Śląsk Wrocław: Jak Śląsk na Cypr leciał z reprezentacją Niemiec
Mariusz Wiśniewski
2010-02-09 06:01:50
,
Aktualizacja
2010-02-19 16:47:53
Piłkarzy Śląska na Cyprze powitał deszcz i silny wiatr. Wrocławianie liczą jednak, że od wtorku, kiedy zaczną normalne treningi, pogoda będzie już lepsza
W poniedziałek zawodnicy mieli bowiem jeszcze luźniejszy dzień i głównie odsypiali długą i męczącą podróż. Nie obyła się ona bez przygód i dziwnych zdarzeń.
Zaczęło się jeszcze na lotnisku we Wrocławiu, gdzie nieoczekiwanie do dodatkowej kontroli bagażu wezwany został Takafumi Akahoshi. Okazało się, że przy prześwietleniu torby podróżnej Japończyka kilka rzeczy wydało się strażnikom podejrzanych i poprosili go o jej otwarcie. Na szczęście wszystko szybko zostało wyjaśnione i cała wrocławska ekipa mogła wsiąść do samolotu.
Po godzinie lotu samolot z piłkarzami Śląska wylądował we Frankfurcie, bo tam właśnie wrocławski zespół miał przesiadkę na samolot do Larnaki.
Na kolejny lot piłkarze musieli jednak poczekać kilka godzin. Część zawodników udała się zwiedzać okolicę, a część zwiedzała lotnisko, które w porównaniu z wrocławskim prezentowało się bardzo okazale.
Przekonał się o tym między innymi Krzysztof Wołczek, który udał się do jednego z licznych lotniskowych sklepów, ale później nie mógł wrócić już tą samą drogą. Po krótkim błądzeniu udało się jednak obrońcy Śląska trafić na miejsce zbiórki.
W hali odlotów okazało się, że razem ze Śląskiem będzie leciała na Cypr również reprezentacja Niemiec U-16. Już po lądowaniu w Larnace załoga samolotu żegnając się życzyła niemieckiej drużynie i Śląskowi dużej liczby zdobytych goli i samych wygranych meczów.
Na tym jednak podróż wrocławian się nie skończyła. Czekała ich jeszcze godzinna jazda autobusem do samego hotelu. W końcu zawodnicy po ponad 14-godzinnej podróży znaleźli się w pokojach. Zegary wskazywały godzinę trzecią w nocy.
strona: 1 z 1