Fisz: "Muzyka zatacza koła"

Łukasz Błaszczyk

O „Męskiej Muzyce" powiedziano i napisano już chyba wszystko. Dlatego ze starszym z braci Waglewskich rozmawialiśmy o nadchodzącym wydawnictwie duetu Fisz Emade, płycie „Heavi Metal".

Łukasz Błaszczyk: Tytuł płyty jest nawiązaniem do czasów, gdy razem z bratem byliście fanami tego gatunku. Do metalu nawiązujecie tylko nazwą czy również stylistycznie?

Fisz: Nie. Przede wszystkim w tekstach pojawiają się te postaci, które kiedyś były dla nas ważne, a z drugiej strony, troszkę paradoksalnie, jest to podróż w rejony, gdzie pod koniec lat osiemdziesiątych hip hop, który wtedy się narodził, współgrał z metalem. Przecież wtedy na pierwszej płycie Beastie Boys pojawili się muzycy Slayera, była kolaboracja Run DMC z Aerosmith. Ale sporo na płycie brzmień syntetycznych, bo Emade, czyli Piotrek, bardzo lubi różne stare zabawki. To brzmienie współgra z jednej strony z opowieściami, a z drugiej z taką dość chropowatą częścią płyty, bo jest tam sporo bębnów przepuszczonych przez przestery i tego typu rzeczy.

ŁB: Czy pierwszy singiel, „Wiosna 86”, jest reprezentatywny w stosunku do reszty albumu?

Fisz: Nie. Ja myślę, że generalnie single nie reprezentują albumów zbyt dobrze. Dla mnie to jest w ogóle problem, bo płytę uważam za całość, płyta to jest jakaś opowieść z puentą, która kończy wszystkie rozdziały. Singiel wybierał nasz manager i wybrał akurat ten, bo powiedział, że jest fajny.

ŁB: No bo jest fajny.

Fisz: Nasz drugi singiel będzie się nazywał właśnie „Heavi Metal” i będzie opowiadał o tym, co rzeczywiście na płycie jest dla nas ważne. Ukaże się tak jakoś niebawem, za tydzień pewnie.

ŁB: Czy tekstowo album będzie zbiorem opowieści, w stylu pierwszego singla?

Fisz: Tak, z jednej strony jest bardzo dużo różnych opowieści, w większości podsłyszanych, nie moich, ale z drugiej strony jest też ten „Heavi Metal” i rzeczy, które przeżyliśmy, które były dla nas ważne. Na przykład oglądaliśmy sobie dzisiaj koncerty Slayera i Danziga i to po latach wygląda dosyć abstrakcyjnie, ale wtedy to były rzeczy dla nas rzeczywiście bardzo ważne.

ŁB: Czy na koncertach promujących „Heavi Metal” będzie obowiązywał podobny system, jak na obecnej trasie, tzn. ty na basie, a brat na perkusji?

Fisz: Będziemy grać, jako Tworzywo, bo to jest skład koncertowy i zupełnie inni ludzie. Właściwie teraz pracujemy nad tym, co wydarzy się na koncertach. Będziemy się męczyć, żeby jakoś to wszystko opowiedzieć na gitary, basy i tak dalej. Ale ja mam bas z głowy. Nie dałbym rady grać i gadać.

ŁB: Nie?

Fisz: No wiesz, tutaj daję radę, ale to już jest zupełnie inna bajka. Chyba jeszcze nie było rapera z basem (śmiech).

ŁB: Tak, to byłoby coś. Chociaż z drugiej strony Beastie Boys...

Fisz: No tak, ale MCA już nie rapuje, jak gra na basie.

ŁB: No tak, też fakt. A kiedy ruszacie w trasę koncertową?

Fisz: W grudniu. Zaczynamy od Warszawy, 6 grudnia. Będziemy grać z DJ’em Epromem. To jest człowiek, z którym się bardzo zaprzyjaźniliśmy, który wygrał te wszystkie mistrzostwa w scratchingu. To jest DJ, który nie dość, że wie, co to jest tonacja, to jeszcze potrafi grać na tych gramofonach.

ŁB: Będziecie koncertować poza granicami kraju tak, jak przy okazji ostatniej trasy?

Fisz: Wiesz, teraz Europa się otwiera i są instytucje, które dostają jakieś tam dotacje, w których działają młodzi ludzie. Kiedyś zapraszało się tylko artystów, którzy mieli na koncie dużo płyt i przebojów. A ostatnio się rzeczywiście pozmieniało.

ŁB: Byłem na waszym zeszłorocznym koncercie w Londynie i pamiętam, że Anglicy generalnie kojarzyli Tworzywo. Naprawdę byli wtedy pod wrażeniem.

Fisz: Tak, Londyn to jest piękne miejsce. Bardzo fajna sytuacja. Mieliśmy też bardzo fajne koncerty we Francji. Byliśmy tam zaproszeni przez Instytut Polski w Paryżu i okazało się, że coś zupełnie nie wyszło z tymi dotacjami, nie wiem dlaczego, ale się spodobaliśmy i później sami nas zaprosili. Więc okazuje się, że można pograć za granicą, nawet jak się gada po polsku. Okazuje się, że energia jest.

ŁB: No pewnie, muzyka to jest język uniwersalny. To, że się mówi po polsku nie ma w tym wypadku znaczenia.

Fisz: Właśnie, ja też tak myślę.

ŁB: Wróćmy jeszcze do singla. Czy nie boisz się, że wrzucą was do jednego worka razem z Sokołem i Pono i ich „W aucie”.

Fisz: Nie, zupełnie się nie boję, bo „Wiosna 86” to nie jest pastisz. Jak się wysłucha całą płytę to się okaże, że ten utwór jest w odpowiednim miejscu. Bo całość jest taka chropowata i dosyć ciężkawa. Poza tym ta fala powrotu do lat osiemdziesiątych jest bardzo inspirująca. Wielu ludzi uważa, że to jest czarny rozdział w historii muzyki, bo tam się pojawiały rzeczy dosyć śmieszne, plastikowe, ale to jest jednak nasza młodość, wiesz, te wszystkie Duran Durany, Europe'y, które wtedy się olewało. Poza tym słuchało się Roxy Music, Prince robił fajne rzeczy. No i to był ten moment, który mnie strasznie fascynuje, czyli właśnie połączenie metalu z rapem. Metalowcy mówili, że rap to nie, bo to Vanilla Ice czy MC Hammer, ale nagle się okazuje, że Anthrax zaprasza Public Enemy i jest czad.

ŁB: Teraz w ogóle nastąpiła taka rekapitulacja lat osiemdziesiątych. I coś, na co kiedyś patrzyło się z pogardą...

Fisz: Wiesz, lata osiemdziesiąte są fascynujące. Z jednej strony może i to brzmiało plastikowo, syntetycznie, ale z drugiej strony używało się starych Moogów i pewnych zabiegów brzmieniowych, których dzisiaj nie da się już jednak odtworzyć na komputerach. To już nie do końca jest to. Poza tym ja jestem cały czas fanem teorii, że muzyka zatacza koła. Na przykład to, co robią White Stripes, taka moda na końcówkę lat sześćdziesiątych, na żywe granie. Lata osiemdziesiąte też musiały się gdzieś pojawić. Nie traktuję tego wyłącznie w kategorii kiczu. Wydaje mi się, że można z tego wyciągnąć rzeczy, które były fajne.

ŁB: Do głosu dochodzi pokolenie wychowane na muzyce lat osiemdziesiątych, które przetwarza to brzmienie, nadając mu sporo świeżości.

Fisz: Tak, tak. No ja nie akurat mam zbyt wielu płyt z lat osiemdziesiątych, bo zawsze wkurzały mnie te pogłosy, werble, jakieś takie pretensjonalne wokale itd. Ale jednak coś z tego da się wyciągnąć. Poza tym są składy, które robią z tej estetyki sztukę, nie parodiując jej, jak na przykład Junior Boys. To są super rzeczy.

ŁB: Teraz wyszła nowa płyta kolesia, który nazywa się Morgan Geist i gościnnie udziela się tam Jeremy Greenspan. Świetna rzecz, polecam.

Fisz: No właśnie, kurde, widziałem tę płytę. Dobre, tak?

ŁB: Tak, tak. Bardzo dobre. A przy okazji, jakie są twoje nowsze inspiracje?

Fisz: Wiesz, tego jest mnóstwo. Choćby, jeśli chodzi o rap, zespół Cool Kids, który wydał właśnie album zupełnie w duchu pierwszych płyt LL Cool J’a. To jest naprawdę bardzo fajna rzecz. Ale słucham też dużo takich rzeczy, jak to, co dzisiaj graliśmy, czyli sporo źródłowej muzyki, jak na przykład Bonnie „Prince” Billy, rzeczy bardzo kameralnych. Odkryłem Boba Dylana na przykład. To dla mojego ojca jest śmieszne, bo się wychował na tym, a dla mnie to jest zupełnie nowe.

ŁB: A czujesz się jeszcze w ogóle częścią polskiej sceny hip hopowej czy to już jest w ogóle zupełnie inny kierunek?

Fisz: No ja nie lubię szufladek, ale wciąż uważam, że hip hop miał tę wielką siłę, bo mówiło się po polsku i się coś opowiadało. Różnie było z tymi opowieściami, ale jednak jakaś siła w tym była. A dzisiaj mamy tam wielu przyjaciół, jak DJ Eprom. To są ludzie, którzy cały czas są bardzo konsekwentni w tym, co robią, na przykład Noon.

ŁB: No właśnie, „Pewne sekwencje”...

Fisz: No. To jest bardzo fajne.

ŁB: Afro Kolektyw?

Fisz: No też przyjemne i dowcipne. To oczywiście zależy od tego czy cię rozśmieszy czy cię nie rozśmieszy. Tak, tak.

ŁB: A masz jakieś plany wydawnicze, oprócz „Heavi Metalu”?

Fisz: Nie, nie. Teraz tylko i wyłącznie „Heavi Metal”. Musimy się tego nauczyć, ja się muszę nauczyć tekstów i ruszamy.

ŁB: W takim razie życzę szerokiej drogi. Dziękuję za wywiad.

Fisz: Dzięki.


Wideo

polecane: "Bez ściemy" o prawnikach

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3