. z zestawem kluczyków, żeby znalazł się ktoś, kto zechce ją zapiąć i wrzucić do Odry albo rozpięte, wieszane przez singli.



Czytaj również:

Komentarze (8)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Maciej Kozak. Język polski taki piękny i tyle w nim oryginalnych słów na wyrażanie własnych uczuć. Po co od razu przeklinać? Czyżby ocena niedostateczna z języka polskiego? Aż żal czytać Twój komentarz.

eovyn

Romantyczne i owszem. "Nic się nie niszczy, a można w ciekawy sposób wyrazić swoje uczucia - ocenia przewodnik."
Niestety nie wszystko się nie zniszczy, wyobrażacie sobie ile tych metalowych kluczyków leży na dnie Odry ? I to akurat nie jest powód do radości ... Pomimo tego, że tradycja naprawdę piękna powstała :) Jestem jak najbardziej za, byle nie wrzucać do Odry :/ A pierwsze kłódki pojawiły się w tym miejscu dosyć dawno, dopiero w tym roku intensywność wieszania wielokrotnie wzrosła :)

YanBi

Całe szczęście. że napisałeś, że to "świeża tradycja". Zobaczyłam te kłódki pierwszy raz ostatniej niedzieli i nijak nie mogłam sobie przypomnieć, czy były tam wiosną ;)

sens

mostowe kło(ó)dki. Szybko ostanio nowe tradycje wędrują po Europie. Co do zasadności wieszania kłódek wypowiadać się nie będę, bo pewnie wypadałoby przytoczyć jakieś statystyki ślubów i rozwodów.. Powiem tak, miło jest mieść w mieście jeden "ozdobiony" most. Ładna okolica, ciekawa historia, nowe zwyczaje.. Europeizuje się nam nasz Wrocław.