Jak powstawał nasz nowy stadion piłkarski? Ciężko!

Jeszcze nie zaczął być budowany, a już wybuchła pierwsza awantura - o to, kto będzie go stawiał. Potem arena "rosła jak na drożdżach". Szybko jednak okazało się, że bardziej na papierze niż naprawdę. Historię budowy wrocławskiego stadionu na Pilczycach opowiada Marcin Rybak
 Piotr Warczak

To była największa inwestycja w najnowszej historii Wrocławia. Budowana na Euro 2012. I chociaż do rozpoczęcia imprezy został miesiąc, a stadion formalnie jest już gotowy, my wciąż nie wiemy, czy w dniu pierwszego meczu arena będzie wyglądać jak chiński lampion zapowiadany przez projektantów.

Awantura o przetarg
W styczniu 2009 roku ogłoszono, że arenę na Pilczycach zbuduje konsorcjum firm z Mo-stostalem Warszawa na czele. Protest złożyła niemiecka firma Max Bögl.
Komisja przetargowa protest uznała. Wtedy swój protest zgłosił Mostostal. Sprawa trafiła do Krajowej Izby Odwoławczej. Ta przyznała rację Mostostalowi. Wtedy Max Bögl odwołał się do sądu. Ten rozstrzygnął spór na korzyść Mostostalu. Dopiero w kwietniu zawarto kontrakt.

Arena miała powstać w 21 miesięcy, czyli do stycznia 2011 roku. Nikt wówczas nie przypuszczał, że budowa potrwa 36 miesięcy.

Jak na drożdżach
Na stronie internetowej miejskiej spółki Wrocław 2012 próżno dziś szukać informacji z pierwszych miesięcy budowy. Szkoda, bo były imponujące. Informacje, nie prace. Robotnicy dwoili się i troili, wprowadzono profesjonalne metody nadzoru nad budową. Prace przebiegały zgodnie z harmonogramem, nawet mimo deszczowej aury. "Budowa posuwa się systematycznie naprzód" - czytamy pod datą 23 października 2009 roku.

Prawdę można wyczytać w piśmie z 30 października. Podpisał je Andrzej Turczyński, zastępca dyrektora kontraktu z Mo-stostalu Warszawa. Alarmuje o "istotnym rozdźwięku między informacjami zawartymi w dokumentacji przetargowej a faktycznym stanem nieruchomości, na której prowadzone są prace". Ekipy budowlane natrafiły na stare fundamenty, których miało nie być, bo cały teren budowy był wcześniej przygotowywany. Czy to poważny problem? W spółce Wrocław 2012 tłumaczono nam, że Mostostal wyolbrzymiał drobiazgi.

Tak czy siak, 30 grudnia 2009 roku Mostostal z budowy wyrzucono i zażądano kilkudziesięciu milionów złotych odszkodowania. W ciągu dwóch tygodni do dokończenia inwestycji zaangażowano spółkę Max Bögl. Powód? Trzymiesięczne opóźnienie, brak gwarancji na poprawę, ogólny bałagan. No i groźba UEFA - jeśli arena nie powstanie do 30 czerwca 2011 roku, Wrocław straci Euro.

To był majstersztyk
Po kilku tygodniach przepychanek zawarto ugodę z Mos-tostalem. Kwota kar umownych została zmniejszona z przeszło 70 do 20 mln zł. "Podarowane" 52 mln to oszczędności wynikające z tego, że Mostostal sprawnie przekaże nowemu wykonawcy "infrastrukturę techniczną" budowy.

"Zamawiający (czyli wrocławski magistrat i miejska spółka Wrocław 2012 - przyp. M.R.) nie poniósł żadnej szkody wskutek okoliczności , które były przyczyną rozwiązania umowy" - napisano w treści ugody z Mostostalem. Jeszcze miesiąc wcześniej lista szkód była ogromna...

Dziś urzędnicy magistratu chwalą się, że wyrzucenie Mostostalu i szybka zmiana wykonawcy to był prawniczy majstersztyk i uczą o tym już nawet na uniwersytetach.

Komisja straszy sądem
Wciąż jednak zastrzeżenia ma Komisja Europejska. Polsce grozi proces przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości zawybór nowego wykonawcy bez przetargu.

Polskie instytucje uznały, że wszystko odbyło się w zgodzie z prawem. Choć głównym argumentem była groźba UEFA, że odbierze nam Euro, jeśli budo-wa nie będzie skończona do 30 czerwca 2011 roku.

Nie była. Jednak Euro nam nie odebrali. Choć - co jest faktem - arena była gotowa na tyle, że we wrześniu 2011 r. można było urządzić trzy wielkie imprezy, a potem jeszcze jeden międzypaństwowy i wiele ligowych meczów piłkarskich. Stadion został więc przetestowany.

Ale kłopoty budowy nie opuszczały. Uzgodniony z firmą Max Bögl październikowy termin ostatecznego zakończenia prac nie został dotrzymany.

Urzędnicy obiecywali, że arena będzie gotowa do grudnia 2011 roku. I tym razem sięnie udało. Dziś urzędnicy nie ukrywają, że jesienią Max Bögl praktycznie wstrzymał roboty na kilka tygodni. To miało być argumentem w rozmowach o ostateczne rozliczenie budowy i aneks do umowy, przesuwający termin zakończenia robót. Ważny, bo bez niego wykonawcy grożą wielkie kary za spóźnienia.

Ostatecznie osiągnięto kompromis - Max Bögl dokończy budowę, a kwestie rozliczeń i aneksów zostaną rozwiązane później. Być może w sądzie. W grudniu 2011 roku zaczął się serial awantur między firmami wykonującymi roboty instalacyjne. Wypowiadano umowy, zrywano kontrakty, schodzono z placu budowy. Przed areną manifestowali robotnicy, którzy nie dostali pieniędzy, bo byli ofiarami łańcuszka podwykonawców, w którym przepadło gdzieś wynagrodzenie za wykonane prace.

Wreszcie po nerwowej końcówce tydzień temu budowa została formalnie skończona. Została do zrobienia tylko iluminacja elewacji, czyli słynny chiński lampion.

Epilog, czyli awantura o trawę
Kilka dni temu na stadionie wybuchł kolejny skandal - tym razem o wymianę murawy. Jest niezbędna, bo tego życzy sobie UEFA. Euro musi być rozegrane na murawie najwyższej jakości. Prace miały się rozpocząć dziś. W poniedziałek okazało się, że firma Trawnik Producent, która przetarg przegrała, uważa, że został on przeprowadzony nierzetelnie, a jej oferta - odrzucona z powodów formalnych - była prawidłowa.

Co więcej, oferta zwycięska była aż dwukrotnie droższa.

W poniedziałek firma Trawnik Producent zapowiadała złożenie protestu. Mogło to spowodować wstrzymanie prac przy murawie nawet na dwa tygodnie. A Euro tuż-tuż.

Gdy powstawał ten tekst, prezes i właściciel firmy Producent Trawnik Arkadiusz Gumieniczuk oświadczył, że z protestu zrezygnuje, choć tylko z powodów "patriotycznych", żeby nie komplikować ostatnich wrocławskich przygotowań do Euro 2012. Podtrzymał jednak opinię, że jego firma czuje się skrzywdzona.

Marcin Rybak

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3