Wrocław: Superprodukcja "Bal maskowy" na stadionie

"Bal maskowy" Giuseppe Verdiego to druga już, po "Turandot", superprodukcja Opery Wrocławskiej na Stadionie Olimpijskim. I kolejna reżyserowana przez Michała Znanieckiego. Premiera w piątek.

Michał Znaniecki
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Michał Znaniecki (© Polskapresse)

Wśród wrocławskich śpiewaków wystąpią zaproszeni soliści: Giuseppe Altomare w roli Renato, Sergey Drobyshevsky - Riccardo, Barbara Kubiak - Amelia i Anna Lubańska - Ulrica.

Podstawą do opery Verdiego jest powieść Eugene'a Scribe'a, w której szwedzki król Gustaw III zostaje zamordowany na balu maskowym przez swoich arystokratycznych dworzan. Taki koncept ściągnął na głowę kompozytora sporo kłopotów - w królestwie Neapolu, dla którego miała powstać opera, rządzili Burbonowie. A burbońska cenzura kategorycznie sprzeciwiała się przedstawianiu publicznie scen zamachu na władcę.

Na Verdiego naciskano różnymi sposobami, usiłując wymusić zmianę libretta. Ponieważ w powieści ginie szwedzki król, odwoływano się do względów dyplomatycznych - żyli potomkowie dynastii Wazów. Operę wystawiono w Rzymie, akcja została przeniesiona do Ameryki, król zamienił się w gubernatora, a imiona bohaterów są mieszanką włosko--amerykańską.

Rzymska premiera 17 lutego 1859 roku była wielkim sukcesem kompozytora, którego publiczność wywoływała na scenę 30 razy. A sama opera, tak jak obawiali się tego Burbonowie i ich cenzura, podsyciła narodowowyzwoleńcze nastroje Włochów.

We Wrocławiu rewolucji narodowowyzwoleńczej nie będzie, bo tę mamy już za sobą. Będzie za to piękna muzyka, świetne głosy i inscenizacja, która - jak to zwykle u Michała Znanieckiego - będzie zaskakiwać różnymi efektami i pomysłami. Będzie ponuro, momentami wręcz makabrycznie.
∨ Czytaj dalej

Będą spiskowcy, szubienice i wisielcy, zakochana nieszczęśliwie kobieta, okrutny władca i zazdrosny mąż. Czyli to, co opera kocha najbardziej.

Spektakl wystawiany jest w plenerze, organizatorzy przypominają więc, by zabrać ze sobą coś cieplejszego do ubrania, parasol i... środek odstraszający komary. W końcu w pobliżu jest Odra.

"Bal maskowy", G. Verdi, reż. M. Znaniecki, pt., nd., godz. 21. Bilety do kupienia w kasie opery i na Stadionie Olimpijskim (tutaj od godz. 19 do 22).
Katarzyna Kaczorowska Katarzyna Kaczorowska
źródło: Naszemiasto.pl

Więcej na temat

Komentarze (2)

avatar
avatar
Róża (gość)

Na stadion możesz przyjść jedynie w spodniach i trampkach,niestety. A opera potrzebuje oprawy.

avatar
cancro (gość)

Lubię operę i przynajmniej raz do roku chodzę na spektakle operowe. Ale lubię też żużel. Nasza drużyna żużlowa od kilku jest pogrążona w kryzysie. Brak sponsorów, zapatrzenie miasta tylko w piłkę kopaną skutkuje odpływem kibiców - głównych sponsorów klubu. A tu jeszcze taki klops - na treningi muszą jeździć do Opola albo do Piły! Czy w mieście tej wielkości co Wrocław nie można by znaleźć innego miejsca na spektakle operowe? No choćby pobliskie pola marsowe? Poza tym stadion olimpijski nie daje właściwej oprawy widowisku operowemu. To rozpadająca się ruina, która powinna odstraszać panie w wieczorowych toaletach i panów w smokingach. Z coraz większymi oporami przychodzą nań także kibice speedwaya.Słowem i tak, i tak jest nie tak.

Wybierz kategorię