Wybierz region

Wybierz miasto

    Postawić na konie - bomba w górę

    Autor: Małgorzata Kaczmar, Paulina Pacuła

    2007-04-13, Aktualizacja: 2007-04-13 07:31 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    Sto lat temu na Partynicach po raz pierwszy zorganizowano wyścigi. W niedzielę bomba znów pójdzie w górę. Za dwa dni rozpoczyna się kolejny sezon wyścigów konnych.

    Sto lat temu na Partynicach po raz pierwszy zorganizowano wyścigi. W niedzielę bomba znów pójdzie w górę. Za dwa dni rozpoczyna się kolejny sezon wyścigów konnych. Wyjątkowy,
    bo w tym roku Wrocławski Tor Wyścigów Konnych obchodzi swoje setne urodziny, a po roku przerwy znowu będzie można obstawiać wyniki gonitw



    Kilkanaście miesięcy temu z obsługi zakładów podczas wyścigów wycofał się Totalizator Sportowy. W tym roku również nie podjął współpracy.
    Powód? Bankructwo jednego z trzech polskich torów – warszawskiego Służewca. Finansowanie dwóch pozostałych – Wrocławia i Sopotu – okazało się dla Totalizatora nieopłacalne. Dziś problem z zakładami jest już rozwiązany.
    – Zgłosiła się do nas firma Totomix – poinformowała Małgorzata Szewczyk, odpowiedzialna za marketing na Partynicach. – Mamy nadzieję, że obejdzie się bez usterek i zakłady ruszą w niedzielę w samo południe.
    Wyścigi cieszą się dużym zainteresowaniem. – Sądząc po liczbie osób, które dzwonią i wypytują się o możliwość obstawiania gonitw, powinniśmy mieć dużo graczy. I nie chodzi nawet o wielkie pieniądze. Wytypowanie zwycięskiego konia sprawia ludziom ogromną frajdę – tłumaczy Szewczyk.
    Zaczęli na Legnickiej
    To współczesność. Tymczasem historia wrocławskich wyścigów konnych sięga 1832 roku. Wtedy zarejestrowano Śląskie Towarzystwo Hodowli, Wyścigów Konnych i Wystaw. W krótkim czasie organizacja zyskała ponad czterystu członków. Była wśród nich Marianna Orańska, królewna niderlandzka.
    Pierwsze wyścigi konne zorganizowano 30 i 31 maja 1833 r. Odbywały się w parku Szczytnickim. – Ale prawdziwych początków zainteresowania sportem jeździeckim można doszukiwać się dużo wcześniej – mówi Rafał Eysymontt, historyk. – Już w XVI w. na terenie obecnej ul. Legnickiej odbywały się gonitwy konne. Nagrodą była beczka wina lub wół. Zwycięzca na czele pochodu maszerował do Rynku – dodaje.
    Połączenie tych dwóch tradycji – mieszczańskiej i arystokratycznej dało początek wyścigom konnym w ich obecnym kształcie. W 1905 r. zakupiono 70 hektarów ziemi na Partynicach. Tor uruchomiono dwa lata później.
    Podczas II wojny światowej zdewastowana została bieżnia wyścigowa, dlatego pierwsze gonitwy pod biało-czerwoną flagą odbyły się dopiero w 1950 roku. Powojenne czasy pamięta doskonale Stanisław Przybylak, były kierownik obiektu, a obecnie członek komisji technicznej.
    – Na Partynice przyjeżdżali ludzie ze Śląska, Warszawy, a także dawni lwowiacy – wspomina. Wyścigi szczególnie upodobali sobie adwokaci – dodaje.

    Wielkie wygrane, wielkie przegrane
    Największe wygrane sięgały pod koniec lat 70. kilkunastu tysięcy złotych. Bochenek chleba kosztował wtedy około 3 zł.
    – Zdarzało się, że ludzie przegrywali naprawdę duże pieniądze, a potem musieli się zapożyczać u kolegów – opowiada Stanisław Przybylak.
    Stulecie swojego istnienia Wrocławski Tor Wyścigów Konnych będzie świętował przez cały rok. •


    Oj, będzie się działo
    * sobota 14.04 – impreza jeździecka w parku Południowym:
    – pokaz skoków (godz. 12);
    – pokazy jeździeckie przygotowane przez straż miejską;
    – jazda konna dla wszystkich (na dzieci czeka kucyk Morelka).
    * niedziela 15.04 – I dzień wyścigowy (otwarcie sezonu)
    – godz. 12: bomba w górę
    – 5 gonitw koni półkrwi (gonitwy płaskie i płotowe)
    – 2 międzynarodowe gonitwy kłusaków
    * w sezonie zaplanowano 19 dni wyścigowych. Największym wydarzeniem będzie Dzień Prezydencki (24.06) i Derby (2.09). Zakończenie sezonu – 21.10.

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)