Wybierz region

Wybierz miasto

    Czekamy na żywych

    Autor: Rafał Suś, Magdalena Wiśniowiecka

    2003-11-10, Aktualizacja: 2004-12-18 17:21

    Po dwóch miesiącach stacjonowania w Iraku polskich wojsk od postrzału w szyję zginął major Hieronim Kupczyk - Odchodziłam od zmysłów, kiedy w czwartek usłyszałam w radiu, że w Iraku, w Karbalii zginął 44-letni ...

    Po dwóch miesiącach stacjonowania w Iraku polskich wojsk od postrzału w szyję zginął major Hieronim Kupczyk


    - Odchodziłam od zmysłów, kiedy w czwartek usłyszałam w radiu, że w Iraku, w Karbalii zginął 44-letni major. Nie podali innych szczegółów. A te zgadzały się z danymi mojego męża - opowiada Jolanta Suszalska z Nysy.

    Mąż Jolanty Suszalskiej jest oficerem działu informatyki. Na co dzień pracuje w sztabie Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu. Do Iraku wyjechał 10 sierpnia. Jest tam szefem łączności. - Pracował razem z zabitym majorem Kupczykiem. Byli przyjaciółmi. Nastroje są tam okropne. Mąż w ogóle nie chciał rozmawiać na ten temat - mówi Jolanta. - A my tu żyjemy jak na szpilkach. Wtedy, w czwartek, to dwudziestoletnia córka Kasia zadzwoniła do mnie w południe z wieścią, że zginął jakiś major.

    - Wszystkich nas to przygnębiło - opowiada pułkownik Bogdan Kujawa, oficer prasowy Brygady Piechoty Górskiej w Kłodzku. - W końcu jest tam kilku naszych żołnierzy.
    Do Iraku nie wyjechał żaden oddział wojska z naszego regionu, jedynie kilku żołnierzy specjalistów. Dlatego znalazł się tam mąż pani Jolanty oraz mąż Grażyny Mazguły, który jest zastępcą dowódcy brygady z Kłodzka. Większość żołnierzy pojechała do Iraku ze Szczecina. Tam właśnie służył zabity major Kupczyk.

    - Mąż pełni odpowiedzialną rolę - mówi Grażyna Mazguła. - Jest szefem grupy, która odpowiada za współpracę z cywilami. Pułkownik Adam Mazguła w Iraku jest najbliższym współpracownikiem gubernatora Karbalii. - Kilka razy były przecieki o planowanych zamachach na gubernatora. Zwłaszcza wtedy z dwunastoletnią córką Kasią drżymy o zdrowie męża.
    Na ewentualną śmierć polskich żołnierzy są przygotowani ich koledzy z macierzystych jednostek. - Wszystko może się zdarzyć, taki nasz zawód - mówi pułkownik Kujawa.

    - Dla mnie to było jak grom z jasnego nieba. Co prawda ginęli Amerykanie, i nie wiem dlaczego myślałam, że naszych to ominie. Mąż przysłał mi film wideo stamtąd. Mówi w nim, że ma tam wielu przyjaciół. Że Irakijczycy rozumieją ich oraz misję, z jaką przyjechali - opowiada Grażyna Mazguła. - Dopiero teraz przypomniałam sobie, że kiedy się żegnaliśmy, pokazał mi swój pierwszy w życiu nieśmiertelnik i powiedział, że gdyby coś mu się stało, mam go pochować w rodzinnej Nysie. - A ja ze swoim mężem o tym nie rozmawiałam. Powiedziałam mu tylko, że ma wrócić, bo mamy się razem zestarzeć.

    Pułkownik Adam Mazguła napisał do rodziny w czwartek wieczorem, kilka godzin po śmierci majora Kupczyka:
    Kochani!!!
    U nas atmosfera paskudna. Nagle wszyscy zdali sobie sprawę, że są na wojnie. Nikt nie rozmawia. Wszyscy przeżywają i wyobrażają sobie, co by było, gdyby to właśnie o niego chodziło. Nic już nie będzie takie samo. Nawet nasz stosunek do Irakijczyków na pewno, nawet podświadomie, ulegnie zmianie. To jednak grozi następnymi kłopotami.
    Kochani! Jeszcze raz Wam obiecuję, że dochowam wszelkich starań, aby cało i zdrowo wrócić do domu. Nie rób sobie wyrzutów - nawet przy Twoim sprzeciwie, Kochanie, na pewno bym tu przyjechał - słyszałem głos, który kazał mi tu być. Może to był głos od Boga?

    Trochę się źle czuję. Chyba łapie mnie angina. Wziąłem już leki i mam nadzieję, że szybko wrócę do zdrowia.
    (Publikacja za zgodą Grażyny Mazguły)



    Pożegnanie majora Kupczyka

    Na podszczecińskim lotnisku w Goleniowie najbliżsi pożegnali 44-letniego majora Hieronima Kupczyka, który w czwartek zginął w Iraku. Specjalny samolot, na pokładzie którego znajdowała się trumna z ciałem pierwszej polskiej ofiary wojny w Iraku, wylądował w sobotę tuż po godz. 22.
    Trumna ze zwłokami majora Kupczyka została przetransportowana z Bagdadu do bazy lotniczej w niemieckim Ramstein. Dopiero stamtąd przewieziono ją do Polski. Na lotnisko przyjechali najbliżsi majora Kupczyka - żona Jolanta i córka Marta, oficerowie i żołnierze 12. Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie, w której służył oficer, kapelan garnizonowy, przyjaciele oraz okoliczni mieszkańcy. Trumnę, przykrytą biało-czerwoną flagą, wynieśli z samolotu oficerowie, także ci, którzy towarzyszyli mu podczas lotu z Iraku. Uroczystości asystowała kompania honorowa. Zagrały werble i trąbka. Spowite kirem flagi na lotnisku opuszczono do połowy masztów. Potem ciało majora przewieziono do macierzystej jednostki oficera. Przez całą noc czuwali przy nim najbliżsi.

    W dzisiejszych uroczystościach pogrzebowych weźmie udział prezydent Aleksander Kwaśniewski, który jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. O godz. 11 mszę odprawi biskup polowy Wojska Polskiego, gen. dywizji Leszek Sławoj Głódź. Następnie kondukt żałobny przejdzie na Cmentarz Centralny w Szczecinie. Major Hieronim Kupczyk spocznie w pobliżu pomnika tych, którzy nie powrócili z morza.

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)